TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 31 Maja 2020, 13:14
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zafascynowany poezją

Zafascynowany poezją

zafascynowany poezja

Był głosem przede wszystkim Karola Wojtyły i ks. Jana Twardowskiego (choć doskonale interpretował także wielu innych poetów). Występy z ich wierszami wypełniły ostatnie kilkanaście lat jego życia. Krzysztofa Kolbergera osobiście poznałam właśnie po jednym z występów dedykowanych pośmiertnie naszemu Papieżowi. Krótki wywiad przeprowadzony trzy lata temu w biegu, był moim debiutem na łamach ,,Opiekuna”, a sama rozmowa niezapomnianym przeżyciem. Świetny aktor i mistrz słowa odszedł 7 stycznia.

Być może było już po godzinie 21. Weszliśmy na plebanię z dwoma innymi osobami, które żywo rozmawiały. Krzysztof Kolberger sprawiał wrażenie, jakby był ponad to, ale bez wyniosłości, ale także jakby nie chciał swoją obecnością zajmować miejsca. Uderzyła mnie jego skromność, a jednocześnie jakaś wewnętrzna godność i siła. Czułam się onieśmielona i bardzo zdenerwowana. 

 

Tryptyk i Testament

Mówił bardzo cicho, bałam się, że wypowiedź nie nagra się jak należy na dyktafonie. Rozmowa trwała niecałe pięć minut (dosłownie) i miałam straszne wyrzuty sumienia, że zajmuję cenny czas zmęczonemu człowiekowi (już wtedy bardzo choremu), który miał przed sobą jeszcze drogę do Warszawy. Rozmawialiśmy o opiece Jana Pawła II w chorobie aktora, świadectwie pogodnego odchodzenia, o tym, jak ważny jest ,,Tryptyk rzymski” oraz o tym, jak wielkim przeżyciem było odczytanie Testamentu Jana Pawła II milionom Polaków. Nagranie oczywiście zachowałam w prywatnym archiwum. I ten niesamowity, niepowtarzalny głos...

Pan Krzysztof wiele razy podkreślał, jak ważną osobą był dla niego Jan Paweł II, jak urzekało go słowo przez niego wypowiadane, nie tylko w treści, ale także w formie, wyrazie, operowaniu mową. W filmie ,,Jan Paweł II” Kolberger dał polski głos głównemu bohaterowi dubbingując Johna Vioghta. W 2009 roku został uhonorowany nagrodą „Totus” przyznawaną z okazji Dnia Papieskiego przez Fundację „Dzieło nowego Tysiąclecia”.

Wielką pasją pana Krzysztofa była poezja. Płytę ,,Wielka Pani. Karol Wojtyła. Poezje”, na której m. in. recytuje on wiersze Papieża-Polaka, dostałam jakiś czas temu od koleżanki zafascynowanej tą poezją. Ukazała się też płyta ,,Strofy dla Ciebie”, na której Krzysztof Kolberger i Anna Romantowska (jego była żona) recytują wiersze o miłości. W jednym z wywiadów on wspominał pierwszy dzień stanu wojennego, kiedy miał występować w kościele z wierszami Miłosza. Ksiądz myślał, że się nie pojawi, a kiedy go zobaczył, wystraszył się. Głosem Kolbergera zabrzmiał tylko jeden wiersz Miłosza i była to, jak mówił aktor, niesamowicie wzruszająca chwila.

 

Pogodne odchodzenie

Innym poetą, którego twórczością Krzysztof Kolberger był zafascynowany, był ks. Jan Twardowski. W rezultacie powstała książka ,,Przypadek nie-przypadek. Wywiad między wierszami Jana Twardowskiego”. Kolberger zwykł mawiać, że od Jana od biedronki wziął pogodne patrzenie na śmierć. Kiedy dziennikarze pytali go o chorobę (bo walczył z rakiem 20 lat czyli 1/3 swojego życia) i śmierć czasem odsyłał ich do wierszy tego niezwykłego księdza. Często recytował je podczas różnych występów, których nie powstrzymała choroba, nawet w bardzo zaawansowanym już stadium. Na szpitalnym łóżku reżyserował, prosto ze szpitala jechał na festiwal filmowy. Kiedy w 2008 roku zobaczyłam go w naszym kościele niemal nie poznałam. Taki był inny od Krzysztofa Kolbergera z telewizji, bardzo szczupły, przygarbiony, słaby, jakby w ciągu kilku lat postarzał się o kilkadziesiąt. Tylko jego głos był wciąż taki sam, silny, głęboki, niski, ciepły, perfekcyjny, bez chwili zawahania. Większość wywiadów z ostatnich lat dotyczyła choroby pana Krzysztofa i chociaż on sam zaznaczał, że życie z nowotworem go zmieniło i pozwoliło pomóc wielu ludziom, choćby poprzez świadectwo, ja nie chcę pisać o jego chorobie i śmierci, chcę pisać o jego życiu. 

 

Kapłan i gangster

Warszawską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną ukończył w 1972 roku, a potem debiutował na deskach Teatru Śląskiego. Zaangażował się w Teatrze Narodowym w Warszawie (któremu szefował Adam Hanuszkiewicz), gdzie grał m. in. w głośnych ,,Dziadach”, ,,Wacława dziejach” i ,,Weselu”. Do samego końca wychodził na scenę, nawet, kiedy choroba zabrała mu już siły. Jako reżyser wystawił ,,Krakowiaków i górali” (Opera Wrocławska, później Teatr Wielki w Poznaniu), ,,Nędzę uszczęśliwioną” (również Teatr Wielki w Poznaniu), ,,Żołnierza królowej Madagaskaru” (Opera Szczecińska) oraz ,,Królewnę Śnieżkę i siedmiu krasnoludków”.

Był jednym z bohaterów książki ,,Odnaleźć dobro” (autorstwa Marzanny Graff-Oszczepalińskiej), w której opowiadał w formie pamiętnika o swoim osobistym spotkaniu z prawdziwym dobrem tkwiącym w człowieku. Znany był z m. in. z ról w: ,,Romeo i Julii”, ,,Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny”, ,,Kornblumenblau”, serialu ,,Dom” czy ,,Najdłuższej wojnie nowoczesnej Europy”. 

Największą chyba popularność zyskał wśród szerszej publiczności dzięki rolom twardych mężczyzn (nie zawsze uczciwych) w świecie wielkiej władzy i wielkich pieniędzy. W kolejnych seriach serialu ,,Ekstradycja” przez trzy lata był szefem Urzędu Ochrony Państwa, a w ,,Sforze” kimś w rodzaju mafiosa. Chwilę później zmieniał się, jak to aktor, w łagodny głos, jak w ,,Panu Tedeuszu” Andrzeja Wajdy, gdzie był narratorem, czy w ,,Katyniu”, gdzie stał się księdzem Jasińskim, w filmie ,,Popiełuszko. Wolność jest w nas” również wcielił się w kapłana - kanclerza. 

W 2006 roku został laureatem w konkursie ,,Mistrz Mowy Polskiej” i wydaje mi się, że ta część jego twórczości zostanie nam najdłużej w pamięci. Ta część, w której udzielał swojego głosu i zdolności aktorskich, by mogły zabrzmieć bardzo ważne słowa, przede wszystkim słowa poetów, a wśród nich tych w chrześcijańskim świecie najważniejszych Jana Pawła II i ks. Jana Twardowskiego. Pozostaną po panu Krzysztofie także audiobooki, filmy i świadectwo, że mniej ważne jest to, jak bardzo cierpimy, że najważniejsze jest to, jak dla dobra drugiego człowieka wykorzystujemy każdą daną nam chwilę życia.  

Anika Djoniziak


Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!