TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Stycznia 2021, 11:33
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Znaleźliśmy OAZĘ

Znaleźliśmy OAZĘ

oaza

Wyobraź sobie - jesteś na pustyni. Gorące, przeraźliwie suche powietrze, nie ma czym oddychać. Rozgrzany piasek parzy w stopy. Wszystko zaciera się, powoli ginie z oczu cel wędrówki. Nie masz już sił iść dalej, chcesz się poddać. Marzysz o oazie, o ugaszeniu wielkiego pragnienia, które w sobie nosisz.

Nasze życie też bywa taką pustynią. Zawrotne tempo życia sprawia, że przypomina ono pociąg, który ciągle gonisz, do którego próbujesz w biegu wsiąść. Lista spraw, które trzeba było zrobić na wczoraj wydaje się nigdy nie kończyć. Nie raz masz już wszystkiego dosyć. Ten ciągły pęd powoduje, że tracisz z oczu to, co w życiu najważniejsze. Chciałbyś odpocząć, spokojnie pomyśleć i odszukać na horyzoncie cel swojej życiowej wyprawy – chcesz znaleźć OAZĘ!

Właśnie takie miejsce znalazło w Gorcach 45 osób z naszej diecezji na rekolekcjach dla rodzin na Kleninie. Prowadziło je małżeństwo - Kasia i Marek oraz nasz duchowy przewodnik ks. Michał Pacyna. Były tez oazowe ciocie, które opiekowały się dziećmi. Przebywali z nami klerycy, którzy próbowali okiełznać nasze pociechy, pomagali w kuchni i prowadzili katechezy dla najmłodszych. W naszym oazowym teamie były muzykujące dziewczyny oraz ciocie kierujące kuchnią. No i oczywiście najważniejsze osoby naszej oazy, czyli uczestnicy, bez których nie odbyłyby się te rekolekcje!

Na początku pobytu była niepewność, jak odnajdę się wśród nowych ludzi, jak oni mnie przyjmą, czy ze wszystkim sobie poradzę. A potem z każdym dniem lęk ustępował radości. Każdy niósł nowe treści i przeżycia, coraz szerzej otwierał serce na Boga. Pierwsze dni upływały powoli, a potem każdy przemykał szybciej od poprzedniego. Z zaskoczeniem spostrzegliśmy, że to jest już koniec! Na początku myśleliśmy – co będziemy robić przez tak wiele dni oazowych rekolekcji, a potem nie mogliśmy uwierzyć, że minęło już 17 dni i trzeba wracać do domu. Dzień rozpoczynaliśmy poranną modlitwą - Jutrznią. Później wspólne śniadanie. Po nim szkoła modlitwy, która uczyła, jak powinna wyglądać nasza rozmowa z Bogiem. Potem odbywały się spotkania w grupach i konferencje. A następnie obiad i czas dla rodziny. Po południu spotykaliśmy się na śpiewie. Później Msza Święta – nieco inna niż ta na co dzień w naszych parafiach. To, co najbardziej w niej zachwycało to adoracja - piętnastominutowe trwanie z właśnie przyjętym w Komunii Jezusem, bez pośpiechu i w ciszy. Potem schodziliśmy na pyszną kolację, po której odbywały się nabożeństwa lub tzw. pogodne wieczory. Na naszej oazie było wiele niesamowitych momentów. W naszych sercach pozostaną na pewno Msze św. Niezatarty ślad pozostawiły w nas nabożeństwo pokutne i sakrament pojednania. Niezapomniany będzie dzień, w którym przyjęliśmy Jezusa jako Zbawiciela i Pana naszego życia. Wzruszającym momentem było odnowienie przyrzeczeń małżeńskich. Na pewno zapamiętamy niesamowitą modlitwę, kiedy małżonkowie klęczeli razem, przed Jezusem, oddając Mu się wzajemnie. Zachowamy w pamięci Drogę krzyżową wśród górskich lasów i łąk. Niezwykłe było również doświadczenie prawdziwej chrześcijańskiej wspólnoty. Ludzie odnosili się wobec siebie z radością i serdecznością. Każdy z nas służył drugiemu poprzez różnego rodzaju dyżury i osobistą pomoc. Rekolekcyjny czas i przestrzeń przepełnione, nasycone były Bożą obecnością, modlitwą i ludzką życzliwością. Wakacyjne rekolekcje oazowe dla rodzin na Kleninie były czasem łaski dla nas i naszych rodzin. Trudno je opisać słowami lub zdjęciami. Najlepsze obrazy zostały bowiem wymalowane przez Boga w naszych sercach. To w nich Bóg dokonał przemiany i uzdrowienia! Te rekolekcje to prawdziwa oaza na pustyni. Tam zaczerpnęliśmy Żywej Wody – Jezusa. On gasi nasze pragnienia i daje siłę do dalszej wędrówki, która ma zaprowadzić nas do tej wiecznej oazy – do nieba.

Bogu niech będą dzięki za ten błogosławiony czas!

Kasia Dudka-Kania

Rekolekcje wakacyjne to czas, który pozwala zapomnieć o codziennej gonitwie. Klenina to miejsce, w którym czas zdecydowanie zwalnia. Nagle uświadamiamy sobie, że to, za czym gonimy, o co zabiegamy na co dzień, jest jedynie powodem naszych upadków, naszym zniewoleniem. Poświęcamy tak wiele czasu i sił, aby osiągać sukcesy i zdobywać wartości materialne. W całym tym zgiełku zapominamy o kosztach, jakie ponosimy za cenę bycia kimś w otaczającym nas świecie. „Brak czasu” to najczęstsza wymówka, aby nie uczestniczyć w Eucharystii w ciągu tygodnia, aby odkładać modlitwę z rana na później, potem na wieczór, a wieczorem jesteśmy tak zmęczeni, że mówimy „Panie Boże jutro się poprawię, a dziś zrozum jestem zbyt zmęczony” i tak w kółko.

Tam na oazie, wiadomo jest łatwiej zatrzymać się, zastanowić, nawet Eucharystia jest inna. Jak to jednak wprowadzić w codzienne życie? Kiedy słuchaliśmy świadectw na różnych rekolekcjach tłumaczyliśmy sobie, że to inni ludzie, inni od nas. Pewnie nie mają tylu problemów, są lepiej sytuowani, im jest po prostu łatwiej. Na oazie okazuje się, że to tacy sami ludzie jak my. Mają podobne problemy jak my, też nie wydają pieniędzy na lewo i prawo, i czasem wkładają nadludzki wysiłek, aby być tymi, kim są. Na oazie, kiedy poznajesz człowieka, to nie poznajesz jego zdjęcia, wizerunku, ale poznajesz jego wnętrze, słabości i upadki. na oazie zobaczyliśmy, że niczym nie różnimy się od innych i że też możemy być szczęśliwi, radośni, tak pozytywnie „inni”. Cały sekret tkwi w tym, aby we wszystkim co myślimy, co robimy, do czego dążymy na pierwszym miejscu był BÓG.

Dorota i Adam

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!