TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Grudnia 2020, 10:32
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Biblia

Tajemnica przejścia
ks. Krzysztof P. Kowalik
Tajemnica przejścia

W miarę nadchodzących dni Eliasz coraz bardziej odczuwał upływ czasu. Słabnące siły zwiastowały kres jego ziemskiego życia. Nie dziwił się temu. Przecież taka była kolej rzeczy w życiu każdego człowieka. 

Przestroga ognia
ks. Krzysztof P. Kowalik
Przestroga ognia

Słowo proroka spełniło się dramatycznie skierowane przez Eliasza do Achaba. Władca za swą chciwość zapłacił własnym życiem. Stracił je na wojnie, którą sam wypowiedział Aramejczykom. Poszedł na nią mimo, iż jeden z izraelskich proroków przepowiadał mu klęskę.

Sąd
ks. Krzysztof P. Kowalik
Sąd

Kolejne dni nie przyniosły pokoju. Król Aramu Ben-Hadad nadciągnął przeciw Samarii. Chciał zniszczyć cały kraj, a ludzi
zagarnąć w niewolę. Był pewny swego. Pycha władcy była tak wielka, że w przeddzień bitwy zamiast przygotowywać się
do walki oddał się pijaństwu. Tymczasem jego wojska zaatakowane przez Hebrajczyków poniosły klęskę, a on sam musiał uciekać.

Następca proroka
ks. Krzysztof P. Kowalik
Następca proroka

Słowo, którego oczekiwał Eliasz na Synaju, przyszło bardzo szybko. Bóg wyznaczał mu nową misję. Miał udać się na ziemię pogan, na miejsce określone jako pustynia Damaszku. Zadaniem, które tam na niego czekało, było namaszczenie na króla kraju Aramu Chazaela.

Łagodny powiew Obecności
ks. Krzysztof P. Kowalik
Łagodny powiew Obecności

Po spożyciu posiłku Eliasz posłuszny Bogu rozpoczął kolejną wędrówkę. Szedł nieopodal pustyni Negebu.
Zstępował coraz niżej drogą opadającą ku południowi. To sygnalizowało, że opuszcza ojczyznę i idzie w kierunku Egiptu.

Ucieczka proroka
ks. Krzysztof P. Kowalik
Ucieczka proroka

 Czy to, co uczynił Eliasz odnowiło wiarę Achaba? Czy poprowadziło go w kierunku nawrócenia? Niestety nie. Jedyną reakcją króla było to, że opowiedział o wszystkich wydarzeniach swej żonie. Ona słuchając jego słów wpadła w gniew.

Modlitwa na szczycie Karmelu
ks. Krzysztof P. Kowalik
Modlitwa na szczycie Karmelu

Prowadzenia Izraelitów ku wierze Eliasz nie zakończył na próbie związanej ze składaniem ofiar. Po jej dokonaniu zwrócił się ku królowi. Nakazał Achabowi zasiąść do posiłku. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, iż prorok nie dodał, że słyszy odgłosy padającego deszczu. Od ponad dwóch lat trwała susza. Zatem Eliasz zapowiadał jej koniec.

Wezwanie  do próby
ks. Krzysztof P. Kowalik
Wezwanie do próby

Obadiasz obawiał się, że w każdej chwili Eliasz niesiony duchem prorockim może zmienić miejsce swego pobytu. Jak wtedy wypadnie wobec władcy? Czy nie narazi się na jego gniew? Wobec tych pytań prorok zapewnił go, iż nie musi się niczego obawiać, gdyż z pewnością stawi się przed obliczem króla. Ma bowiem względem niego zadanie powierzone mu przez Boga.

Niespodziewany powrót
ks. Krzysztof P. Kowalik
Niespodziewany powrót

Eliasz sam był zaskoczony całą sytuacją. Poprosił wdowę, by pozwoliła zabrać mu swego syna do górnej izby, gdzie mieszkał. Położył na łożu i zaczął się modlić. Wpierw pytał Boga o swą misją. Zdawała mu się być ciężarem.

Na obcej ziemi Ziemia Święta
ks. Krzysztof P. Kowalik
Na obcej ziemi Ziemia Święta

Kolejne polecenie jakie otrzymał Eliasz znów zaskakiwało. Miał udać się i zamieszkać na ziemi pogan. Bóg skierował go do fenickiego miasta Sarepty położonego nieopodal Sydonu.

Słowo Boże na każdy dzień ( 28 czerwca - 4 lipca)
ks. Grzegorz Mączka
Słowo Boże na każdy dzień ( 28 czerwca - 4 lipca)

Dlaczego Jezus wydaje się stawiać „na ostrzu noża” kwestię wyboru, miłości i przyjęcia Jego samego w realiach więzi rodzinnych i społecznych? Skąd tak radykalne powtórzenia „kto (…) bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”?

Prorok znikąd
ks. Krzysztof P. Kowalik
Prorok znikąd

Ziemie Izraela od czasu śmierci Jeroboama nie zaznały spokoju. Kolejne spiski zabarwiły tron krwią. Żądza władzy splatała się
z niemoralnością i bałwochwalstwem. Nie pomagały słowa wzywające do nawrócenia. Nikt nie cofał się od zła mimo gróźb wypowiadanych przez proroków.

Rozbite złudzenia
ks. Krzysztof P. Kowalik
Rozbite złudzenia

Jeroboam mimo wydarzeń jakie rozegrały się w Betel czuł się bardzo pewnie. Postrzegał siebie nie tylko jako pana narodu. Uznał, że ma prawo nawet do tego, by mianować kapłanów według swojego upodobania.

Krok  ku bałwochwalstwu
ks. Krzysztof P. Kowalik
Krok ku bałwochwalstwu

Krok ku bałwochwalstwu

Podział stał się faktem. Dziesięć pokoleń odłączyło się od Judy i powierzyło panowanie nad sobą Jeroboamowi. Tak powstało królestwo, które z racji jego położenia w stosunku do Jerozolimy nazwano północnym. Określano je także jako Izrael.

Nowy władca szukał miejsca, gdzie mógłby ustanowić stolicę swojego królestwa. Wpierw zwrócił swe oczy ku Sychem. Ufortyfikował to miejsce. Następnie przeniósł się do Pennuel. Wstępując na tron nie czuł się zbyt pewnie.


Złote cielce w Betel i Dan
Jeroboam doskonale zdawał sobie sprawę, jak szybko lud odwrócił się od syna Salomona. Równie szybko mógł odwrócić się od niego lub zatęsknić za Jerozolimą i za znajdującą się w niej świątynią. Jeśli jego poddani będą tam chodzić, by składać ofiary, to szybko może dojść do tego, że uznają władzę następców Dawida i któregoś z nich obwołają jako swego króla. Jeroboama zaś mogą zabić. Postanowił temu przeciwdziałać.
Nakazał wykonać dwa złote przedstawienia byków. Pierwszego z nich polecił ustawić w Betel. To sanktuarium znajdowało się na południowej granicy jego kraju. Wspominano w nim obietnice złożone przez Boga Abrahamowi i Jakubowi, gdy tam przebywali. Było to miejsce otaczane szacunkiem. Doskonale zatem nadawało się do tego, by zastąpić niedawno wzniesioną świątynię w Jerozolimie. Ku niemu chciał skierować pielgrzymów, którzy wędrowali ku Jerozolimie.
Złoty cielec miał być dla nich widomym znakiem obecności Boga. Miał zastąpić Arkę Przymierza, która spoczywała w świątyni jerozolimskiej. Tej skopiować nie mógł. Dlatego postanowił uczynić inny znak ukazujący moc i siłę. Tak zlekceważył zakaz dany Izraelitom przez Mojżesza. Tym samym otworzył furtkę dla bałwochwalstwa. Przecież wiara w Jedynego Boga nie była w sercu ludu silna. Nie potrafił on oddzielić symbolu od osoby Boga. Pierwszy krok poprowadził do: wzorowania kultu na kultach pogańskich oraz oddawania czci różnym idolom i bóstwom czczonym przez pogan. Z czasem dla wielu stawały się one o wiele ważniejsze niż Bóg, który wyzwolił Hebrajczyków z niewoli egipskiej. Na tej drodze wielu odpadło od wiary, którą zastąpiły czcze praktyki. Powstałą w sercu pustkę zaczęły wypełniać bogactwo, zbytek, próżność i rozpusta. One dla wielu stawały się jedynym bóstwem, dla którego zdolni byli poświęcić wszystko.
Oprócz sanktuarium w Betel Jeroboam ustanowił drugie sanktuarium położone na północy kraju w Dan. Tam, gdzie znajdowała się twierdza strzegąca granicy między ziemią Izraela a ziemiami pogan. Chciał w ten sposób zapobiec wędrówkom ludu do świątyń pogańskich. Tu również postawił złotego cielca mającego symbolizować Boga Izraela. Zamiast oddzielić swój lud od pogan osiągnął odwrotny efekt. Przyczynił się do tego, że pogańska wizja świata i religii wpłynęła do serc Hebrajczyków. Zaczęli się oni koncentrować na tym co zewnętrzne, podczas, gdy serca ich oddalały się od Boga. Z czasem to, co czynili w sanktuarium wyznaczało sposób ich życia. Jedynym przedmiotem czci stała się bryła złota. Dla niej gotowi byli zrobić wszystko. Ona, w miejsce Boga i stworzonego przez Niego człowieka, była faktycznym przedmiotem ich miłości i jedynym celem, jaki Izraelici chcieli posiąść. W niej widzieli źródło swego życia. Tak położyli swe nadzieje w tym, co w istocie było martwym przedmiotem.


Zapowiedź proroka
Ukazanie złotych cielców jako Boga, który wyprowadził Hebrajczyków z ziemi egipskiej, nie było jedynym odstępstwem zaszczepionym w ludzkie serca przez nowego króla. Jeroboam poszedł znacznie dalej. Na licznych wzniesieniach, zwanych wyżynami, ustanowił kolejne, nowe sanktuaria. Ponieważ brakowało kapłanów, którzy pochodzili z rodzin kapłańskich, a może część z nich odmówiła sprawowania kultu w sanktuariach wyznaczonych przez władcę, sam mianował kapłanów pochodzących z rodów nie należących do pokolenia Lewiego. Do tego ustanowił na wzór świat obchodzonych w Judzie święto, którego datę sam wyznaczył, po czym osobiście w tym dniu przystąpił do ołtarza zbudowanego według jego wskazań i złożył na nim ofiarę. Przez te czyny popełnił grzech odstępstwa od praw nadanych na Synaju przez Mojżesza. W miejsce woli Boga położył swe własne decyzje. Dokonał przez to religijnego rozłamu pośród Hebrajczyków. Podporządkowując kult własnym zamiarom i pragnieniom jeden lud Boga rozerwał na dwa narody. Uznał za swą własność to, co należy ze swej istoty do Wszechmogącego. Jako król postawił siebie w miejsce Boga, choć nie powiedział tego wprost. Nie mniej jasnym znakiem tego były jego czyny i decyzje. Poprzez to Izrael znalazł się na manowcach wiary.
Niestety następne pokolenia kontynuowały dzieło odstępstwa na fundamentach położonych przez Jeroboama. W efekcie błogosławieństwo, którym mógłby się cieszyć jako władca nowego państwa, zostało mu odjęte. W dalszej przyszłości przyniosło to brzemienne konsekwencje. Królowi oznajmił o nich prorok posłany doń przez Boga w chwili, gdy władca składał na ołtarzu ofiarę kadzielną. W imieniu Boga zapowiedział on chwilę, w której król Judzki Jozjasz złoży na ołtarzu ofiarę z kapłanów palących kadzidło na tym ołtarzu. Zapowiedział też spalenie na nim ludzkich kości. Owe słowa stanowiły wyrok Boga. Zapowiadały zbezczeszczenie ołtarza i upadek zainicjowanego kultu oraz całego państwa. Nic dziwnego, że oburzyły one króla. Nakazał pojmać i zabić przemawiającego proroka. Jednak, gdy wyciągnął przeciw niemu rękę, ta stała się jak martwa. Rozpadł się też ołtarz i rozsypał znajdujący się na nim popiół. Króla ogarnęło przerażenie. Ustąpiła jego pycha i gniew. Zaczął błagać proroka o litość. Ów wstawił się za nim. Gdy Jeroboam odzyskał władzę w ręku prosił proroka, by wszedł do jego domu, zjadł posiłek i przyjął od niego dary. Ów odmówił. Nie prorokował dla zysku. Nie szukał łatwego dochodu. Mówił w imieniu Boga, a On zabronił mu przyjmowania czegokolwiek od króla. Nie był, ani nie chciał być jednym z królewskich doradców czy dworskich proroków, będących na królewskich usługach i przepowiadających za wynagrodzenie to, co miłe dla uszu panującego i jego ludu. Dlatego odmówił przyjęcia chleba i wody. Odszedł sprzed oblicza władcy, pozostawiając go z dramatycznym przesłaniem i rozbitym ołtarzem.

Tekst i zdjęcie ks. Krzysztof P. Kowalik

Skutki niewierności
ks. Krzysztof P. Kowalik
Skutki niewierności

 Zdrada Boga przez Salomona gorzko zaowocowała w dniu, w którym syn zmarłego króla miał wstąpić na tron. Decyzje Roboama stały się zarzewiem buntu.