TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 31 Marca 2020, 18:26
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

XIII Niedziela zwykła 28 czerwca

XIII Niedziela zwykła 28 czerwca
Mdr 1, 13-15; 2, 23-24; Ps 30; 2 Kor 8, 7. 9. 13-15;
Mk 5, 21-43 lub Mk 5, 21-24. 35b-43;
Poniedziałek, 29 czerwca
Dz 12, 1-11; Ps 34; 2 Tm 4, 6-9. 17-18; Mt 16, 13-19;
Wtorek, 30 czerwca
Rdz 19, 15-29; Ps 26; Mt 8, 23-27;
Środa, 1 lipca
Rdz 21, 5. 8-20; Ps 34; Mt 8, 28-34;
Czwartek, 2 lipca
Rdz 22, 1-19; Ps 116A; Mt 9, 1-8;
Piątek, 3 lipca
Ef 2, 1 19-22; Ps 117; J 20, 24-29;
Sobota, 4 lipca
Rdz 27, 1-5. 15-29; Ps 135; Mt 9, 14-17;

Czytanie z Księgi Mądrości
Bóg nie uczynił śmierci i nie cieszy się ze zguby żyjących. Stworzył bowiem wszystko po to, aby było, i byty tego świata niosą zdrowie: nie ma w nich śmiercionośnego jadu ani władania Otchłani na tej ziemi. Bo sprawiedliwość nie podlega śmierci. Dla nieśmiertelności bowiem Bóg stworzył człowieka, uczynił go obrazem swej własnej wieczności. A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą.

Z Drugiego Listu Świętego Pawła Apostoła do Koryntian
Bracia: Podobnie jak obfitujecie we wszystko, w wiarę, w mowę, we wszelką gorliwość, w miłość naszą do was, tak też obyście i w tę łaskę obfitowali. Znacie przecież łaskę Pana naszego Jezusa Chrystusa, który będąc bogaty, dla was stał się ubogim, aby was ubóstwem swoim ubogacić. Nie o to bowiem idzie, żeby innym sprawić ulgę, a sobie utrapienie, lecz żeby była równość. Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, aby ich bogactwo było wam pomocą w waszych niedostatkach i aby nastała równość według tego, co jest napisane: «Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele».

 

Z Ewangelii według świętego Marka
Wskrzeszenie córki Jaira
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: «Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła». Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali.
A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc zbliżyła się z tyłu między tłumem i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: «Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa». Zaraz też ustał jej krowotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. Jezus także poznał zaraz w sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: «Kto dotknął się mojego płaszcza?»
Odpowiedzieli Mu uczniowie: «Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: „Kto się Mnie dotknął?”». On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę. On zaś rzekł do niej: «Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości».Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: «Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?» Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi: «Nie bój się, tylko wierz». I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego. Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia wszedł i rzekł do nich: «Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go. Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: «Talitha kum», to znaczy: «Dziewczynko, mówię ci, wstań». Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.

 

Komenatarz do Ewangelii

Jezus uwalnia od śmierci
Dzisiejsza liturgia Słowa nie pozostawia żadnych wątpliwości - „Bóg nie uczynił śmierci i nie cieszy się ze zguby żyjących” (Mdr 1, 13). Mocny akcent na życie postawiony przez pierwsze czytanie, jasno nakreślony cel ludzkiego istnienia i niezwykła godność, jaką zostaliśmy obdarzeni (Mdr 2, 23), prowokują, żeby zmierzyć się z tematem śmierci, który pojawia się we fragmencie 5. rozdziału Ewangelii wg św. Marka. Pojawienie się dwóch kobiet (umierająca córka przełożonego synagogi i kobieta cierpiąca na upływ krwi) i reakcja Jezusa zachęcająca do wiary pokazuje, że nie chodzi tutaj jedynie o konieczność zaradzenia jakimś fizycznym dolegliwościom. Tym bardziej, że św. Marek opisując chorobę owej kobiety określa ją słowem, które tłumaczy się również jako „bicz”. Jest możliwe, że przyczyną utraty krwi (w szerszym sensie - życia) było smaganie przez innych bolesnym słowem lub katowanie siebie za grzechy młodości, a może przyjęcie specyficznej roli ofiary, jakie czasami zdarza się u współuzależnionych małżonków oskarżających siebie za nałóg męża czy żony… Okazuje się, że historia tamtej kobiety brzmi przerażająco współcześnie odkrywając przed nami inną perspektywę śmierci (albo równi pochyłej prowadzącej do utraty wszystkiego - sensu istnienia, pragnienia szczęścia czy poczucia, że coś w życiu ode mnie zależy). Niezwykłe jest to, że owa kobieta odrzucana nawet przez tych, którzy teoretycznie powinni być dla niej życiową pomocą (św. Marek wspomni o długotrwałych cierpieniach zadanych przez lekarzy!), poraniona w najintymniejszych przestrzeniach swojego życia, w końcu zdobywa się na dotknięcie szat Jezusa. I znów ciekawa rzecz - czyni to tak, by nikt jej nie zauważył, chyłkiem wysuwa się z tłumu i z tyłu dotyka płaszcza Jezusa nie chcąc mimo wszystko zdobyć się na więcej - konkretną prośbę, stanięcie przed Bogiem, spojrzenie w oczy… Bolesne jest to, że gdzieś podświadomie spodziewa się odrzucenia, a może i kolejnych razów, więc woli pozostać niezauważoną… Nietrudno zauważyć tu podobieństwo do zachowania osób, które zranione przez ludzi sądzą, że spotkanie „twarzą w twarz” z Bogiem również może skończyć się dodatkowym cierpieniem.
Dobrze, że Jezus zachowuje się zupełnie inaczej - On odczuwa każde dotknięcie, każdą intencję wypowiedzianą szeptem wiary, każde drgnienie serca z oczami utkwionymi w ziemi ze strachu/wstydu/przerażenia życiem czy grzechem/przekonania o własnej niegodności/fałszywego obrazu Boga itd. Dlatego chce spotkać wzrok tej kobiety, potrzebuje wyznania całej prawdy i dopiero wtedy kończy proces uzdrowienia („Bądź wolna od twojego bicza”).
Nie sposób jeszcze nie wspomnieć o liczbie 12 - zarówno dotknięta krwotokiem kobieta, jak i córka Jaira są związane ze sobą przez Ewangelistę właśnie tą liczbą, która określała wiek gotowości do zamążpójścia i możliwość dawania życia przez otwarcie na macierzyństwo. Śmierć zaglądająca w oczy obu bohaterkom tej Ewangelii staje niejako na drodze temu powołaniu - ubiczowane istnienie czy tajemnicza choroba w domu przełożonego synagogi odbiera zdolność przekazywania życia. Na szczęście Bóg ma inne pragnienia i plany - Jezus przez proste „Talitha kum!” podnosi na nowo ku życiu, przywraca godność i uwalnia od śmierci… każdej śmierci!

ks. Grzegorz Mączka

 

Słowo które ożywia
Szymon czyli skała

Szymon był synem Jana, pochodził z Betsaidy, a z zawodu był rybakiem. O jego dzieciństwie czy młodości nie wiemy prawie nic. W Ewangelii poznajemy go jako dorosłego mężczyznę prowadzącego spokojne życie, wypełnione ciężką pracą. Aż do dnia, gdy spotkał Jezusa. Wtedy wszystko się zmieniło.

To nie Szymon szukał Jezusa, to Jezus znalazł Szymona. Przyszedł do niego w najbardziej nieoczekiwanym momencie, kiedy Szymon po nocy bezowocnej pracy, niezadowolony naprawiał swoje sieci. Najważniejszym skutkiem tamtego spotkania był nie tylko cudowny połów ryb, ale całkowita przemiana życia Szymona, który zostawił dom i dotychczasowe zajęcia i poszedł za Jezusem, aby być Jego uczniem. Wyrazem tej radykalnej przemiany było nowe imię nadane mu przez Jezusa -  po aramejsku Kefas, a po grecku Petros, czyli Skała.
Od tamtego dnia Piotr był naocznym świadkiem działalności Jezusa. Wielokrotnie słuchał Jego nauczania o Bożym królestwie, które już nadeszło i o konieczności nawrócenia. Na własne oczy widział, jak słowo Jezusa przywraca zdrowie chorym oraz poskramia demony. Im dłużej był z Jezusem, tym bardziej Piotr doświadczał fascynacji Jego osobą - gdy widział Jezusa kroczącego po wzburzonych morskich falach i uciszającego rozszalałą burzę na morzu, gdy uczestniczył w niesamowitym cudzie nakarmienia wielotysięcznej rzeszy ludzi kilkoma bochenkami chleba, gdy widział, jak wielkie tłumy entuzjastycznie idą za Jezusem.
Piotr był pierwszym z apostołów, który z wiarą odpowiedział na postawione przez Jezusa pytanie: „A według was, kim jestem?” - „Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga Żywego”. W odpowiedzi usłyszał wtedy od Mistrza: „Błogosławiony jesteś Szymonie, bo nie poznałeś tego mocą ludzką, ale objawił ci to mój Ojciec. Ty jesteś Skałą i na tej Skale zbuduję Mój Kościół”.
Jego zachwyt Jezusem sięgnął  szczytu, gdy wraz z Jakubem i Janem na wysokiej górze był świadkiem przemienienia Jezusa. Nieopisywalny widok chwały zmartwychwstałego Pana sprawił, że z ust Piotra wyrwał się okrzyk zachwytu: „Panie, jak pięknie, że tu jesteśmy. Zbudujemy namioty, abyśmy mogli tu pozostać na zawsze”.
Piotr szczerze kochał Jezusa i nie wyobrażał sobie życia bez Niego. Gdy Jezus świadom, iż wielu z Jego uczniów rozczarowanych Jego nauką odchodzi, pytał apostołów: „Czy i wy chcecie odejść?”, usłyszał od Piotra: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Bożym”  (J 6, 66-69).
Gdy Jezus w obliczu bliskiej już męki zapowiedział, że wszyscy zwątpią w Niego,  Piotr emocjonalnie zapewnił: „Nawet gdyby wszyscy zwątpili w Ciebie, ja nigdy nie zwątpię. Choćbym miał zginąć, nie wyprę się Ciebie” (Mt 26, 33.35). Wypowiadając te słowa Piotr nie zdawał sobie jeszcze sprawy, jak wiele nowych rzeczy już niebawem dowie się o sobie i jak wiele będzie się musiał jeszcze nauczyć. CDN.

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!