TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 05 Grudnia 2020, 01:08
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wyciągnij rękę do ubogiego

Wyciągnij rękę do ubogiego

Wspólne wypicie kawy czy herbaty, ale przede wszystkim rozmowa – tak wyglądają spotkania księdza Łukasza i towarzyszących mu małżonków Agnieszki i Łukasza, którzy od ponad roku odwiedzają pustostany na terenie Ostrowa Wielkopolskiego zamieszkiwane przez osoby bezdomne.

„Ubóstwo ma różne twarze. W każdej z nich możemy spotkać Jezusa, który objawił, że jest obecny w swoich najmniejszych braciach” – napisał papież Franciszek w orędziu na IV Światowy Dzień Ubogich, który będziemy obchodzić 15 listopada pod hasłem „Wciągnij rękę do ubogiego”.

Wyszli na ulice
W sercu ks. Łukasza Skorackiego, który jest nam znany z tego, że przez wiele lat pracował w Radio Rodzina Diecezji Kaliskiej, a potem przez trzy lata był dyrektorem tej rozgłośni, a obecnie jest wikariuszem w parafii pw. Ducha Świętego w Ostrowie Wielkopolskim, zrodziło się pragnienie, aby wyjść na ulice do osób najbardziej potrzebujących pomocy. – To wyszło z potrzeby serca. Wszystko zaczęło się we wrześniu 2019 roku. Tym pragnieniem podzieliłem się z moimi znajomymi z parafii Ducha Świętego. Oni podjęli tę myśl i razem zaczęliśmy wychodzić do ludzi bezdomnych – mówi ks. Łukasz. W to dzieło bardzo mocno zaangażowało się młode małżeństwo Agnieszka i Łukasz. – Ksiądz Łukasz nas odwiedzał i wtedy rozmawialiśmy na różne tematy. Kiedyś przy kawie czy herbacie powiedział nam, że ma takie pragnienie w sercu, żeby wyjść do osób bezdomnych i zapytał, czy chcielibyśmy razem z nim chodzić. Na początku odczułam wielką radość w duchu, że zwrócił się do nas z taką propozycją, bo taka chęć pomocy była we mnie dużo wcześniej, ale sama nie odważyłam się zaproponować tego nawet mężowi. Daliśmy sobie trochę czasu na przemyślenie. To nie była łatwa decyzja, ponieważ trzeba wygospodarować trochę czasu, który musimy uszczypnąć z rodzinnego bycia z synem czy też przyjaciółmi. Z naszej strony to była decyzja mocno przemyślana i przemodlona. Przedtem nigdy nie mieliśmy takiego bezpośredniego wejścia w to środowisko, owszem dużo czytaliśmy i oglądaliśmy reportaże – powiedziała pani Agnieszka. I tak wyruszyli, aby pomagać osobom bezdomnym. – Szukaliśmy tych ludzi po ulicach i w parkach. Mieliśmy ze sobą kawę i kanapki, zatrzymywaliśmy się i z nimi rozmawialiśmy. Czasem była to kwestia wspólnego napicia się kawy i zwykłego pogadania. Pamiętam takie jedno wydarzenie. Jak jeszcze chodziliśmy po parkach w Ostrowie, zauważyliśmy, że mężczyzna leży na ławce. Zatrzymaliśmy się, obudziliśmy go, a on był taki zdziwiony i powiedział do nas „to jest niesamowite, jesteście jedynymi ludźmi, którzy zatrzymali się i sprawdzili, czy ja żyję”. Dla mnie to było takie potwierdzenie, że dobrze robimy szukając tych ludzi – opowiada duchowny.

Wizyta w pustostanach
Dzięki współpracy z policją dotarli do miejsc, gdzie zamieszkują osoby bezdomne. - Zauważyliśmy, że dużo czasu marnujemy na szukaniu takich ludzi. Udaliśmy się do Caritas w Kaliszu, gdzie uzyskaliśmy wskazówki, w jaki sposób działać. Stwierdziliśmy, że chcemy chodzić do pustostanów, bo wiele osób mieszka w Ostrowie w takich miejscach, gdzie nikt z nas nie chciałby mieszkać, np. w opuszczonych budynkach. Nie chcieliśmy błądzić, więc udaliśmy się do policji. Udało nam się odbyć jeden taki patrol razem z policjantami. Oni wskazali nam miejsca, gdzie przebywają bezdomni. Jednak wchodziliśmy tam sami, aby nas negatywnie nie kojarzyli. Od tego czasu stwierdziliśmy, że sami będziemy chodzić po pustostanach – mówi ks. Skoracki. O swoich działaniach poinformowali Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Ostrowie, gdzie uzyskali zapewnienie, że mogą liczyć na wsparcie. Zgodnie twierdzą, że początki były trudne. – Na początku ci ludzie byli bardzo nieufni. Jak wchodziliśmy do pustostanu i pytaliśmy, czy czegoś potrzebują, czy chcą się napić kawy, to najpierw była wielka nieufność. Te osoby, które są na ulicach, mają czasem bardzo trudne historie, są bardzo poranieni, więc nie dziwiłem się, że nie mają do nas zaufania. Od osób pracujących w Caritas w Kaliszu usłyszeliśmy, że bardzo ważna jest regularność. Zaczęliśmy regularnie odwiedzać te miejsca i te osoby zaczęły się na nas otwierać – podkreśla ks. Łukasz. 

Przy jednym stole
Ks. Łukasz i małżonkowie regularnie raz lub dwa razy w tygodniu udają się do pustostanów, gdzie teraz są już oczekiwani. - Na początku dla mnie to było trudne, że te osoby nie chciały z nami rozmawiać, mówiły, że niczego nie potrzebują, niczego im nie brakuje. To było dla mnie trudne, bo widziałam, że są zablokowani na tę chęć pomocy. Później stopniowo zaczęli się otwierać. 
Pomaganie to jest proces, który wymaga systematyczności z naszej strony i przede wszystkim dużej pokory. Staramy się ich odwiedzać zawsze w tych samych godzinach. Zanosimy im jedzenie, picie, jakieś rzeczy do ubrania. W ostatnim czasie mieliśmy taką sytuację, że były potrzebne lekarstwa, opatrywaliśmy też rany, bo taka była konieczność. Jednak uświadamiamy sobie, że to jedzenie czy rzeczy, które im przynosimy to jest drugorzędne, że najważniejsze to jest bycie z nimi i rozmowa – stwierdziła pani Agnieszka. Takie spotkania dają obopólną radość. – Przytoczę jeszcze takie zdarzenie. 
Na jednym poziomie mieszka jeden pan, a do góry kolejne osoby. Kiedyś wchodzimy i widzimy, że tego pana, który na dole przebywał, nie ma, zaczęliśmy się denerwować, że coś się stało, ale wchodzimy piętro wyżej i widzimy, że wszyscy razem siedzą w jednym pomieszczeniu, bo doszli do wniosku, że jeśli zgromadzą się razem, to poświęcimy im więcej czasu. To mnie zbudowało – zaznaczyła pani Agnieszka. Pan Łukasz często powtarza, że te spotkania wyglądają jak w rodzinie. - Siadamy, wyciągamy termosy, kubki, pijemy z nimi kawę czy herbatę, śmiejemy się, prawie tak jak w rodzinie tylko bardziej w ekstremalnych warunkach. Zawozimy im suchą odzież, materace, kołdry, poduszki. To jest o tyle fajne, że na nas czekają i sprawiamy im trochę radości – mówi pani Agnieszka.

Przywracanie godności
Zaskoczeniem dla tych osób było, kiedy dowiedzieli się, że odwiedzający ich człowiek jest księdzem. – Nie chciałem tworzyć bariery między nami, więc chodziłem bez koloratki. Teraz już wiedzą, że jestem księdzem. Wyszło to podczas jednej z rozmów. Trudno było im w to uwierzyć. Czasem objawia się to tym, że ktoś prosi mnie o rozmowę, bo nie może skorzystać ze spowiedzi, proszą o książeczkę do nabożeństwa czy różaniec. W ten sposób chcemy pokazać im Jezusa – powiedział ks. Łukasz. Najważniejsze w tych spotkaniach jest to, aby pokazać tym ludziom, że są ważni. - Chodzimy tam, żeby z nimi być i zwracać tym osobom godność. Nie mówimy na ty, zwracamy się do nich proszę pana, czy proszę pani, bo są też kobiety bezdomne. Zawsze z wielkim szacunkiem odnosimy się do nich. Chcemy pokazać, że wokół są ludzie dobrzy, a przede wszystkim pokazać, że każdy człowiek ma godność i tej godności nikt nie może nikomu zabrać – stwierdził duchowny. Zdarza się, że osoby te przychodzą do kościoła na Mszę św. – W naszej parafii Ducha Świętego jest Msza św. z modlitwą o uzdrowienie. Przy okazji rozmowy wyszło, że u nas raz w miesiącu są takie Msze św. Jeden pan stwierdził, że chętnie przyszedłby na taką Mszę. Mąż zaproponował, że może zapewnić dojazd. I tak się zaczęło. Nieraz przed Mszą św. przyjeżdżają do nas, wypiją kawę czy zjedzą kolację. Zdarza się też, że u ks. Łukasza mogą się przebrać. Oni sami wiedzą, że idą do kościoła, gdzie będą inni ludzie i sami mówią, że muszą się trochę ogarnąć, aby wśród ludzi jakoś wyglądać. Cieszy nas to, że zaczynają myśleć o sobie. Pewnego razu pan Sławek mi powiedział „wziąłem maszynkę do golenia, poszedłem na centrum przesiadkowe, bo tam jest ciepła woda i lustro, więc się ogoliłem”. To jest dla nas budujące, bo o to chodzi w tej całej „pracy”, żeby oni zaczęli robić coś dla siebie – mówi pani Agnieszka. 
Ks. Łukasz, Agnieszka i jej mąż Łukasz odwiedzają sześć takich miejsc, a w sumie pomagają ośmiu osobom. Na pewno potrzeby są dużo większe, więc warto pomagać, aby w oczach chociażby jednej osoby zobaczyć radość i wdzięczność.

Ewa Kotowska-Rasiak 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!