TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Lutego 2020, 06:25
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Słowo Boże na każdy dzień (14 - 20 października)

XXVIII Niedziela zwykła 14 października
Mdr 7, 7-11; Ps 90; Hbr 4, 12-13; Mk 10, 17-30

Poniedziałek, 15 października
Ga 4, 22-24.26-27.31-5,1; Ps 113; Łk 11, 29-32
Wtorek, 16 października
Ga 5, 1-6; Ps 119; Łk 11, 37-41
Środa, 17 października
Ga 5, 18-25; Ps 1; Łk 11, 42-46
Czwartek, 18 października
2 Tm 4, 9-17a; Ps 145; Łk 10, 1-9
Piątek, 19 października
Ef 1, 11-14; Ps 33; Łk 12, 1-7
Sobota 20 października
Ef 1, 15-23; Ps 8; Łk 12, 8-12

Z Księgi Mądrości
Modliłem się i dano mi zrozumienie, przyzywałem, i przyszedł mi z pomocą duch Mądrości. Oceniłem ją wyżej nad berła i trony i w zestawieniu z nią za nic uznałem bogactwa. Nie zrównałem z nią drogich kamieni, bo wszystko złoto wobec niej jest garścią piasku, a srebro przy niej będzie poczytane za błoto. Umiłowałem ją nad zdrowie i piękność i wolałem mieć ją aniżeli światło, bo blask jej nie ustaje. A przybyły mi wraz z nią wszystkie dobra i niezliczone bogactwa w jej ręku.

Z Księgi Psalmów
Naucz nas liczyć dni nasze,
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, Panie, jak długo
będziesz zwlekał?
Bądź litościwy dla sług Twoich!
Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dni nasze
mogli się radować i cieszyć.
Daj radość w zamian za dni Twego ucisku,
za lata, w których zaznaliśmy niedoli.
Niech sługom Twoim ukaże się Twe dzieło,
a Twoja chwała nad ich synami.
Dobroć Pana, Boga naszego, niech będzie nad nami i wspieraj pracę rąk naszych,
dzieło rąk naszych wspieraj!

Z Listu do Hebrajczyków
Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Nie ma stworzenia, które by dla Niego było niewidzialne; przeciwnie,
wszystko odkryte jest i odsłonięte przed oczami Tego, któremu musimy zdać rachunek.

Z Ewangelii wg św. Marka
Rada dobrowolnego ubóstwa

Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, zaczął Go pytać: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę». On Mu odpowiedział: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości».
Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną». Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości. Wówczas Jezus spojrzał dookoła i rzekł do swoich uczniów: «Jak trudno tym, którzy mają dostatki, wejść do królestwa Bożego». Uczniowie przerazili się Jego słowami, lecz Jezus powtórnie im rzekł: «Dzieci, jakże trudno wejść do królestwa Bożego tym, którzy w dostatkach pokładają ufność. Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa Bożego».
A oni tym bardziej się dziwili i mówili między sobą: «Któż więc może być zbawiony?» Jezus popatrzył na nich i rzekł: «U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe».

Komentarz do Ewangelii
Dla Boga nie ma nic niemożliwego

Kościół zaprasza nas dzisiaj do przejścia konkretnej drogi ze Słowem, zanim zatrzymamy się na Ewangelii, by obserwować spotkanie Jezusa i bogatego człowieka. Pierwszym tekstem jest kilka zdań z Księgi Mądrości. Autor w 7. rozdziale tej księgi odsłania przed nami pragnienie serca większe od bogactwa i władzy. On szuka, prosi i woła o wypełnienie życia niewyczerpanym skarbem - mądrością, która jest właściwie przyjaźnią z Bogiem (Mdr 7, 14). Wydaje się oczywiste, że każda fortuna blednie przy świadomości, że można być przyjacielem samego Boga, ale przecież wcale nie tak trudno znaleźć w historii swojego życia momenty, a nawet dłuższe okresy czasu, gdy zainteresowanie autentycznością relacji z Najwyższym schodziło na drugi lub dalszy plan. Wierzę, że dzisiejsze pierwsze czytanie chce w nas obudzić tęsknotę za właściwą hierarchią wartości i dodać odwagi planom ucieczki od jałowego życia, w którym najważniejszą rolę grają przyzwyczajenia (nawet pobożne), a jednak pozbawione smaku zaskoczenia łaską i dziecięcej radości, która pozwala wołać do Boga „Abba – Tato!” (Rz 8, 15).
Dodatkową mobilizację daje kolejny tekst czytany w liturgii. Dwa lub trzy (w zależności od tłumaczenia) zdania z Listu do Hebrajczyków przypominają o żyjącym i działającym słowie Boga, które sprawia, że kamienne, oporne i harde serca stają się czułe (por. Ez 36, 26 i Ps 95, 8). To słowo odsłania ukryte myśli i intencje, i usilnie zachęca, byśmy nie udawali życiowych herosów, ale mieli śmiałość podejść „do tronu łaski, aby dostąpić miłosierdzia i znaleźć łaskę odpowiedniej pomocy” (Hbr 4, 16).
Spójrzmy teraz przez chwilę na spotkanie, które opisuje ewangelista Marek. Jesteśmy świadkami niezwykle trudnej rozmowy, która w gruncie rzeczy nie dotyczy jedynie człowieka pytającego: „Co mam zrobić, aby stać się dziedzicem życia wiecznego?” (Mk 10, 17). Ten dialog toczy się nieustannie w każdym z nas - czym zasłużyć na niebo lub udobruchać Boga, bo przecież w gruncie rzeczy jestem dobry, wierny, porządny, itd. Doświadczenie „bycia dobrym człowiekiem” sprawia, że pojawia się niebezpieczeństwo wejścia na pozycję „należy mi się” lub „zasłużyłem sobie”, a wtedy bardzo trudno usłyszeć z wiarą „Idź, sprzedaj, co masz, i rozdaj (…) Potem przyjdź i chodź za mną” (w. 21). Czy można być blisko Boga i iść za Nim nie mając zupełnie nic? Jak to możliwe, że trzeba stracić totalnie wszystko, wypuścić z rąk panowanie nad życiem na rzecz niespodzianek, które On ma w zanadrzu?
A jednak - dopóki wszystko trzymam w garści i wyznaczam granice działaniu Boga, dopóki deklaruję „Panem jest Jezus”, a w rzeczywistości próbuję zapanować nad każdą przestrzenią swojego istnienia, dopóty logiczną reakcją na słowo Jezusa będzie: „Po takiej radzie tamten sposępniał i odszedł smutny” (w. 22). Trudno zresztą wyobrazić sobie inne zachowanie - dlatego Jezus skomentuje późniejsze przerażenie apostołów prostym „Dla ludzi to niemożliwe, ale nie dla Boga” (w. 27). W tym kluczu myślenia Chrystusa perspektywa straty tego, co według mnie określa moją wartość, użyteczność i pozycję, jest konieczna do zrobienia kolejnego kroku w kierunku nieba - zaufania, że dla Boga nie ma nic niemożliwego, i że tylko Jego miłość i łaską są gwarancją mojego zbawienia.

ks. Grzegorz Mączka

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!