TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 10 Sierpnia 2020, 04:11
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Z oczekiwaniami i bez

Z oczekiwaniami i bez

Nie chcemy honorowych miejsc
na Placu Świętego Piotra,
liczymy na dużo więcej

Na początek krótka dygresja. Kiedy w ubiegłym roku przemierzałem szlak do Santiago de Compostella, dotarłem do pewnej miejscowości, w której schronisko dla pielgrzymów słynie z gościnności. Bardzo chciałem się w nim znaleźć. Niestety nie udało się, chętnych było więcej niż dostępnych miejsc, nawet na podłodze. Przyzwyczajony po trzech tygodniach marszu do warunków pielgrzymkowych, w pokojowy sposób pogodziłem się z losem, ale po kilku godzinach zdenerwowałem się okropnie, ponieważ zauważyłem, że osoby, które stały w kolejce za mną, dziwnym trafem znalazły jednak miejsce w środku. Rozmawiając z innymi pielgrzymami, trochę żartem, ale nie do końca, poskarżyłem się, że dla mnie miejsce w tym schronisku powinno być zapewnione, ponieważ mieści się ono w dawnej plebanii, a ja przecież jestem księdzem, więc kto jak kto, ale ksiądz, na plebanii, wiadomo. 

Dlaczego o tym przypominam dzisiaj? Ponieważ chcę Wam powiedzieć, że na beatyfikację Jana Pawła II do Rzymu wybieram się absolutnie wolny od jakichkolwiek oczekiwań. Nie jest ważne, czy jako kapłan znajdę się w sektorze dla duchowieństwa, czy też nie. Nie jest ważne, czy będę na Placu Świętego Piotra, czy może zaledwie gdzieś w jego pobliżu. Nie jest ważne, czy uda się zmrużyć oko i czy hotel będzie blisko. Na pewno będzie daleko. Nawet nie wiem, czy będzie mi dane zobaczyć z bliska sarkofag nowego Błogosławionego. Być może tym razem się nie uda. Cokolwiek mi się przytrafi, bądź mnie ominie, i tak jestem szczęściarzem. Bo przez większość mojego życia towarzyszył mi Jan Paweł II. A teraz będzie towarzyszył nam wszystkim dalej, jako kolejny Przyjaciel w niebie. Poza tym będę w Rzymie. W tym dniu.

I tutaj dopiero, owszem, zaczynają się moje wielkie oczekiwania. Bo przecież już wkrótce zaczną się poszukiwania kolejnego cudu dla potrzeb procesu kanonizacyjnego Jana Pawła II. I pod tym względem nie mam bynajmniej zamiaru się ograniczać. Będę szturmował niebo ramię w ramię z JPII, bo mnóstwo cudów czeka na realizację. Dziewiątego maja okaże się, czy dziecko noszone pod sercem małżonki mojego przyjaciela będzie miało szansę się urodzić i żyć. Manuela i Silvano, których miłość, jak w przypadku wielu innych par, gdzieś wyparowała, i wydaje się, że już tylko pozostaje cud. Młoda mama trójki dzieci, której mąż odszedł do wieczności rok temu (nowotwór mózgu) też ma raka i jeszcze śmiertelnie się na Pana Boga obraziła, nie wiadomo co bardziej śmiertelne. Tak wielu spośród przyjaciół, a nawet z bliskiej rodziny, straciło wiarę nie tylko w cuda, ale w ogóle w Boga, który nas kocha i pragnie naszej miłości. To tylko niektóre cuda, o które będę prosił, te z listy very important. A przecież są i te mniej ważne dla życia i dla świata, ale bliskie sercu cuda, dla których trzeba szukać lobbyngu na Górze. Choćby takie malutkie marzenie, jak „Opiekun” w każdej rodzinie naszej diecezji...

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!