TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 26 Stycznia 2020, 20:38
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zawsze odmawiaj Różaniec

Zawsze odmawiaj Różaniec

O. Pio nieustannie się modlił i kochał modlitwę różańcową. Wiedział, że Różaniec jest potężną „bronią”, która pomaga zwalczać pokusy, podbija serce Boga i wyjednuje łaski za wstawiennictwem Matki Bożej. Jest też cudownym darem Maryi dla ludzkości. Sprawdził to w swoim życiu. Na dwa dni przed śmiercią prosił: „Kochajcie Madonnę i czyńcie wszystko, by ją kochano. Odmawiajcie Różaniec, odmawiajcie go zawsze, gdy tylko możecie”.

Przez niektórych biografów ojciec Pio nazywany jest człowiekiem, który stał się modlitwą. To on wymodlił tysiące łask dla ludzi z całego świata, którzy przyjeżdżali do klasztoru w San Giovanni Rotondo, by choć na chwilę spotkać się i porozmawiać ze stygmatykiem. Inni przysyłali do niego listy. A on wiedział doskonale, że Jezus pragnie zbawić wszystkich ludzi, dlatego modlił się za nich i cały świat.
Przyznam, że ostatni raz byłam w San Giovanni Rotondo chyba pięć lat temu, a do dzisiaj pamiętam doskonale zachowane ciało o. Pio, które zdecydowano się wystawić po ekshumacji ze względu na pielgrzymów. Umieszczono je w kryształowym sarkofagu. Nawet tam i również przy konfesjonale o. Pio, ludzie zostawiali listy do Świętego z prośbami. W klasztorze zobaczyliśmy też zachowane do dzisiaj chyba tysiące listów, wysłanych do kapucyna jeszcze za jego życia. A on nie tylko modlił się w intencji przybyłych ludzi, ale również wielu spowiadał. Kiedy odprawiał Mszę Świętą, obecni na niej wiedzieli, że na ołtarzu dokonuje się wielka tajemnica wiary. Sam mówił: „W czasie Mszy przeżywam trzy godziny agonii na krzyżu”, to za sprawą otrzymanych stygmatów. Bóg udzielił mu również innych darów: bilokacji, lewitacji, zapachu fiołków, rozeznawania duchów, uzdrawiania i przepowiadania. Natomiast Różaniec on sam nazywał „bronią Madonny” i wszystkich wzywał: „Przylgnijcie do Różańca. Okazujcie wdzięczność Maryi, bo to ona dała nam Jezusa”. Matkę Najświętszą nazywał la mia Madonnina i w palcach przesuwał paciorki różańca.

Z różańcem w konfesjonale
Pochodzący z Pietrelciny o. Pio potrafił odmówić nawet 60 Różańców w ciągu dnia. I to nie tylko w październiku, miesiącu różańcowym, który właśnie się zaczyna, ale w ciągu całego roku. Często przy ołtarzu lub w konfesjonale można go było zobaczyć z różańcem w ręku.
Modlił się nie tylko w dzień, ale również w nocy. Ówczesny biskup Manfredonii przekonał się o tym na własne oczy. Kiedy przez osiem dni był na ćwiczeniach duchowych w klasztorze w San Giovanni Rotondo, wstawał w nocy, by nawiedzić Najświętszy Sakrament i za każdym razem spotykał tam ojca Pio, który w ręce trzymał różaniec i modlił się. W czasie modlitwy kapucyn odmawiał Różaniec i liczne akty strzeliste, adorując Najświętszy Sakrament. „Moja modlitwa - pisał ojciec Pio - tak wygląda. Zaledwie rozpoczynam swoją rozmowę z Bogiem, od razu czuję trudny do wyrażenia spokój i ciszę w moim sercu. Zmysły ulegają zawieszeniu z wyjątkiem ducha, który czasem pozostaje czynny. Ale nawet wówczas nie stanowi on dla mnie przeszkody, co więcej, muszę wyznać, że gdyby wokół mnie panował niezwykły hałas i zgiełk, nie zdołałby naruszyć mojego skupienia. Zdarza się często, że opuszcza mnie ustawiczna myśl o Bogu i Jego obecności, a czuję zamiast niej niespodziewane dotknięcie Boże w samym centrum duszy, tak silne i słodkie, że płaczę z bólu z powodu mej niewierności i płaczę ze szczęścia z powodu posiadania tak dobrego i czułego Ojca, który pozwala mi przebywać w swojej obecności. Innym razem przeżywam wielką oschłość ducha. Ciało doznaje wielkiego ucisku z powodu licznych słabości. Modlitwa i skupienie stają się niemożliwe, choćbym nie wiem jak bardzo tego pragnął. Taki stan rzeczy pogłębia się stale; i jeśli w ogóle żyję, należy ten fakt nazwać cudem. Gdy spodoba się przerwać Niebieskiemu Oblubieńcowi to męczeństwo, daje mi nagle dar tak wielkiej pobożności ducha, że nie jestem w stanie oprzeć się jej. Natychmiast zostaję przemieniony i napełniony nadprzyrodzonymi łaskami oraz potężną mocą, która pozwala mi przeciwstawić się całemu królestwu szatana. (…) Podczas modlitwy moja dusza zanurza się i znika w Bogu i otrzymuje w takich momentach o wiele więcej niż mogłaby osiągnąć w ciągu wielu lat ćwiczeń przy użyciu wszystkich swoich sił”. Sam ojciec Pio przyznał, że jego pobożność „wypływa” z maryjnej szkoły zawierzenia i modlitwy. Natomiast pokory uczył się od św. Franciszka. Kiedyś kapucyn powiedział, że naraz wykonywał trzy rzeczy: modlił się - głównie na różańcu, spowiadał i wędrował po świecie. To dzięki darowi bilokacji. O. Pio bardzo cenił inny dar dla Kościoła, jakim stały się Grupy Modlitwy, które zaczął tworzyć, gdy papież Pius XII wezwał do ożywienia chrześcijaństwa poprzez modlitwę.


Ona przychodzi, ilekroć potrzebuję jej pomocy
Kapucyn wiedział, że „szatan tak lęka się Maryi, że kiedy człowiek wypowiada jej imię, on pierwszy stawia się na jego wołanie, by uniemożliwić, przeszkodzić, wytrącić z ręki różaniec”. Znana jest historia z życia o. Pio, kiedy pewnej nocy jego współbracia usłyszeli hałas dochodzący z jego celi. Ktoś rzucał o ściany meblami i łamał krzesła. „To diabły napadły na kapucyna i nie mogąc go już ani nastraszyć, ani odciągnąć z drogi, którą kroczył, w bezsilnej wściekłości zaczęły go bić i niszczyć wszystko, co go otaczało. Współbracia pobiegli do celi ojca Pio zobaczyć, co się dzieje. Kiedy otwierali drzwi, zapanowała cisza. Weszli do środka i zobaczyli zdewastowany pokój. Na podłodze leżał o. Pio, zbolały, ale radosny, ze swoim różańcem. Pod głową miał małą poduszkę. Zdumieni współbracia zapytali: skąd ona? A ojciec Pio wyszeptał: Matka Najświętsza. To Maryja nie opuściła go i wsunęła mu pod głowę poduszkę, jak matka, by ulżyć w cierpieniu”. Bo, jak powiadał stygmatyk: „Ona przychodzi, ilekroć potrzebuję jej pomocy”.
Ojciec Pio miał także szczególne nabożeństwo do Matki Bożej Pompejańskiej. W swoich listach pisał, że codziennie zwracał się do Królowej Różańca i modlił się nowenną ułożoną przez bł. Bartola Longa. „Kapucyn był trzy razy w sanktuarium w Pompejach. Najpierw w 1901 roku ze szkolną pielgrzymką, w 1911 roku z ojcem superiorem i sześć lat później po zwolnieniu ze służby wojskowej. Miał też zjawić się w sanktuarium w Pompejach również wtedy, gdy w tym samym czasie przebywał w San Giovanni Rotondo. To znowu dzięki darowi bilokacji. Widziały go siostry posługujące w sanktuarium. O. Pio prosił Maryję z Pompejów o zwolnienie z wojska, powrót do zakonu i rychłą śmierć” - czytamy na stronie internetowej poświęconej modlitwie pompejańskiej, a więc różańcowej. Maryja wysłuchała dwie pierwsze jego prośby. Jeżeli chodzi o trzecią - kapucyn umarł po długim i pełnym cierpienia życiu, które było ważne dla całego Kościoła.

Nauka o Różańcu
Ojciec Pio pozostawił nam wiele wskazań związanych z Różańcem. Są to jego słowa, które obok świadectwa modlitwy zostawił każdemu, kto zechce je przyjąć. Kapucyn często zachęcał do modlitwy za dusze cierpiące w czyśćcu. „Polecajmy tej drogiej Matce święte dusze w czyśćcu. Któż z nas nie ma tam swoich bliskich i kto wie, jak wielu z nich cierpi tam może – a nawet z pewnością - także przez nas (…). Prośmy Mamę, aby przyszła im z pomocą, łagodząc ich cierpienia i chłodząc dręczący ich płomień” - stwierdził stygmatyk.
Pewnego dnia, gdy jedno z jego duchowych dzieci poprosiło go, by nauczył je modlitwy, która sprawi przyjemność Matce Najświętszej, o. Pio wskazał na różaniec. I powiedział: „A czyż jest inna, piękniejsza i przyjemniejsza niż ta, której ona sama nas nauczyła; piękniejsza od modlitwy różańcowej? Zawsze odmawiaj Różaniec”. Równie wymowny był gest o. Pio, kiedy figura Matki Bożej Fatimskiej została przywieziona do klasztoru w San Giovanni Rotondo. „Ojciec Pio był wówczas od dłuższego czasu bardzo chory. Mimo że był bardzo słaby, gdy tylko Matka Boża przybyła, wyszedł z celi, by się z nią spotkać. Był głęboko poruszony, ze łzami w oczach ucałował jej posąg i złożył różaniec w ręce Matki Bożej. Następnie powrócił do celi, ponieważ obawiał się zapaści” - podkreślał potem świadek tego zdarzenia.
Na stronie internetowej jednej z parafii przeczytałam inną historię. „Pewnego dnia jeden z penitentów rzekł do o. Pio: „Ojcze, mówi się dzisiaj, że Różaniec jest modlitwą, która należy już do przeszłości, że minęła ,moda” na Różaniec. W tylu kościołach już się go nie odmawia”. O. Pio odpowiedział: „Czyńmy to, co czynili nasi ojcowie, a znajdziemy dobro”. A ów człowiek dodał: „Przecież szatan rządzi dzisiaj światem”. Na te słowa padła odpowiedź: „Ponieważ dają mu możność rządzenia; czy może jakiś duch, tak sam z siebie rządzić, jeśli nie złączy się z ludzką wolą? Nie mogliśmy się narodzić w bardziej nieszczęsnym świecie. Kto dużo się modli, ten się zbawia, kto mało się modli, ten jest narażony na niebezpieczeństwo. Kto się nie modli jest już w niebezpieczeństwie. Kto się nie modli, ten się potępia”. Kiedyś ktoś z ludzi, którzy przybywali do o. Pio, poprosił: „Ojcze, daj nam jakąś radę, podaj wskazania”. Kapucyn od razu odpowiedział: „Kochajcie Maryję i starajcie się, by ją kochano. Odmawiajcie zawsze jej Różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi”.Ktoś inny wspominał, że na dwa dni przed swoją śmiercią o. Pio powiedział: „Kochajcie Madonnę i czyńcie wszystko, by ją kochano. Odmawiajcie Różaniec, odmawiajcie go zawsze, gdy tylko możecie”.Właśnie te słowa przez wielu zostały uznane za testament stygmatyka pozostawiony każdemu z nas.

Renata Jurowicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!