TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 30 Października 2020, 22:35
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Z jakiej ambony?

Z jakiej ambony?

 

My to mamy ciężkie życie z tymi naszymi sojusznikami. Właśnie równo pięćdziesiątka JE Ambasadorów zechciała nam przypomnieć, że „szacunek dla fundamentalnych praw, zawartych w zobowiązaniach OBWE oraz obowiązkach i standardach Rady Europy i Unii Europejskiej, jako wspólnot praw i wartości, zobowiązuje rządy do ochrony wszystkich swoich obywateli przed przemocą i dyskryminacją oraz do zapewnienia im równych szans.

Aby to umożliwić, a w szczególności, aby bronić społeczności wymagających ochrony przed słownymi i fizycznymi atakami oraz mową nienawiści, musimy wspólnie pracować na rzecz niedyskryminacji, tolerancji i wzajemnej akceptacji. Dotyczy to szczególnie sfer takich jak edukacja, zdrowie, kwestie społeczne, obywatelstwo, administracja publiczna oraz uzyskiwanie oficjalnych dokumentów. Wyrażamy uznanie dla ciężkiej pracy społeczności LGBTI i innych społeczności w Polsce i na całym świecie, jak również dla pracy wszystkich ludzi, których celem jest zapewnienie przestrzegania praw osób LGBTI oraz innych osób stojących przed podobnymi wyzwaniami, a także zapobieganie dyskryminacji, w szczególności tej motywowanej orientacją seksualną czy tożsamością płciową. Prawa człowieka są uniwersalne i wszyscy, w tym osoby LGBTI, mają prawo w pełni z nich korzystać. Jest to kwestia, którą wszyscy powinni wspierać”. Nie będę dalej cytować, bo tutaj w sumie można tylko odpowiedzieć, że robimy to od stuleci i gites. Ale pani Ambasador naszego sojusznika strategicznego postanowiła doprecyzować: „Polska posiada na Zachodzie reputację kraju nieprzyjaznego mniejszościom seksualnym. To się przekłada na niekorzystne decyzje inwestycyjne. Ma również wpływ na sprawy militarne”. I na koniec jeszcze wisienka na torcie: „W kwestii LGBT Polska jest po złej stronie historii”. Tym stwierdzeniem pani Mosbacher zupełnie sobie strzela w kolano i wykazuje się elementarnym brakiem znajomości historii nie tylko Polski, ale także własnego kraju... Trudno powiedzieć, dlaczego wystawiła się aż tak bardzo, czyżby pozycjonowała się pod ewentualne zwycięstwo Bidena? Czy może naprawdę ta agenda praw reprodukcyjnych jest już nie do zatrzymania? Czekają nas trudne czasy. Ale warto jednak pokazać, że Polska stała zawsze po właściwej stronie historii. Nie prześladowała. W przeciwieństwie do innych. Tylko kilka faktów. Jeszcze w roku 2003 aż 14 spośród 50 stanów posiadały przepisy penalizujące stosunki homoseksualne. Były to: Alabama, Floryda, Idaho, Kansas, Luizjana, Michigan, Missisipi, Missouri, Karolina Płn., Karolina Płd., Oklahoma, Teksas, Utah i Wirginia. Trzeba było wyroku Sądu Najwyższego USA w sprawie Lawrence przeciwko Teksasowi, aby unieważnić przepisy o jej karalności w 14 stanach USA, ale uwaga, 1 września 2019 roku 15 stanów jeszcze nie dostosowało formalnie swoich przepisów do wyroku Sądu Najwyższego w sprawie Lawrence vs Teksas. To tylko Ameryka. Inni sygnatariusze również przez wieki karali śmiercią. Indie zmieniły prawo w 2018. Australia – raj na ziemi w 1997, Niemcy Zachodnie w 1969... Z jakiego ołtarza?

Ks.Andrzej Antoni Klimek

 

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!