TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 06 Kwietnia 2020, 06:29
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wolność a posłuszeństwo

Wolność a posłuszeństwo

Zakaz publicznych wypowiedzi, jaki otrzymał od władz zakonnych ks. Adam Boniecki, aktualnie jest przedmiotem dyskusji w mediach. Zadziwia fakt, że ks. Bonieckiego bronią te media, które wielokrotnie były przeciwne obecności Kościoła w tzw. przestrzeni publicznej i lansują tezy o wolności słowa, domagając się wręcz odwołania zakazu. Niech ta kwestia będzie dla nas przyczynkiem do refleksji nad istotą i sensem posłuszeństwa w Kościele i nie tylko oraz nad odpowiedzialnością za wypowiadane słowa. Posłuszeństwo, w dobie demokracji i szeroko pojętej wolności, jest często przedstawiane nie jako wartość, ale zbyteczny ciężar, stąd w oczach wielu wydaje się być anachronizmem. Tymczasem warto do niego wrócić, jako do wartości społecznej o charakterze moralnym. Aby nie pobłądzić w życiu, człowiek winien być posłuszny przede wszystkim Bogu i Jego prawu, a w innych kwestiach winien kierować się prawem ludzkim, które szczegółowo porządkuje relacje wewnętrzne w społeczeństwie oraz gwarantuje wszystkim (a nie tylko niektórym) harmonijny rozwój. Konieczność stanowienia dobrego prawa jest tym bardziej odczuwalna dzisiaj, kiedy subiektywizm niektórych osób czy instytucji urasta do rangi wykładni jedynej prawdy. Jak to możliwe? Otóż taką pewność siebie (zuchwałość) może dać człowiekowi albo władza, albo pieniądze, albo pozycja społeczna, albo rozmycie zasad moralnych (lub ich całkowity brak). W ten sposób coraz więcej osób czy instytucji czuje się nieskrępowanymi, jakby poza prawem i posłuszeństwem komukolwiek i czemukolwiek, a nawet nazywa siebie z dumą „oburzonymi” czy zbuntowanymi albo nawet „nowoczesnymi”. Nie ma jednak miejsca na wątpliwej jakości eksperymenty, bo zbyt wielką cenę mogą zapłacić wszyscy.  Choć wartości moralne posiadają charakter nadrzędny w stosunku do prawa kościelnego czy cywilnego, to jednak prawo gwarantuje zachowanie wspomnianych wartości moralnych, a także ład społeczny oraz wolność każdej osobie ludzkiej. Jednocześnie stoi ono na straży, by egzekwowanie owej wolności przez jednych nie szkodziło i nie ograniczało wolności innych. Inaczej bowiem nie będzie to wolność dla wszystkich, lecz swawola niektórych. Dojrzałe społeczności radzą sobie z tym problemem i wieloma gorszymi wtedy, gdy nie tylko posiadają dobre prawo, ale są zdolne do jego egzekwowania. Zapewne do nich należą społeczności cywilne wyrosłe na gruncie cywilizacji greckiej czy rzymskiej (do których nam często daleko) oraz Kościół, który ma ponad dwudziestowieczną historię i zakorzenienie w Ewangelii i prawie Bożym. Warto zatem wziąć z niego przykład, a nie z góry zarzucać mu nieadekwatność rozwiązań. 

Sprawowanie władzy w Kościele jest formą służby, szczególnym zobowiązaniem oraz wyzwaniem do najlepszych i najwyższych rzeczy. Ktoś, kto jest na świeczniku musi dawać piękne światło, bo nie da się go ukryć pod korcem. Inaczej zostanie zaburzona przejrzystość prawd, a w konsekwencji wewnętrzna harmonia danej społeczności. Stąd do głosu muszą dojść rozwiązania prawne, by zatrzymać deformację intelektualną, moralną, religijną czy społeczną. Dobrze zatem, iż władze zakonne powstrzymały publiczne wypowiedzi takiej osobistości medialnej jak ks. Boniecki, gdyż jego wypowiedzi, zwłaszcza ostatnie dwie, wzbudziły niesmak i irytację wierzących, tak świeckich, jak i duchownych. A media, które z nim rozmawiały w sprawie profanacji Biblii oraz obecności krzyża w Sejmie RP nie zapytały inaczej myślących w tych kwestiach i nie spełniły po raz kolejny kryterium obiektywności i uczciwości intelektualnej. Czyżby znalazły dla siebie adekwatną i „poprawną” odpowiedź? A teraz, zamiast merytorycznej polemiki na temat wartości moralnej i społecznej profanacji Biblii czy zasadności obecności krzyża w Sejmie, rozmawia się niby o skandalu zakazu wypowiedzi duchownego. A wartość tej dyskusji, jak i wielu podobnych, ma się tak jak wartość ramy do obrazu. Każdy wierzący jest zobowiązany do posłuszeństwa Bożemu prawu i Jego nauce. Natomiast duchowni w sposób szczególny winni być posłuszni nauce Kościoła, by nie stanowić mylnych punktów odniesienia dla wierzących czy niewierzących. Tym bardziej, że trudno w ich wypadku odróżnić opinię prywatną od głosu i nauki Kościoła. Niewątpliwie wyrazem odpowiedzialności i posłuszeństwa wobec nauki Bożej jest decyzja władz zakonnych, gdyż dały jasny sygnał, iż „rozmiękczanie” prawdy, a nawet faktów nie jest głosem Kościoła.

ks. Zbigniew Cieślak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!