TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Lutego 2020, 22:38
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Z Düsseldorfu do Madrytu

Z Düsseldorfu do Madrytu

Ostatni weekend maja młodzi z polskich wspólnot neokatechumenalnych, w tym także wspólnot diecezji kaliskiej, spędzili głosząc Ewangelię na ulicach niemieckich miast i zapraszając osobiście swych niemieckich rówieśników na Światowe Dni Młodzieży do Madrytu, które odbędą się już w sierpniu.  Ewangelizacja zakończyła się międzynarodowym Spotkaniem Powołaniowym w Düsseldorfie, na które, prócz inicjatorów Drogi Neokatechumenalnej i kardynała Joachima Meisnera, przybyło około 30 tysięcy młodych ewangelizatorów. Całej akcji udzielił swego błogosławieństwa sam Benedykt XVI, wyrażając radość z tego, iż ewangelizacja  obejmie właśnie jego rodaków.

- Moi dziadkowie wiele wycierpieli od Niemców w czasie II wojny światowej – mówił jeden z wielkopolskich ewangelizatorów, ojciec kilkorga dzieci, w tym młodziutkiego księdza gotowego ruszyć na misje tam, gdzie Kościół go pośle. – Nasze narody historycznie są bardzo poróżnione, ale Bóg pokazuje, że to On jest Panem historii stosunków polsko-niemieckich, i że daje przebaczenie. Moi dziadkowie cierpieli przez Niemców, ale później Bóg wynagrodził to cierpienie naszej rodzinie dając mi pracę w dobrej, niemieckiej firmie, a to z kolei, przyniosło wiele dobrego mnie, mojej żonie i dzieciom. Kiedy chodziłem po ulicach Osnabrück i mówiłem jego mieszkańcom, że Bóg ich kocha, czułem, że mówię do braci. Nie odczuwałem w ogóle tych naturalnych, historycznych obciążeń. I to było wspaniałe doświadczenie. - Mój dziadek pod koniec wojny owdowiał – opowiada krótko Beata z Poznania.
– Mieszkał na terenach, które przed wojną należały do Niemiec i tak się złożyło, że po śmierci mojej rodzonej babci, zakochał się w niemieckiej sąsiadce i ją poślubił. Kiedy wojna się skończyła Heidi  została w Polsce. Niestety z powodu swej narodowości była nieprawdopodobnie prześladowana przez ludzi z miasteczka i dziadek z miłości do niej i ich dzieci, postanowił w latach 50. przeprowadzić się do Niemiec. Dzieci z pierwszego małżeństwa, w tym mój ojciec, zostały w Polsce pod opieką krewnych. Tak więc skomplikowana historia relacji Polaków z Niemcami boleśnie zaważyła na mojej rodzinie, pomimo tego, że nie miała nic wspólnego choćby z obozami koncentracyjnymi. Przez brak przebaczenia ze strony Polaków, mój ojciec, jako dziecko, półsierota w dodatku, został także bez ojca. Dzięki temu jednak, że rozumiał jak trudna jest ta sytuacja, nie oceniał swojego ojca i wychował mnie w poczuciu, że Niemcy to nasi krewni, jego przyrodnie rodzeństwo i moje kuzynostwo.  Ja doświadczyłam tego pojednania polsko-niemieckiego bardzo wcześnie i bardzo konkretnie. Więc jechałam na ewangelizację do Düsseldorfu nie jak do innego narodu, tylko jak do braci. I nie doświadczyłam odrzucenia. Słabo znam niemiecki, ale uczyłam się przez kilka dni tego, co mam powiedzieć tym Niemcom, z którymi się zetknę i wyszło całkiem nieźle. Wynajęłam sobie nawet specjalną korepetytorkę niemieckiego w tym celu.

 

Przebaczenie i Bracia Grimm

- W czasie wspólnej z Niemcami Eucharystii w kościele w Osnabrück, zastanawiałam się nad tym, jak wyglądałby dziś świat, gdyby nigdy nie pojawił się na nim Hitler – mówi Maja. - Myślałam o tym, że moje obie babcie doświadczyły życia w świecie, w którym nikt nie słyszał o Auschwitz, zwłaszcza ta babcia, która urodziła się w 1903 roku. Historia bez Hitlera - rzecz dziś niewyobrażalna, prawda? Słyszałam wiele świadectw Polaków, którzy przez cały dzień ewangelizowali Osnabrück i prawie wszyscy mówili o traumie nazizmu, która wisiała nad ich życiem, choć urodzili się 30, 40 lat po wojnie. Pomyślałam sobie, że na tym chyba polega to przebaczenie, które Bóg chce nam dać. Że kiedy Bóg daje dar przebaczenia zaczynamy patrzeć na Niemców tak, jakby Hitler nigdy nie istniał (Jakby był tylko suchym, choć straszliwym, faktem w historii.) A Niemcy, którzy wybaczają nam, patrzą na nas tak, jakby nigdy nie zostali wysiedleni z Ziem Odzyskanych, z Mazur, ze Śląska itd. Dziś wiem, że Bóg to może zrobić, chce nam dać takie właśnie przebaczenie. Kiedy wracaliśmy do Polski, mijaliśmy rodzinne miasto Braci Grimm. I myślałam wtedy o tym, że kiedy otrzymam dar pełnego przebaczenia, znikną z mojego umysłu skojarzenia: „Niemcy – II wojna światowa – Hitler – Auschwitz”, a pojawią się takie: „Niemcy, kraina Braci Grimm”.  I będą to całkiem naturalne skojarzenia. Zrozumiałam też, że taki sam dar wybaczania, Bóg chce mi dać na co dzień, w bieżących relacjach. I że takie przebaczenie odmienia wszystko. Że kiedy doświadczy się, iż można tak przebaczać, nigdy nie straci się wiary w sens relacji międzyludzkich.  Brzmi jak bajka Grimmów? I dobrze, bo Bóg może dokonać nieskończenie większych cudów w twoim życiu, niż te które opisali w swych baśniach Grimmowie. O tym zresztą, też mówiliśmy ludziom na ulicach, bo sami tego doświadczyliśmy.

 

Spotkanie Powołaniowe

Zwieńczeniem akcji ewangelizacyjnej było Spotkanie Powołaniowe z inicjatorami Drogi Neokatechumenalnej – Kiko Argüello, Carmen Hernandez i o. Mario Pezzi - w hali Arena w Dusseldorfie, któremu przewodniczył kard. Joachim Meisner, metropolita Kolonii. Przybyło na nie blisko 30 tysięcy młodych ewangelizatorów z Polski, Włoch, Hiszpanii, Niemiec, Holandii, Szwecji, Rosji, Austrii i Niemiec. Do organizacji spotkań zainspirował inicjatorów Drogi w 1984 roku kard. Paul Cordes, obecny również w hali Arena. Owe spotkania od blisko 30 lat pomagają młodym neokatechumenom rozeznawać powołania kapłańskie czy zakonne i odpowiadać na wezwanie Boga. Trudno dziś zliczyć prezbiterów pracujących w rozmaitych częściach świata, zakonników, zakonnice i osoby świeckie pomagające w misjach ewangelizacyjnych, które swe powołanie odkrywały i ogłaszały na tych właśnie spotkaniach. Trudno byłoby tu także nie zaznaczyć, że wśród nich znaleźli się również młodzi ze wspólnot diecezji kaliskiej – jeden z nich dla przykładu, Szymon Olgrzymek jest dziś księdzem na Madagaskarze. W czasie spotkania w Düsseldorfie, swoją chęć wstąpienia do seminariów duchownych wyraziło ok. 750 młodych mężczyzn, a powołanie do życia konsekrowanego potwierdziło
ok. 500 młodych kobiet. Kiko Argüello powtarza, iż Chiny potrzebują aktualnie ok. 20 tysięcy prezbiterów i że wierzy, iż Bóg wzbudzi wkrótce w młodych neokatechumenach taką właśnie ilość powołań. Następne międzynarodowe Spotkanie Powołaniowe, odbędzie się tuż po światowym spotkaniu młodych z Benedyktem XVI w Madrycie.

Aleksandra Polewska

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!