TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Stycznia 2021, 12:30
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wśród robotników Włocławka

Wśród robotników Włocławka

Prymas Tysiąclecia model dynamicznej, wręcz ofensywnej, obecności Kościoła w przestrzeni publicznej, który stał się później główną cechą epoki jego przewodzenia katolikom w Polsce przyswajał sobie w ciągu lat posługi dla ruchu związkowego we Włocławku. To wtedy kroczył na czele robotników w pochodach, wstawiał się za nimi u pracodawców, pomagał bezrobotnym, uświadamiał swoim słuchaczom ich godność, uczył orientacji w zdominowanym przez sprzeczne doktryny świecie.

W okresie II Rzeczpospolitej we Włocławku ukształtowało się Chrześcijańskie Zjednoczenie Zawodowe, katolicka organizacja zrzeszająca w 1928 roku osiem związków branżowych i licząca 1886 członków. W przestrzeni szerokiego, zróżnicowanego politycznie ruchu związkowego Zjednoczenie stanowiło próbę realizacji zasad społecznej nauki Kościoła. Jego znaczenie wzrosło w dobie ogólnoświatowego kryzysu ekonomicznego na przełomie lat 20. i 30. XX wieku. Kryzys, jak wszędzie tak również w Polsce i we Włocławku doprowadził do wzmożenia aktywności lewicy, w tym socjalistów i komunistów, którzy na różne sposoby, korzystając z radykalizacji nastrojów społecznych, starali się pogłębiać destabilizację, aby uchwycić strategiczne przyczółki w walce o władzę. W tych warunkach osoba i społeczne zainteresowania ks. Stefana Wyszyńskiego, który w 1930 roku, po obronie doktoratu na KUL i zagranicznej podróży naukowej wrócił do Włocławka, okazały się niezwykle wartościowym wsparciem dla duszpasterskiej działalności Kościoła oraz szukających w sytuacji zamętu właściwej duchowej orientacji katolickich robotników.

Kościelny asystent i wykładowcy
Ks. Wyszyński został w 1932 roku kościelnym asystentem Chrześcijańskiego Zjednoczenia Zawodowego. W 1931 roku (niektórzy piszą, że już w 1930) podjął obowiązki dyrektora Chrześcijańskiego Uniwersytetu Robotniczego. Wspominał o tym w przemówieniu do wielkopolskiej Solidarności 20 listopada 1980 roku: ,,Sam do wojny pracowałem w chrześcijańskich związkach zawodowych, głównie w zakresie oświaty. Prowadziłem tzw. Chrześcijański Uniwersytet Robotniczy we Włocławku i w okręgu pomorsko-kujawskim: Włocławek, Kutno, Toruń, Bydgoszcz. Były też przed wojną inne związki, klasowe, rolne tzw. niezależne, enpeerowskie. Jednak, gdy szło o sprawy i potrzeby warstw pracujących, zawsze dochodziliśmy do porozumienia. Zdawałoby się, że związki klasowe prowadzone przez PPS, nie pogodzą się ze związkami chrześcijańskimi, a jednak porozumiewaliśmy się dobrze. Nieraz prowadziliśmy strajk razem, czasem osobno, różnie bywało. Ale cokolwiek który z tych związków wywalczył, służyło dobru wszystkich związków zawodowych”. Na Uniwersytecie ks. Wyszyński prowadził wykłady na temat doktryn społecznych i ekspansywnych ideologii współczesności, komunizmu i liberalnego kapitalizmu oraz historii katolickiego ruchu społecznego. Potwierdzeniem ze strony Magisterium potrzeby zwrócenia pilnej uwagi na kwestie społeczne, w tym w szczególności na problem robotniczy, była wydana w tym samym czasie, w 1931 roku encyklika Piusa XI Quadragesimo anno. Zawierała ona konkretne propozycje rozwiązań ustrojowych, projekt tzw. trzeciej drogi między kapitalizmem a socjalizmem w postaci zrzeszających zarówno robotników jak i pracodawców korporacji (rzecz jasna owe korporacje nie miały nic wspólnego z tym, co dzisiaj występuje pod tą nazwą). Ks. Wyszyński popierał wizję papieża, choć podkreślał zarazem, że  budowa określonego ustroju i patronat nad nim nie należy do zadań Kościoła. Jego obowiązkiem jest natomiast ocena moralna i formowanie ludzkich sumień. Tą zatem drogą Kościół przenika nauką Ewangelii wszelkie struktury społeczne na czele z państwem. Warto zauważyć, że w takim wypadku konsekwencją oddziaływania Kościoła na sferę publiczną, społeczną i państwową, wpływu, od którego nie można oddzielić jego moralności, a przede wszystkim wiary, jest poddanie społeczeństwa i państwa panowaniu Boga. Podstawowym wymiarem takiego podporządkowania byłby konieczny respekt państwa dla stanowiącego odzwierciedlenie władzy i prymatu Boga Stwórcy prawa naturalnego. Oczywiście szacunek dla prawa Bożego, dla obecności Boga w przestrzeni publicznej stanowi niezbędne minimum, którego Kościół powinien domagać się od państwa. W żadnym razie nie należy zachowania tego minimum uważać za nieprzekraczalną barierę, poza którą Kościół i ostatecznie Bóg, którego reprezentuje nie miałby już nic do powiedzenia na temat rzeczywistości społecznej i politycznej. Wnioski wysnute z publicystyki ks. Wyszyńskiego pozwalają postawić tezę, że również z jego punktu widzenia zgoda na tzw. autonomię stworzenia czy rzeczy ziemskich, wyłączenie ich spod kompetencji Bożego prawa jest nie do przyjęcia i podważa tradycyjną i ciągłą naukę Kościoła.

Rzecznik robotników i pośrednik w sporach
Ale w 1980 roku Prymas wspominając na spotkaniu z Solidarnością czasy włocławskie mówił nie tylko o dydaktyce, którą się zajmował, ale też o aktywności praktycznej, w tym o działalności strajkowej. Można stwierdzić, że w tamtych czasach, w latach 30. XX wieku, kapłani katoliccy, w tym ks. Wyszyński, nie wahali się, kiedy trzeba wychodzić na ulice. Na starych zdjęciach widać np. ks. Wyszyńskiego kroczącego na czele pochodu związkowego we Włocławku. Generalnie katoliccy związkowcy starali się unikać strajków jako metody rozwiązywania sporów, preferowali negocjacje, niemniej nie stronili od udziału w wiecach i to organizowanych wespół z polityczną lewicą! Sam ks. Wyszyński angażował się jako pośrednik w rokowaniach. W 1933 roku, dzięki jego  zaangażowaniu reprezentacja robotników spotkała się z grupą dyrektorów włocławskich fabryk. Wszyscy byli zbudowani tym, że robotnicy nie upominali się wtedy o podwyżki, ale o szacunek dla swojej godności. Widać w tym było owoce duchowej pracy Kościoła. Pokojowa interwencja ks. Wyszyńskiego wyjednała też aprobatę jednego z żydowskich fabrykantów dla postulatu niedzielnego odpoczynku pracowników jego zakładu. Właściciel nie tylko dał im wolne, ale pozwolił też na umieszczenie w hali fabrycznej obrazu Najświętszego Serca Pana Jezusa. Poza tym przyszły Prymas wspierał działalność chrześcijańskich związków finansowo, organizował zapomogi dla biednych i bezrobotnych, promował budowę osiedli robotniczych.

Z pieśnią ,,My chcemy Boga”
Z całą pewnością można powiedzieć, że poprzez kapłanów takich jak ks. Wyszyński, Kościół chciał być wyraźnie obecny i widoczny w życiu publicznym, nie po to, by upodobnić się do świata, by przejąć od niego polityczne metody działania, ale aby przepoić coraz bardziej oddalający się od niego świat duchem Ewangelii. Chodziło krótko mówiąc o samego Boga i Jego prawo, dzięki któremu możliwa staje się sprawiedliwość, także w różnorakich swoich przejawach społecznych. Tak to widział po latach sam Prymas kiedy wspominał pracę w Chrześcijańskich Związkach Zawodowych: ,,Praca podjęta z własnego upodobania i popędu serca w ChZZ , gdzie zostawiłem i duszę, i serce, i wiele zdrowia, dawała mi wiele radości. Jakżeż aż do dziś dnia pamiętam o tych szeregach braci robotniczej, która z pieśnią na ustach «My chcemy Boga» szła posłuszna za głosem Kościoła świętego, wierząc, że w duchu wskazań społecznych tego Kościoła może zapanować na świecie prawdziwa sprawiedliwość miłością krzepiona”. Chodziło właśnie o to. O ,,My chcemy Boga”. Czy dziś, w czasach podkreślanej na każdym kroku wolności, w tym teoretycznie również wolności dla wiary i Kościoła, możliwe byłoby tak odważne i dynamiczne formułowanie postulatu obecności Boga w sferze publicznej, zawieszenie obrazu Chrystusa w siedzibie firmy czy korporacji? Czy można wyobrazić sobie kapłanów maszerujących jak ks. Wyszyński na czele religijnej i społecznej manifestacji? Czy pracownicy firm zmuszani bez końca do zaliczania kolejnych szkoleń gotowi byliby uczęszczać na kursy etyki społecznej, takie jak te, które prowadził we Włocławku ks. Wyszyński? To pytania retoryczne. Żyjemy bowiem w czasach ogromnego regresu, nie tylko w stosunku do lat 30. ale nawet 80. XX wieku, kiedy pod opieką Kościoła działały uniwersytety robotnicze i różne inne instytucje oświatowe. Rzekomo wyzwolony i oświecony człowiek naszych czasów już tego wszystkiego nie chce. Pracuje do upadłego albo odpoczywa do woli i bez opamiętania. Mało co poza tym go interesuje. Dlatego osoba i przesłanie społeczne Prymasa są dla nas tak ważne! 

ks. Piotr Jaroszkiewicz 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!