TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Maja 2020, 03:19
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Z wirtualu do realu

Z wirtualu do realu

Czy jesteśmy jeszcze w stanie
zatrzymać machinę nowoczesności
i poczuć prawdziwy smak życia?

Piękna pogoda za oknami sprawia, że coraz trudniej wysiedzieć przed ekranem (telewizora bądź komputera) oddzielającym mnie od świata. Zaraz, zaraz! Ktoś powie, że to właśnie dzięki tym ekranom mam łączność ze światem, mogę porozmawiać z krewnymi pracującymi w Irlandii, ze znajomymi w Japonii, dowiedzieć się, co się dzieje na drugim końcu świata, przeczytać na kolorowych paskach u dołu ekranu o najważniejszych tragediach danej chwili, poznać aktualny kurs franka (jasna cholera, ten kredyt!), po prostu być w łączności ze światem. Akurat! To co miało służyć człowiekowi stało się systemem, któremu człowiek służy (przy okazji czyniąc miliarderami właścicieli systemu). 

Ale nadeszło lato, czas wyściubić nos na zewnątrz. Odłączyć się od świata wirtualnego, a podłączyć do realnego. Oto kilka propozycji zmian. Zamiast godzin spędzanych na Naszej-Klasie czy Facebooku proponuję ponowne odkrycie przyjemności spotkania z przyjaciółmi z krwi i kości. Może to się okazać doświadczeniem wstrząsającym, kiedy się skonstatuje, że człowiek, który nie może posłużyć się cytatem, piosenką, zdjęciem czy durnym rysunkiem w ogóle nie jest w stanie wyrazić siebie. Ale może też wydarzyć się coś dokładnie odwrotnego: możemy znowu odkryć, jaki piękny jest człowiek, kiedy wyraża siebie bez pomocy postmodernistycznej papki. Kiedy mówi swoimi słowami, uśmiecha się, ma głębokie oczy i jeszcze może cię normalnie przytulić, a nie tylko przesłać śmiesznego niedźwiadka machającego śmiesznymi łapkami.

Dalej. Są książki, taki relikt ery Gutenberga, który wciąga jak komputer czy telewizja, ale ma dużo lepszy zapach i można zaginać rogi, żeby zaznaczyć jak daleko zaszliśmy (w sumie to niezbyt kulturalne, ale takie swojskie!). Można leżeć na brzuchu na trawniku i machając uniesionymi stopami, zagłębiać się bez pamięci. Jakiś robal chodzi ci po ramieniu? Ano, to jest real i lepszy robal niż wirus.

Dalej. Zamiast 498 odcinka „B jak banał”, 84 edycji „Tańca z błaznami” czy wielkiego finału „Masz pecha do jurorów” (jakiekolwiek podobieństwo do prawdziwych audycji emitowanych przez nasze telewizornie jest absolutnie zamierzone) można wybrać się na spacer. Nie, nie ja naprawdę nie żartuję. Można wyjść do parku i po prostu przejść się bez żadnego celu i bez pośpiechu. Popatrzeć na ludzi, na bawiące się dzieci, na ptaki. To są dopiero tańce! Dać jakiegoś grosika proszącemu i jeszcze się do niego uśmiechnąć. „Masz serce!” – może ci powie biedaczek, zanim pójdzie do sklepu po… Bóg jeden wie po co, ale pewnie mu to potrzebne. Spacerując możesz też wstąpić do kościoła. Tak, tak, w tygodniu też można wstąpić do kościoła. Posiedzieć chwilę z Jezusem Eucharystycznym, a może będziesz miał szczęście i trafisz na Mszę Świętą. I wtedy zobaczysz Miłość przez duże M.

 

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!