TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 26 Sierpnia 2019, 02:53
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zimni ogrodnicy

Zimni ogrodnicy

W połowie maja w przyrodzie pojawią się przedziwne dni, za którymi stoją Święci. Wiosenna pogoda płata nam wtedy figle i pojawiają się spóźnione wiosenne przymrozki. Każdy z tych dni ma swojego szczególnego patrona, których Kościół wspomina 12, 13 i 14 maja.

Jak tu nie chwalić Boga, kiedy za oknem taka piękna pogoda. Ciepłe ranki, w tle ćwierkające ptaki, w około roślinność wybuchnęła całą gamą kolorów. Wiosna! Cudowny czas. No i maj, który jest najpiękniejszym miesiącem w roku. Wszystko wokół pełne życia. Niestety przychodzą takie dni w tym pięknym czasie, kiedy zarówno nam, jak i roślinom dają się we znaki. Dokładnie trwają one od 12 do 15 maja, wtedy pogoda płata nam figle. Właśnie w tych dniach ma miejsce zjawisko klimatyczne charakterystyczne dla naszej części Europy, następuje zmiana cyrkulacji powietrza i zaczyna napływać zimne powietrze z obszarów polarnych. Pojawiają się spóźnione wiosenne przymrozki. A ich sprawcami są nikt inny jak święci. Żartobliwie nazywamy ich zimnymi ogrodnikami. Jest to Pankracy, Serwacy i Bonifacy, jak się zwykło mówić, wielcy dziwacy, a każdy zimnem raczy. I jak by było mało do ich grona dołącza jeszcze zimna Zośka.
Tychże zimnych świętych nazywano również „święci złodzieje”. A to dlatego, że właśnie do nich wznoszono modły, gdy w środku maja pojawiły się przymrozki. A że święci nie zawsze zdążyli wybłagać łaski, to drzewa traciły kwiaty, stąd i przysłowie: „Pankracy, Serwacy i Bonifacy: na ogrody źli chłopacy”. Poza modlitwą wznoszoną do tych świętych, w majowe „zimowe” noce, w sadach rozpalano ogniska, aby przed mrozem ochronić drzewa, które w pełnej krasie obsypane były kwiatami. Niektóre źródła mówią także o baliach z zimną wodą, które stawiano, aby mróz kierował ku nim swoje zamiary, omijając kwiatostan.

Święci złodzieje
Czy święci mogą być złodziejami? Bo ogrodnikami owszem mogli być za życia. I choć o życiu wspomnianych złodziejaszków wiemy bardzo mało, a żywoty świętych i legendy nic nie mówią o tym by zajmowali się ogrodnictwem, to właśnie ci trzej stali się znani w środkowej Europie dlatego, gdyż są wspominani w liturgicznym kalendarzu. Te chłodne dni, o których tutaj mówimy, przypadają w męskie imieniny - Pankracego 12 maja, Serwacego 13 maj i Bonifacego 14 maja.
Przyjrzyjmy się pokrótce żywotom zimnych „drani”. Św. Pankracy, przypuszczalnie urodził się w 286 lub 290 roku we frygijskiej Synnadzie, w znakomitej rodzinie. Matka, zmarła zaraz po wydaniu syna na świat. Wszystkie hagiografie zgadzają się, że Pankracy jako sierota wyjechał z wujem do Rzymu i tam zamieszkał. Nie był jednak biednym chłopcem, ojciec pozostawił mu majątek, dzięki któremu mógł zaangażować się w pomoc prześladowanym chrześcijanom. Jego życie nie trwało długo, bo mając 14 lat, kiedy to odmówił oddania czci bożkom, poniósł śmierć przez ścięcie mieczem. Było to w 304 roku. Jego ostatnim słowem było wykrzykiwane imię Jezus. Jego ciało rzucono psom na pożarcie. Na szczęście pewna rzymianka zabrała szczątki, które pozostały i pochowała je z czcią. W 514 roku papież Symmach nad jego grobem wybudował bazylikę. Relikwiarz z jego głową znajduje się w bazylice św. Pankracego za Murami. Święty jest m.in. patronem dzieci, szczególnie tych przystępujących do I Komunii św.
Kolejny święty – Serwacy urodził się w IV wieku w Armenii. Około 340 roku został biskupem w Tongres w Belgii. Serwacy był też wielkim czcicielem Najświętszej Maryi Panny. Ku jej czci ufundował i poświęcił kościoły w Tongres i Maastricht. Legenda głosi, że Serwacy prawdopodobnie przeczuł zbliżającą się śmierć i udał się do Maastricht, ponieważ tam chciał być pochowany. Jednak data jego śmierci jest nieznana, przypuszcza się, że było to 13 maja 384 roku. Inna z legend podaje, że zginął śmiercią męczeńską. Pewne jest to, że zaraz po śmierci rozpoczął się jego kult, wystawiono na jego grobie kaplicę, a w 1039 roku Kościół, który dziś jest najstarszą świątynią w Holandii. Św. Serwacego za swojego patrona obrali hutnicy, stolarze i uprawiający winorośl. Wzywano go także jako patrona od urodzajów, patrona od gorączki (febry) i reumatyzmu. To orędownik podczas przymrozków.
Ostatni z naszych zimnych bohaterów św. Bonifacy urodził się w Rzymie w III wieku. Był poganinem, jednak widok chrześcijan wydawanych na męki i śmierć za wiarę tak nim wstrząsnął, że nawrócił się na wiarę chrześcijańską. W 305 roku poniósł śmierć męczeńską, został poddany torturom, a potem ścięty mieczem. Został utopiony we wrzącej smole. Jest patronem klasztoru św. Bonifacego i Aleksego na Awentynie w Rzymie, a także kawalerów i ludzi nawróconych. Od XVII wieku szczątki św. Bonifacego spoczywają w kościele obserwantów na Czerniakowie w Warszawie, który został poświęcony św. Bonifacemu i św. Antoniemu. Co roku 14 maja do tego kościoła wyrusza cała Warszawa na odpust i majówkę.

Zimna Zośka i Izydor
I tak przywołani święci, których Kościół wspomina w maju, zostali przez naszych pradziadków, którzy obserwując przyrodę połączyli zjawisko ochłodzenia z dniem ich imienin, nazwani zimnymi ogrodnikami, przestrzegającymi przed pracami polowymi przynajmniej do połowy maja. 14 maja w dzień imienin ostatniego „wielkiego dziwaka” Bonifacego, gospodarze obchodzili swoje pola, by sprawdzić jak wzeszły siewy i czy owi święci nie wyrządzili szkód. Gdyby tego było jeszcze mało, to 15 maja jeszcze jedna święta postać starszy zimnem. Jest to Zofia, potocznie nazywana „Zimną Zośką”. Święta mieszkała w Rzymie w II w., za czasów Hadriana I. Była wdową i miała trzy córki: Pistis, Elpis i Agape (Wiarę, Nadzieję i Miłość). Namiestnik Antioch wezwał Świętą, by złożyła ofiarę ze swojej córki na ołtarzu bogini Diany. Zatroskana matka odmówiła jednak oddania swego dziecka. Wówczas wyprowadzono jej nieletnie córki i poddano na oczach matki wyszukanym torturom. Bohaterska matka nie załamała się, a co więcej zachęcała swoje dzieci do wytrwania. Zdumiony takim męstwem namiestnik miał św. Zofię pozostawić przy życiu. Ta jednak zmarła z boleści za córkami na ich grobie. Jest wzywana w przypadkach późnych mrozów i w modlitwach o pomyślny rozwój ziemiopłodów. Wspominając św. Zofię nie możemy pominąć Izydora, za którego, jak mówi legenda, pracę w polu wykonywał anioł. Izydor zwany oraczem urodził się w Madrycie ok. 1080 roku. Pochodził z ubogiej rodziny, mieszkającej na wsi. Bieda w domu zmusiła św. Izydora jako młodzieńca do pracy w charakterze parobka u zamożnych sąsiadów. I jak mówi legenda, oskarżono Izydora, iż zamiast pracować to spędza czas na modlitwie. Gospodarz, u którego pracował, dziwił się oskarżeniom, bo powierzone mu prace były dobrze wykonane i to na czas. Postanowił więc podpatrzeć Izydora i ku swemu zdziwieniu zobaczył zatopionego w modlitwie swego parobka i anioła, który wykonywał za niego orkę. Izydor zasłynął z pobożności, ducha pokuty i uczynków miłosierdzia. Będąc ubogim chętnie dzielił się z uboższymi od siebie. Zmarł około roku 1130. Św. Izydor, Oracz doznaje szczególnej czci w Madrycie, gdzie w jego uroczystość urządza się wspaniale celebry w kościołach i festyny ludowe. Jest patronem diecezji kieleckiej, Madrytu, Saragossy i rolników.
Tak zjawiska pogodowe, które są potwierdzone przez instytuty pogodowe, są ściśle wiązane z naszymi wspomnianymi świętymi i nie są charakterystyczne tylko dla Polski. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że rzadko które zjawisko meteorologiczne związane z ludowymi przepowiedniami sprawdza się tak precyzyjnie, jak właśnie to. Dla przykładu powiem, że Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagielońskiego przeanalizowało dane z lat 1880 - 1980, aby sprawdzić, na ile te przepowiednie są wiarygodne. I okazało się, że ze 100 aż 95 majów cechowało rzeczywiście spore ochłodzenie. Co więcej na podstawie przeprowadzonych badań i porównywania temperatur
w okresie od 1 do 25 maja, prawdopodobieństwo ochłodzenia występuje nie inaczej jak między 10 a 17 maja i wynosi 34 %.
W mit o ostatnich przymrozkach wierzą także inne kraje. I tak na przykład w Niemczech chłodne dni to Eisheiligen, we Francji zaś Saints de glace (święci na lodzie), a w Holandii natomiast to IJsheiligen. I jeśli ktoś ma wątpliwości kiedy najlepiej sadzić rośliny wrażliwe na mróz albo kiedy zrezygnować z okrywania ich na noc, to każdy fachowiec powie, że najlepiej robić to po zimnych ogrodnikach.

Tekst Arleta Wencwel
Zdjęcie: Św. Bonifacy

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!