TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Września 2019, 19:28
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wszystkie kolory soli

Wszystkie kolory soli

Kontynuujemy naszą wędrówkę po miejscach podziemnego świata. Dziś chcemy zaprosić naszych czytelników do Kopalni Soli w Kłodawie, gdzie od 70 lat wydobywa się naturalną sól kamienną o barwie białej i unikalnej różowej. Nie powstałaby ona, gdyby nie błąd geologów, a dziś jest największą i najgłębszą kopalnią w naszym kraju.

Kisząc w ostatnim czasie ogórki użyłam soli kamiennej. Z ciekawości przeczytałam na opakowaniu, kto jest jej producentem. Okazało się, że to produkt z kłodawskiej kopalni. Kilka dni później miałam okazję zobaczyć miejsce, w którym wydobywana jest ta sól. A tak przy okazji – ogórki małosolne smakowały dobrze.

Królewskie miasto

Kłodawa to turystyczne miasto położone w województwie wielkopolskim. Od Kalisza oddalone jest niespełna 100 kilometrów. Leży na Wysoczyźnie Kłodawskiej, nad Rgilewką - dopływ Warty. Kłodawa była małą osadą przykościelną powstałą w XI wieku. Po raz pierwszy lokację miejską uzyskała przed 1383 rokiem. W 1870 roku miejscowość utraciła prawa miejskie, które ponownie zostały nadane w 1919 roku. Była miastem królewskim Korony Królestwa Polskiego w końcu XVI wieku. Miasto zostało mocno zniszczone podczas II wojny światowej. Zginęło wówczas trzy tysiące mieszkańców. 

Na jego przedmieściach znajduje się cmentarzysko z okresu kultury łużyckiej. Obecnie w mieście są dwie świątynie. Jedną z nich jest drewniany kościół cmentarny pw. Świętych Fabiana i Sebastiana, zbudowany w 1557 roku, który w latach 1847–1878 pełnił funkcję kościoła parafialnego. Został konsekrowany pw. Bożego Ciała, a kapłanów w nim pracujących nazywano Bożeciałkami. Drugi kościół, obecnie parafialny, nosi wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Wybudowano go w XVIII wieku (ukończony w 1755 roku) w stylu późnobarokowym,
a wnętrze jest rokokowe. Znajduje się tam ambona w kształcie łodzi i kielich z 1707 roku. Wcześniej w Kłodawie na placu przy skrzyżowaniu ulic Poznańskiej i Dąbskiej znajdowała się kolegiata św. Idziego, którą nakazał wybudować Władysław Herman z wdzięczności za narodziny syna. Zajmowali się nią kanonicy laterańscy regularni. Wokół niej był cmentarz. Została ona jednak rozebrana, a cegieł użyto do budowy ratusza w 1819 roku.

Kopalnia z błędu

Nie Wieliczka czy Bochnia, ale właśnie kopalnia w Kłodawie jest największą i najgłębszą kopalnią soli w Polsce. Jest ona jednak dużo młodsza od wymienionych, ponieważ w tym roku świętuje 70 lat istnienia. Kopalnia nie powstałaby, gdyby nie błąd geologów. Jej historia sięga 1937 roku, kiedy to na tych terenach prowadzone były badania grawimetryczne przez prof. Edwarda Janczewskiego.

Wybuch II wojny światowej przerwał prace. Ale już w 1946 roku do Kłodawy przybywały różne przedsiębiorstwa w poszukiwaniu ropy i gazu. Odwiercono wówczas ponad 1000 otworów, ale zamiast gazu i ropy natrafiono na sól potasowo-magnezową. I na tej podstawie zapadła decyzja o budowie kopalni, a wymógł ją ówczesny wicepremier, jednocześnie minister rolnictwa Hilary Minc. Decyzja zapadła 26 października 1949 roku i od tej daty liczy się powstanie zakładu. Po wykonaniu pierwszego szybu okazało się, że soli potasowo-magnezowej jest bardzo mało i nie opłaci się jej wydobywać na skalę przemysłową. Były nawet plany, żeby zamknąć kopalnię, ale postanowiono strzelać dalej i dało to efekt w postaci odkrycia soli kamiennej bardzo dobrej jakości. Zakład zaczął się rozwijać i od 1956 roku jest to kopalnia soli kamiennej. Przewodnik oprowadzający grupę turystów z uśmiechem mówi, że to kopalnia z błędu, bo gdyby geolodzy go nie popełnili, to w tamtych latach nie było potrzeby budowania kolejnej kopalni soli, ponieważ po wojnie istniały cztery - w Wapnie, Inowrocławiu, Bochni i Wieliczce. Obecnie kopalnia w Kłodawie jest największą czynną kopalnią soli w Polsce.

Pierścień św. Kingi

Czas rozpocząć zwiedzanie najgłębszej w Polsce podziemnej trasy turystycznej. Wraz z grupą osób i przewodnikami zjeżdżamy na głębokość 600 metrów szybem „Michał”. Zjazd windą z prędkością 6 m/s pozostawia niezapomniane wrażenia. Zaczynamy wędrówkę wyrobiskami korytarzowymi.

Pierwszy przystanek do kaplica św. Kingi. Jej budowa rozpoczęła się w 1980 roku i trwała aż dziewięć lat, ponieważ ówczesne władze nie chciały zgodzić się na jej powstanie. Przewodnik tłumaczy, że górnicy odczuwali potrzebę stworzenia takiej kaplicy i budowali ją w czynie społecznym. Wszystko trzeba było wykonać ręcznie młotami pneumatycznymi. Każdy chętny po skończonej pracy wykuwał fragment ściany młotem i tak udało się zakończyć to dzieło. Kaplicę poświęcił 3 grudnia 1989 roku ówczesny biskup włocławski Henryk Muszyński, późniejszy metropolita gnieźnieński i Prymas Polski. Od tamtej pory co roku, 4 grudnia, w święto górników, do kaplicy zjeżdża miejscowy proboszcz, nieraz z wizytą przybywa biskup z Włocławka i wspólnie z górnikami modlą się za tych, którzy zginęli, a także za pracujących w kopalni i ich rodziny. Po lewej stronie w kaplicy można zobaczyć postać Matki Bożej pokrytej kryształkami soli niebieskiej. Przewodnik wyjaśnia, że taka sól znajduje się tylko w dwóch miejscach na świecie w polskiej Kłodawie i Iranie. W centralnej części znajduje się postać św. Kingi, patronki górników solnych. Obok zawieszona jest tablica z nazwiskami pracowników, którzy zginęli w tej kopalni, wykonując swoje obowiązki służbowe.

Św. Kinga żyła w XIII wieku. Była to węgierska królewna, córka króla Węgier Beli IV. Według legendy o pierścieniu św. Kingi w wieku pięciu lat została zaręczona z księciem krakowsko-sandomierskim Bolesławem Wstydliwym i otrzymała pierścień zaręczynowy. Gdy miała wyjeżdżać z Węgier do Polski poprosiła swojego ojca, aby ofiarował jej kopalnię soli. Król Węgier spełniając prośbę córki podarował jej najbogatszą kopalnię Siedmiogrodu w Marmarosz. Kinga wrzuciła do szybu zaręczynowy pierścień, zaś w drodze do kraju męża zabrała ze sobą doświadczonych górników węgierskich. W Polsce kazała im szukać soli. Po wielu dniach ciężkiej pracy górnicy dokopali się do soli, rozkruszyli i znaleźli pierścień. Kinga rozpoznała w nim swój pierścień zaręczynowy i podziękowała Panu Bogu za ten cud. Ludzie mówią, że Kinga siłą woli i wiary ściągnęła sól z Węgier do Polski. To jej zawdzięczamy rozpowszechnienie górnictwa solnego w naszym kraju. Tak naprawdę Kinga od swojego ojca  otrzymała ogromny posag, dzięki któremu pomagała biednym i chorym, pobudowała wiele kościołów, założyła kilka klasztorów, m.in.: klarysek w Starym Sączu, gdzie spędziła ostatnie lata życia i tam też została pochowana. 16 czerwca 1999 roku kanonizował ją papież Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki do Polski w czasie uroczystej Mszy św. w Starym Sączu.

Sole w różnych barwach

Kopalnia w Kłodawie jest wyjątkowa, ponieważ nie ma takiej w świecie, która miałaby wszystkie kolory soli. Po dalszej wędrówce zauważamy nisko osadzony strop solny, ktory zyskuje piękny, różowy kolor. Przewodnik wyjaśnia, że w kopalni wydobywa się sól śnieżnobiałą i o odcieniu różowym. Sól różowa to ewenement na skalę światową. Występuję tylko w Kłodawie i Pakistanie – to tzw. sól himalajska. Ma takie same właściwości, różni się tylko ceną, bo ta himalajska jest droższa. Sole – biała i różowa – kryją w sobie ogromną różnorodność mikroelementów, m.in.: magnez, selen, potas i żelazo. Kolor różowy warunkowany jest zwiększoną zawartością tlenku żelaza. Zdarzają się też inne kolory soli, np. niebieska i zielona. Niestety, nie ma ich w sprzedaży ze względu na małą ilość.

Oprócz wyeksploatowanych komór solnych w Kłodawie mamy możliwość zobaczyć maszyny używane w podziemnym górnictwie solnym. Kopalnia to przede wszystkim produkcja soli, a zwiedzanie odbywa się szlakami transportowymi urobku. Między zmianami tą samą windą co turyści zwożone są ładunki wybuchowe, dlatego ruch turystyczny jest bardzo ograniczony, a godziny zjazdów rygorystycznie przestrzegane. Ładunki wybuchowe zakładane są w trakcie zmiany, daleko od trasy turystycznej, a odpalenie następuje zdalnie z powierzchni i pomiędzy zmianami, gdy pod ziemią nie ma absolutnie nikogo. Na trasie zwiedzania znajdują się także gabloty ze zdjęciami z wykonywanych prac oraz strojami codziennymi i odświętnymi górników.

„Cztery pory roku” pod ziemią

W czasie podziemnej wycieczki spotykamy Skarbnika – postać z soli spełniającą życzenia. Jest on mocno oblegany przez zwiedzających. Następnym punktem zwiedzania jest Grota Drakuli, gdzie na turystów czekają straszydła: ogromny pająk, latające nietoperze i oczywiście podobizna Drakuli, który podobno straszy w kopalni. Ta grota to atrakcja dla najmłodszych zwiedzających. Zwieńczeniem podziemnej eskapady jest potężna grota służąca za salę koncertową. Organizowane są tutaj imprezy muzyczne z widownią na 500 osób. I tutaj znowu ciekawostka. 20 kwietnia 2007 roku Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Kaliskiej 600 metrów pod powierzchnią ziemi zagrała „Cztery pory roku” Antoniego Vivaldiego. Ten koncert został wpisany do Księgi Rekordów Guinnessa. Występ kaliskich filharmoników uświetnił zorganizowane w podziemiach kopalni wielkopolskie obchody Międzynarodowego Dnia Ochrony Zabytków. Podczas uroczystości kłodawska kopalnia otrzymała oficjalnie certyfikat, potwierdzający wpis do rejestru zabytków jej części wyłączonej już z eksploatacji, czyli podziemnej trasy turystycznej i unikatowych stanowisk geologicznych. Kaliscy muzycy wystąpili w Kłodawie w zmniejszonym, 30-osobowym składzie. Gwiazdą koncertu był światowej sławy skrzypek rosyjski Dmitry Vasiliev, który - podobnie jak filharmonicy - nigdy dotąd nie występował na takiej głębokości, ale - jak powiedział przed koncertem – „z taką orkiestrą i takim dyrygentem, niestraszno także pod ziemią grać”. Zwiedzanie kończy się przy krzyżu i wizerunku św. Jana Pawła II. Stąd każdy może zabrać ze sobą kawałek soli kamiennej.

Pracują na głębokości 800 metrów

Naturalna sól kamienna o barwie białej i unikatowej różowej powstawała z Morza Cechsztyńskiego ponad 250 milionów lat temu. Ta woda odparowywała przez dziesiątki milionów lat i dzięki temu procesowi odkładały się złoża soli. Znajdują się w całej Europie, ale na różnej głębokości. Pod Kłodawą powstało wypiętrzenie, spod ziemi zostały wyciśnięte diapiry solne, inaczej góry. Pokłady soli pod Kłodawą zaczynają się już 100 metrów pod ziemią, a sięgają, według badań sejsmograficznych, nawet dziewięć kilometrów w głąb ziemi.

W kopalni stosuje się wyłącznie komorowy system eksploatacji, z pozostawieniem półek i filarów międzykomorowych. Początkowo wydobycie prowadzono na poziomach 450 i 600 metrów, obecnie prace górnicze prowadzi się na głębokości 800 metrów. Zasoby na tym poziomie zapewniają pracę kopalni na następne dziesiątki lat. Sól wydobywana w Kłodawie jest stosowana jako sól kuchenna, sól dla przemysłu spożywczego, rolnictwa, przemysłu chemicznego, w drogownictwie do zimowego utrzymania dróg. Jej roczne wydobycie sięga miliona ton. 

Wychodząc na zewnątrz, można jeszcze raz spojrzeć na wieże trzech szybów kopalni. Szybom kłodawskiej kopalni nadano imiona: Michał - na cześć budowniczego kopalni i pierwszego dyrektora inż. Michała Białego, Barbara – imię patronki górników i Chrobry – z okazji obchodzonego w 1966 roku 1000-lecia państwa polskiego.

Czytelników „Opiekuna” zachęcam do znalezienia czasu, może jeszcze w czasie wakacji, i wybrania się do Kopalni Soli „Kłodawa” z 70-letnią tradycją. Naprawdę warto.

Tekst i zdjęcia Ewa Kotowska-Rasiak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!