TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Stycznia 2020, 01:27
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

XV Niedziela Zwykła 12 lipca - Szli i wzywali do nawrócenia

Słowo Boże na każdy dzień
XV Niedziela Zwykła 12 lipca
Am 7, 12-15; Ps 85; Ef 1, 3-14; Mk 6, 7-13
Poniedziałek, 13 lipca
Wj 1, 8-14. 22; Ps 124; Mt 10, 34 – 11, 1
Wtorek, 14 lipca
Wj 2, 1-15a; Ps 69; Mt 11, 20-24
Środa, 15 lipca
Wj 3, 1-6. 9-12; Ps 103; Mt 11, 25-27
Czwartek, 16 lipca
Wj 3, 13-20; Ps 105; Mt 11, 28-30
Piątek, 17 lipca
Wj 11, 10 – 12, 14; Ps 116B; Mt 12, 1-8
Sobota, 18 lipca
Wj 12, 37-42; Ps 105; Mt 12, 14-21

Z Księgi proroka Amosa
Amazjasz, kapłan w Betel, rzekł do Amosa: «„Widzący”, idź, uciekaj sobie do ziemi Judy. I tam jedz chleb, i tam prorokuj. A w Betel więcej nie prorokuj, bo jest ono królewską świątynią i królewską budowlą».
I odpowiedział Amos Amazjaszowi: «Nie jestem ja prorokiem ani nie jestem uczniem proroków, gdyż jestem pasterzem i tym, który nacina sykomory. Od trzody bowiem wziął mnie Pan i Pan rzekł do mnie: „Idź, prorokuj do narodu mego, izraelskiego”».

Z Listu świętego Pawła Apostoła do Efezjan
Niech będzie błogosławiony Bóg i Ojciec Pana naszego Jezusa Chrystusa, który napełnił nas wszelkim błogosławieństwem duchowym na wyżynach niebieskich w Chrystusie. W Nim bowiem wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem. Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym.
W Nim mamy odkupienie przez Jego krew, odpuszczenie występków według bogactwa Jego łaski. Szczodrze ją na nas wylał w postaci wszelkiej mądrości i zrozumienia, przez to, że nam oznajmił tajemnicę swej woli według swego postanowienia, które przedtem w Nim powziął dla dokonania pełni czasów, aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi.
W Nim dostąpiliśmy udziału my również, z góry przeznaczeni zamiarem Tego, który dokonuje wszystkiego zgodnie z zamysłem swej woli, po to, byśmy istnieli ku chwale Jego majestatu, my, którzyśmy już przedtem nadzieję złożyli w Chrystusie. W Nim także wy usłyszeliście słowo prawdy, Dobrą Nowinę o waszym zbawieniu. W Nim również uwierzyliście i zostaliście naznaczeni pieczęcią Ducha Świętego, który był obiecany. On jest zadatkiem naszego dziedzictwa w oczekiwaniu na ostateczne odkupienie, które nas uczyni własnością Boga ku chwale Jego majestatu.

 

Z Ewangelii według Świętego Marka
Szli i wzywali do nawrócenia

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi.
I przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien».
I mówił do nich: «Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą was słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich».
Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

Potęga Bożej miłości
W jednej z homilii do dzisiejszej liturgii Słowa o. Augustyn Pelanowski zadał pytanie: „Jak to się mogło udać?” Siadając przed przeznaczonymi na tę niedzielę tekstami biblijnymi szczerze rozkładam ręce i również zachodzę w głowę, jak to możliwe, że Bóg postawił jako filary Kościoła rybaków, celnika, szczerego do bólu sceptyka, krewkich braci żądnych gromów z nieba na karki nieprzyjaznych Samarytan, szybko zniechęcających się niedowiarków czy innych, o których Ewangeliści napiszą „(...) i przywołał tych, których sam chciał” (Mk 3, 13).
Może kluczem do odkrycia odpowiedzi jest właśnie to stwierdzenie św. Marka „sam chciał”? Kiedy Bóg CHCE, to nie ma we wszechświecie siły, która mogłaby się przeciwstawić potędze Bożej miłości. To właśnie Jego miłość uwalnia od każdego zła i uzdrawia ze wszystkich chorób - przede wszystkim od tych „własnych” udręczeń (J 5, 5) - egoizmu, pychy, skoncentrowaniu na samym sobie. To jest naprawdę niezwykłe, kiedy dociera do świadomości cały ładunek Bożych pragnień - choćby tych: „Komu chcę okazać łaskę, temu okazuję, a jeśli chcę kogoś obdarzyć miłosierdziem, to go obdarzam” (Wj 33, 19). Kiedy On chce, żebyśmy byli Jego świadkami, to wyposaża w całe bogactwo łaski. Wtedy (i tylko wtedy) rybacy, celnicy i inni pójdą głosić potrzebę nawrócenia nie oglądając się na zapłatę, niewygody czy wrogość napotkanych słuchaczy. Wtedy (i tylko wtedy) Ewangelia stanie się rzeczywiście „najlepszą nowiną”, o której będzie się dyskutować z wypiekami na twarzy (bo przecież nie można inaczej). Wtedy (i tylko wtedy!) Kościół będzie domem/szpitalem/wspólnotą (żadne z określeń nie jest niepotrzebne) nie tylko dla zdeklarowanych lub przyzwyczajonych, ale dla tych, którzy potrzebują Boga - czyli dla wszystkich.
Fascynuje mnie fakt, że jedynym wyposażeniem pierwszych Apostołów Pana była władza egzorcyzmowania i możliwość uzdrawiania w imię Jezusa. Żadnych zdolności marketingowych, dyplomów ukończenia kursów zarządzania zasobami ludzkimi, brak tytułów naukowych z zakresu ekonomii, autentyczna nieumiejętność manipulacji i zdecydowany niedostatek atrybutów przywódczych. Cała „władza” sprowadzała się do zaufania słowu Chrystusa i posłuszeństwa Jego rozkazowi. I to naprawdę wystarczyło - ewangelista Marek podsumuje krótko: „Oni poszli więc i wzywali do nawrócenia. Wyrzucili wiele demonów i namaścili olejem wielu chorych, przywracając im zdrowie” (Mk 6, 12n). Po prostu zaufali i byli posłuszni. Bo nie potrzeba wiele, by Ewangelia objawiła się w mocy - wystarczy prostota wiary. Dlatego najważniejsze są nie skomplikowane przedsięwzięcia medialne czy doktrynalne rewolucje, ale głoszenie słów Jezusa z wiarą i pokorą oddanych sług, gotowość służby sakramentalnej tym, którzy zaczynają rozumieć, że są głodni Boga, i świadomość bogactwa łaski i miłosierdzia, jakie każdego dnia okazuje nam Ten, który CHCE, byśmy - gdziekolwiek i kimkolwiek jesteśmy - zwyczajnym życiem pokazali, że dla Niego „nie ma rzeczy niemożliwych”. Czasem, by się o tym przekonać, wystarczy spojrzeć w lustro - jestem pewien, że zobaczysz w nim ukochane dziecko Boga wezwane do objawienia innym miłości Ojca, który jest w niebie.

ks. Grzegorz Mączka

 

Szymon czyli uczeń nie rozumiejący mistrza

Wszyscy Ewangeliści podkreślają, iż wraz z rozwojem Jezusowej działalności wzrasta także niezrozumienie wobec Jego osoby.

Najpierw ze strony przywódców ludu, którzy chcą Go zabić (por. Mk 3, 6), później ze strony najbliższych i krewnych, którzy podejrzewają, że odszedł od zmysłów (por. Mk 3, 21; 6,1-6), aż wreszcie ze strony uczniów, którzy mają zatwardziałe serca i nie rozumieją dokonywanych na ich oczach znaków (por. Mk 6, 52).
Niezrozumienie wobec Mistrza z Nazaretu objawia się szczególnie podczas drogi do Jerozolimy, gdy Jezus trzykrotnie zapowiada swoje cierpienie i śmierć. Po pierwszej zapowiedzi męki Piotr ośmiela się surowo upomnieć Jezusa. Słysząc słowa, że Syn Człowieczy będzie cierpiał, że będzie odrzucony i zabity, a po trzech dniach zmartwychwstanie, Piotr bierze Jezusa na bok i stanowczo Go upomina (Mk 8, 31-33). W głowie mu się nie mieści, aby Mesjasz, który dokonuje tak niesamowitych rzeczy miał cierpieć i być zabitym. Reakcja Jezusa jest bardzo zwięzła i konkretna. Mówiąc „idź za mnie, szatanie”, przypomina Piotrowi gdzie i jakie jest jego miejsce - uczeń idzie zawsze za Mistrzem, uczeń naśladuje Mistrza. Piotr od dnia gdy usłyszał „Pójdź za mną”, szedł wytrwale po śladach Mistrza, teraz jednak nie nadążając za Nim i nie rozumiejąc Go, zatrzymał się i zmienił rolę - chciał być nauczycielem swojego Mistrza, chciał pouczać Jezusa i wybić Mu z głowy myśl o krzyżowej drodze i dlatego nazwany zostaje szatanem. Aby być Skałą będzie się musiał nauczyć myśleć po Bożemu, a nie jedynie po ludzku.
Jak bardzo Piotr nie rozumie swojego Mistrza widzimy także podczas Ostatniej Wieczerzy, kiedy nie godzi się na to, aby Jezus obmył mu nogi. Gest umycia nóg to testament Jezusa, streszczenie całego Jego życia - On przyszedł właśnie po to, aby służyć i dać swoje życie za wszystkich. Przez całe życie obmywał z brudu, ocierał łzy, leczył rany, przygarniał odepchniętych, szukał zabłąkanych, nie bał się grzeszników. Cała Jego miłość jest w tym niesamowitym geście. Piotr nie pozwala na obmycie swych nóg, bo wydaje mu się, że na to nie zasłużył. Nie rozumie, że miłość Jezusa jest całkowicie bezinteresowna, że nie trzeba na nią zasłużyć, ale jedynie ją przyjąć. Piotr  miał z tym problem, ciągle wydawało mu się, że musi się wykazać, że musi być we wszystkim pierwszy i lepszy od innych bo inaczej nie będzie kochany. Jezus, klęczący u stóp apostoła, zachęca Piotra do uklęknięcia przed własną słabością i do oddania jej Jezusowi. Piotr chce być silny jak skała, na której Jezus mógłby polegać, ale nie radzi sobie z kompleksami i poczuciem grzeszności. Nauczy się tego już niebawem - na ostatnim odcinku drogi za Mistrzem. CDN

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!