TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Marca 2020, 18:18
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zawsze blisko Jezusa i Maryi

Zawsze blisko Jezusa i Maryi

Najczęściej postać św. Józefa kojarzymy ze świętami Bożego Narodzenia oraz z datą 19 marca, kiedy Kościół obchodzi jego uroczystość. Warto zastanowić się, jak wyglądał „adwent” i Boże narodzenie dla Maryi i Józefa. Oni z większą świadomością, niż my dzisiaj, przeżywali nadejście Pana.

Dla Józefa przygotowanie na narodziny Jezusa było z pewnością najtrudniejsze. W odróżnieniu od Maryi, która przyjęła Słowo Pana z radością i pokojem, jej małżonek został poddany wielu próbom wiary. Przeszedł swoją „ciemną noc” i chwile zwątpienia. W tych trudnych dla Józefa sytuacjach przedstawionych nam przez Ewangelię poznajemy, jakim był człowiekiem. Był przede wszystkim człowiekiem, którego Bóg wybrał na Opiekuna Swojego Jednorodzonego Syna. Nie wiadomo, co Józef czuł, ponieważ Ewangeliści nie pozostawili żadnego wypowiedzianego przez Niego słowa. Ale możemy dobrze zrozumieć i wczuć się w sytuację tego człowieka. Każdy z nas często staje przed trudnym wyborem i czujemy się nieporadni w podejmowaniu decyzji. Możemy sobie wyobrazić jak młodzi ludzie: Maryja i Józef, zakochani w sobie zaręczają się. Nie mieszkają jeszcze razem, gdyż musi jeszcze upłynąć czas, aby ślub według prawa uprawomocnił się, aby mogli wspólnie zamieszkać i stać się małżeństwem. W takiej sytuacji Maryja otrzymuje wiadomość z nieba, że będzie Matką Mesjasza, że Bóg ją wybrał, że jest łaski pełna. Z wielką ufnością i zaangażowaniem odpowiada Bogu „tak”. Nic nie mówi swojemu Oblubieńcowi. Wszystko zawierza Bogu. Nikomu się nie tłumaczy. Potem udaje się do swojej krewnej Elżbiety i tam pozostaje przez trzy miesiące. Wraca ponownie do Nazaretu. Józef zauważa jej stan błogosławiony. Zaczyna się jego „ciemna noc”. Zgodnie z prawem może ją ukamieniować i byłby usprawiedliwiony. Lecz on przecież był „mężem sprawiedliwym” i nie chciał swojej małżonki narazić na zniesławienie. Tylko Józef wie, co czuł w tych dniach. Pewnej nocy słyszy słowa podczas snu: „Nie bój się, Józefie…”. Już nie pyta o nic więcej i bierze Maryję do siebie. Ich odniesienie do Dziecka, które miało się narodzić, jak również do siebie nawzajem oparte było na miłości. Była to miłość wymagająca oraz zaangażowana. Tych dwoje naprawdę się kochało i w tej miłości mogli wszystko uczynić i ofiarować Ojcu Niebieskiemu.

Narodziny w ubóstwie

Maryja okazywała posłuszeństwo Józefowi. Kiedy odbywał się spis ludności, nie musiała przecież udać się do Betlejem, ale wiedziała, że proroctwo o narodzinach Mesjasza ma się właśnie tam wypełnić. Dlatego wyrusza wraz z mężem w drogę. Tam czeka ich rozczarowanie. Nie było dla nich miejsca. Jakie to musiało być przykre dla nich. Z pewnością, gdyby mogli, przygotowaliby najlepsze miejsce dla Bożego Syna. Jednak Bóg zaplanował to wszystko zupełnie inaczej. Chciał bowiem, aby Jego Syn narodził się w ubóstwie. Józef i Maryja nie protestują, ani nie narzekają na niewygody. Przyjmują wszystko, co otrzymują i są wdzięczni Bogu.

Adwent tych dwojga był jak najbardziej rzeczywisty, a tym samym jakże różny od naszych wyobrażeń. Święta Bożego Narodzenia kojarzą nam się z radością. Tę radość z pewnością przeżywali Józef i  Maryja, ale ich przygotowanie do narodzin Boskiego Zbawiciela poprzedzone było wieloma próbami oraz wyrzeczeniami. Nigdy jednak nie poddali się. Podobnie jak Maryja, Józef rozważał te wszystkie rzeczy w swoim sercu. Kościół słusznie ukazuje nam w okresie Adwentu dwie figury: Maryi - Niepokalanie Poczętej oraz Jana Chrzciciela. Nie powinniśmy jednak zapomnieć o Józefie, który uczył się spełniania roli ojca na ziemi. Uczestniczył w wydarzeniach, które nigdy nie miały miejsca w historii świata i nigdy się już nie powtórzą. Jakże wiele uczy nas Józef w Adwencie, w naszym oczekiwaniu na ponowne przyjście Pana. Jak Józef i Maryja powinniśmy skoncentrować się na Jezusie. Cały trud, który podjęli, próby, które przechodzili, były przecież ze względu na Niego. I my zawsze starajmy się przeżyć nasze przygotowanie na Boże Narodzeniu w skupieniu się na tym, co jest w tym dniu najważniejsze. Stół wigilijny nie musi przecież „uginać się od wszystkiego”, prezenty nie muszą być aż tak bogate. Naszym najlepszym prezentem i największą obfitością jest Jezus, który przyszedł w ubóstwie, aby nas zbawić. Stawiając Boga na pierwszym miejscu nie tylko dobrze przygotujemy się do świąt Bożego Narodzenia, lecz również na Jego powtórne przyjście w chwale.

Radość Bożej Rodziny

W scenie ze stajenki betlejemskiej Ewangelia ukazuje radość Józefa i Maryi, której nic nie jest wstanie zburzyć. Co więcej, tą radością potrafią się dzielić z innymi, przyjmując równocześnie z wdzięcznością ich sytuację. „Dom” Józefa w Betlejem jest otwarty dla wszystkich: przybyli pasterze, by oddać swój pokłon, odwiedzają ich magowie ze wschodu. Kiedy pasterze przyszli do żłóbka znaleźli „Dziecię, Jego Matkę oraz Józefa”, tak jak im Aniołowie powiedzieli. Józef jest najbliżej swojej rodziny. W tych pierwszych dniach po narodzinach nie opuszcza jej – czuwa, adoruje, wielbi Boga wraz z Maryją. Uczy nas wszystkich, na czym polega tajemnica rodzinnego szczęścia. Święty Józef spełnił na ziemi z doskonałą wiernością misję, którą powierzył mu Bóg. To była wyjątkowa misja i nikt nie może jej powtórzyć. Chociaż był człowiekiem, jak każdy z nas, to miał udział w tak wyjątkowym posłannictwie i Bóg obdarzył Go najwspanialszymi cnotami, które nigdy nie tracą na aktualności. Jeśli rozważymy postać Cieśli z Nazaretu z perspektywy Jego powołania, to możemy odczytać także w nas łaski Boże i cnoty odnośnie wypełnienia naszej misji. Oczywiście Józef przebywał w obecności Jezusa i Maryi na sposób rzeczywisty, jak z ludźmi żyjącymi, my natomiast poznajemy ich na gruncie nadprzyrodzonym. I chociaż Święty Józef jest po Maryi największym świętym w niebie i przewyższa pod względem łaski i błogosławieństw patriarchów, proroków, męczenników i doktorów Kościoła, to w gruncie rzeczy, może okazać się nam najbliższy do naśladowania – w jego człowieczeństwie, naturalności i normalności. Wydarzenia w Betlejem, jak również całe życie w Nazarecie było zwyczajne, bez jakiejkolwiek sensacyjności. To, co wydarzyło się w Nazarecie podczas zwiastowania, jak również w Betlejem w czasie narodzin, było poza zasięgiem wzroku świata. To była tajemnica Józefa i Maryi, którą rozważali każdego dnia. To było ich wnętrze, które w tamtym czasie oni poznali. Natomiast na zewnątrz pozostało wszystko naturalne i zwykłe. Józef według prawa był „ojcem” Jezusa z Nazaretu. Wraz z Maryją starał się wychowywać swojego przybranego syna najlepiej jak potrafił. A Jezus, jak mówi nam Ewangelia, „był im poddany” (Łk 2, 51), dając przykład synom i córkom wszystkich czasów i pokoleń, że miłość dziecka do rodziców najpełniej wyraża się w szacunku i posłuszeństwie. Święta Rodzina nie zamknęła się w sobie, była – z punktu widzenia ówczesnych – jak najbardziej normalną rodziną tamtych czasów. Wyjątkowość i tajemnica jej szczęścia polegała na ich odniesieniu do Boga. Ich wzajemna miłość została wpisana w miłość do Boga i stała się centrum ich wspólnego życia. Ufają sobie nawzajem, ponieważ oboje wsłuchują się w wolę Boga, którą muszą odczytać w momentach zwyczajnych i wyjątkowych. Nie oczekiwali – jakbyśmy użyli dzisiejszego słownictwa – niczego „na tacy”. W skupieniu i milczeniu starali się odczytywać Boże znaki. Józef i Maryja żyli Ewangelią zanim ona została spisana! Dlatego ich radość i miłość były tak doskonałe.

Blisko Jezusa

Rozważając i dziękując Bogu za Świętego Józefa, widzimy Go zawsze blisko Jezusa i Maryi. Jaka wielka radość musiała ogarnąć czyste serce Józefa, kiedy pasterze przyszli złożyć pokłon Jezusowi, kiedy opowiadali, jak ukazała się Boża chwała, a aniołowie zwiastowali ludziom pokój. Wielka jasność ukazała się nad Betlejem, która rozproszyła ciemności. To światło rozpoznał Józef w Nowonarodzonym, który leżał pokornie w żłobie. Morze pokoju i radości zalało duszę Patriarchy. Był pierwszym po Maryi, który ujrzał tę jasność w czasie narodzin i odczuł ją w swoim wnętrzu. Rozeznał to nowe światło i pokój jako skutki nadprzyrodzonej łaski, do której nie był przyzwyczajony. Nagle zrozumiał, że widzi i dotyka samego Boga, że oto Bóg, jakże inny od Tego, którego wychwalał psalmami w Świątyni Jerozolimskiej, i którego wyczekiwał, objawił swoją obecność w ludzkim ciele. To wydarzenie musiało także wiele w Nim zmienić, gdyż zaczął rozumieć, jak wielkim zaszczytem i honorem obdarzył go Ojciec Niebieski, aby on mógł zastępować Go tutaj na ziemi, powierzając mu Jezusa. Jego serce skierowało się do jeszcze większej adoracji Boga. Jaka wielka tajemnica, że Bóg składa życie swojego Syna w ręce człowieka! Tak dzieje się zresztą z każdym ludzkim życiem. Józef zrozumiał, że życie Boga-Człowieka całkowicie zależy od jego troski i osobistej opieki. Możemy sobie wyobrazić, z jaką obawą brał na ręce Dziecię, aby Go nie skrzywdzić.

Czy dzisiejsi rodzice mają świadomość, że także ich opiece powierzył Bóg nowe życie? I, że to życie jest darem od Boga? Jeśli zamysłem Pana Boga było, aby Jego Syn został powierzony opiece Maryi i Józefa, to znaczy, że prawdziwa radość i szczęście w rodzinach będą mogły się spełnić, gdy wychowują swoje dziecko nie dla siebie, lecz mają odpowiedzialność przed Bogiem za jego wychowanie.

Rozważając wdzięk i atmosferę Bożego Narodzenia – jego blask i radość w duszy Świętego Józefa, skierujmy nasze uczucia do Matki Bożej, by widzieć w niej ogromną radość i pokój. To ona pokazuje nam bogactwo, które pochodzi z jej Boskiego Syna, a które dzieli z duszą i sercem jej Małżonka. Józef odwzajemnia się i wskazuje na swoją Małżonkę oraz jej Dziecię. 

Paweł Szczerzyński, Wspólnota św. Józefa

(na zdjęciu figura św. Józefa z dolnej 

kaplicy Sagrada Familia w Barcelonie)

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!