TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Marca 2020, 19:16
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Zacheusz

Zacheusz

Gdy Jezus przyszedł na to miejsce, spojrzał w górę i powiedział do niego: „Zacheuszu, zejdź! Pospiesz się, bo dziś muszę zatrzymać się w twoim domu”. Zszedł więc szybko i przyjął Go z radością.

Bohaterem dzisiejszych wydarzeń ewangelicznych, podobnie jak przed tygodniem, jest celnik. Z relacji ewangelisty dowiadujemy się, że ma na imię Zacheusz, jest bardzo bogaty i jest przełożonym poborców podatków na terytorium Jerycha. Z innych wypowiedzi ewangelistów pamiętamy, iż celnicy stanowili grupę społeczną, która nie cieszyła się dobrą reputacją. Powszechnie uważani byli za zdzierców i oszustów, bo często dla własnego zysku zawyżali stawki podatkowe. Dodatkowo nienawidzono ich z powodu współpracy z rzymskim okupantem, w imieniu którego pobierali podatki. Dla pobożnych i zachowujących Prawo Żydów celnik był uosobieniem zła, był grzesznikiem, z którym nie należało utrzymywać żadnych relacji, którego najlepiej byłoby omijać z daleka.
Zacheusz prawdopodobnie zdążył się już przyzwyczaić do nienawistnych i pogardliwych spojrzeń otoczenia oraz do niewybrednych komentarzy na swój temat. Nie wiemy, czy próbował się tłumaczyć, usprawiedliwiać, polemizować, czy bił się w piersi i modlił jak jego kolega po fachu sprzed tygodnia (por. Łk 18, 13). Wiemy natomiast z całą pewnością z relacji św. Łukasza, że chciał zobaczyć Jezusa. Ciekawość i pragnienie zobaczenia Go kazały mu nawet wejść na przydrożne drzewo, by pomimo niskiego wzrostu i cisnącego się wokół tłumu dobrze widzieć przechodzącego Mistrza z Nazaretu. To, co stało się później przerosło jego najśmielsze oczekiwania. To Jezus pierwszy spojrzał na niego i zawołał go jego własnym imieniem. Zachęcił go, by zszedł z drzewa i wyszedł z ukrycia, a później zaskoczył go zamiarem zatrzymania się w jego domu.
Zaskakujące spotkanie z Jezusem przemieniło Zacheusza. Z łukaszowego opisu nie wynika, co Jezus mu powiedział (i czy w ogóle coś mówił). Ewangelista podkreśla jedynie, iż pod wpływem tego spotkania Zacheusz całkowicie zmienił swoje życie – „Panie, połowę mojego majątku daję ubogim, a jeśli na kimś coś wymusiłem, oddaję poczwórnie” (Łk 19, 8). Wytykany palcami celnik nagle zrozumiał, że Jezus dobrze zna jego imię, czyli że dużo wie o nim i o jego życiu, i że pomimo tej wiedzy, także o podłości  i grzeszności jego życia, chce być blisko niego. Nie potępia i nie przekreśla go wraz z szemrzącym tłumem, ale wierzy w możliwość jego przemiany. Spojrzenie Jezusa nie zatrzymało się jedynie na ewidentnych grzechach i błędach Zacheusza, ale skierowane było ku ukrytym w nim niezrealizowanym możliwościom.
Historia Zacheusza uświadamia nam, że w każdym człowieku tli się wiele wartościowych iskier, choć nieraz są one przykryte sporą warstwą starego i brudnego popiołu. Aby mogły zapłonąć potrzebują świeżego powiewu i wiary w to, że z najmniejszej iskry może powstać wielki ogień. Jezusowa Dobra Nowina o Bogu, który kocha człowieka i nie traci wiary w niego i o „Synu Człowieczym, który przyszedł szukać i zbawić to, co zginęło” (Łk 19, 10), jest tym potężnym podmuchem, który z tlących się w nas iskier dobra wykrzesać może wielki ogień miłości i zaangażowania.
Współczesny świat pełen jest Zacheuszów, którzy także chcieliby zobaczyć Jezusa, są Go ciekawi, ale z różnych względów stoją z daleka i sami boją się podejść. Ważne jest, by uczniowie Jezusa dotarli do nich nie z ostrzem krytyki, potępienia i wykluczenia, ale ze świeżym powiewem Dobrej Nowiny, która z niepozornych iskier wznieca wielki ogień.

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!