TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Stycznia 2021, 12:25
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wobec wyzwania komunizmu (I)

Wobec wyzwania komunizmu (I)

Prymas Tysiąclecia, na pewno jednoznaczny przeciwnik komunizmu, wcale nie chciał uchodzić za interrexa. Bronił Kościoła i wiary narodu, jednocześnie uważał, że dla jego dobra, rządząca nim po II wojnie światowej partia musi stawać się moralnie lepsza.

Stefanowi Wyszyńskiemu przyszło mierzyć się z komunizmem, najpierw w warunkach wolnego państwa, jako z wszechstronnym zagrożeniem, nadciągającym głównie ze Wschodu, potem zaś jako z realnie istniejącym w Polsce ustrojem państwowym, któremu nie tylko należało stawić czoła, ale znaleźć w nim możliwe miejsce dla realizacji misji Kościoła. Zmiana perspektywy wymuszała ewolucję retoryki i rozkładanych w niej akcentów. 
O ile przed wojną ks. Wyszyński mocnym językiem przestrzegał przed radykalizmem rewolucji, o tyle po wojnie jako Biskup i Prymas przyjmował wielokrotnie postawę bardziej ,,polityczną”, gotów był spotykać się z komunistami, rozmawiać z nimi, wyjaśniać, bywało, że udzielać warunkowego wsparcia. Nie porzucał wcale pryncypiów, w kwestii zasad był dalej nieugięty. Niemniej wzgląd na położenie Kościoła i szacunek dla okrojonej państwowości nakazywały mu tolerować, a nawet uznawać ustrojowe realia PRL. Taką opcję ułatwiało prosocjalne, reformatorskie nastawienie i brak sentymentu dla przedwojennego czy ogólniej dawnego układu stosunków społecznych.

Totalne zagrożenie
W okresie przedwojennym ks. Stefan Wyszyński poświęcał kwestii komunizmu bardzo wiele uwagi. Uważał komunizm za główne niebezpieczeństwo dla Kościoła, państwa i narodu. Pisał, że zagraża ono wszystkim: ,,Kościołowi – swym ateizmem i materializmem, państwu -  całkowitą jego negacją, narodowi – swym internacjonalizmem, rodzinie, społeczeństwu, stanom i zawodom – swą jednoklasowością, człowiekowi samemu – duchem kolektywizmu”. Komunizm oznaczał, zdaniem ks. Wyszyńskiego, totalną uniformizację, podległość arbitralnej administracji, powszechne zniewolenie. Obserwując rozwój sytuacji w Związku Sowieckim przyszły Prymas zauważał, że ,,bolszewizm zrobił z Rosji wielkie więzienie”. Poszerzając nieco perspektywę można oczywiście za takie więzienie uznać już Rosję carską. ,,Więzienia w Rosji są – niczym katedry w Europie – najokazalszymi budowlami wielu miast i miasteczek” - pisał w biografii Józefa Piłsudskiego Bohdan Urbankowski. Bywało, że uchodziły one za chlubę, przedmiot dumy lokalnych władz. Przeto stawały się swoistym symbolem rosyjskiej państwowości. Cała despotyczna tradycja państwa moskiewskiego przygotowała grunt pod uczynienie z Rosji w okresie komunizmu wielkiego więzienia czy obozu koncentracyjnego. 
Ks. Wyszyński komentował wszakże aktualny, bieżący proces ekspansji bolszewickiego zła i trafnie ujmował jego cechy. Dostrzegał np. paradoksalność komunistycznego prawodawstwa, w którym zapisano na poczesnym miejscu wiele istotnych praw i wolności obywatelskich, w tym wolność sumienia (tak też później działo się w PRL i innych państwach podporządkowanych po drugiej wojnie światowej Moskwie). Odpowiednie sformułowania konstytucji oraz innych regulacji prawnych pokazywane były jako niezwykłe osiągnięcia, przejawy niebywałego postępu na drodze humanizacji społeczeństwa, możliwe do zdobycia jedynie dzięki rewolucji i gwarancjom państwa socjalistycznego. W tym znaczeniu służyły nachalnej propagandzie oraz stanowiły próbę legitymizacji systemu w oczach jej odbiorców. Ks. Wyszyński w latach 30. XX wieku nie miał wątpliwości, że komunistyczna wolność sumienia sprowadza się do ,,wolności od religii”, że jest zaledwie retorycznym chwytem a jednocześnie narzędziem faktycznych represji wymierzonych w wiarę. Religię, w szczególności zaś wiarę Kościoła, komunizm uznawał za swego głównego wroga (tak jest też i teraz, co obrazują masowe antykościelne demonstracje w Polsce zainspirowane neomarksizmem). 

W perspektywie bliskiego starcia
Dlatego zarówno ks. Wyszyński, jak też inni piszący na ten temat autorzy, zdawali sobie sprawę z tego, że konfrontacja z ateistyczną ideologią jest nieuchronna. Biskup Fulton Sheen ze Stanów Zjednoczonych (tłumaczony i popularny obecnie również u nas) pisał: ,,Zmierzą się dwie zasady, w imię których usiłują uporządkować świat: nienawiść i miłość. Wiemy, że miłość wszystko zwycięża... Mistyczne ciało antychrysta może być zwyciężone tylko przez Mistyczne Ciało Chrystusa – Kościół”. Ks. Wyszyński był przekonany i pisał proroczo (już w 1936 roku!), że ,,w walce z komunizmem rozstrzygające znaczenie będzie miał katolicyzm”. Przewidywana walka nosić będzie zatem charakter głównie duchowy. Główna rola w niej przypadnie katolickiej Polsce. Pomny doświadczeń 1920 roku i stałego naporu wschodniego sąsiada na Rzeczpospolitą, ks. Wyszyński pisał w roku 1936: ,,Pochód komunizmu na Zachód napotyka przeszkodę u wrót Polski. Społeczeństwo nasze, dzięki swej wielkiej jeszcze sile religijno-moralnej, z trudem podtrzymywanej pracą Kościoła, tworzy wał ochronny”. O tę jego duchową kondycję należy nieustannie dbać, ponieważ komunizm dysponuje zręcznymi środkami uwodzenia, na które podatna jest, niestety, inteligencja. Potwierdzeniem obaw co do odporności intelektualistów na rewolucyjną ideologię i społeczny projekt stały się liczne przykłady zauroczenia komunizmem elit Zachodu (G. B. Shaw, J.-P. Sartre i inni)  oraz rodzime, dobrze znane po wojnie próby jego pogodzenia z polską i chrześcijańską tradycją (PAX, ruch katolików społecznie postępowych itd. ...). 
Przyszły Prymas Polski dostrzegał ogromną pokusę kompromisu z błędną doktryną i zbrodniczym ustrojem, dlatego postulował upowszechnianie wiedzy o rzeczywistej sytuacji istniejącej w Związku Sowieckim, by zawczasu odwrócić wszelkie ewentualne sympatie i zażegnać gotowość akceptacji rewolucji. Zapobiec jej mógł, zdaniem ks. Wyszyńskiego, również wysiłek realnego przeobrażania struktury społecznej w Polsce w kierunku wyznaczonym przez katolicką naukę społeczną. Wynika zaś z tego, że ks. Wyszyński wcale zachwycony ustrojem II Rzeczypospolitej nie był i widział konieczność daleko idących zmian, wymaganych przez zasady społecznej sprawiedliwości.

Ze szlachtą nie po drodze 
Kapłan o temperamencie społecznika wcale nie czuł się dobrze pośród ziemian i arystokratów. W latach 30. we Włocławku bp Karol Radoński zakazał mu głoszenia kazań do środowiska ziemian skupionych w Sodalicji Ziemian Ziemi Kujawsko-Dobrzyńskiej. Stało się tak po interwencji słuchaczy oburzonych jego nauczania. Podobnie podczas okupacji, gdy udzielał się jako kaznodzieja i duszpasterz tzw. warstw wyższych w majątku hrabiego Aleksandra Zamoyskiego w Kozłówce, nie odnajdował się w kręgach, które postrzegał jako względem siebie obce. Miejscowemu proboszczowi z Kamionki zwierzał się, że w pałacowej atmosferze się męczy i wyjedzie wkrótce z posiadłości hrabiego. Kiedy został już arcybiskupem gnieźnieńsko-warszawskim i Prymasem Polski pewna katoliczka miała zapytać go wyniośle: ,,A jakie jest pochodzenie Księdza Prymasa?”. Odpowiedział: ,,W czasach demokratycznych Prymas nie może być błękitnej krwi”. Jeszcze w okresie włocławskim ks. Wyszyński uczestnicząc w pracach Rady Społecznej przy Prymasie Polski (był nim wtedy kard. August Hlond) opowiadał się za partycypacją robotników w zyskach i zarządzie przedsiębiorstw, a nawet był zwolennikiem parcelacji wielkich majątków ziemskich z odszkodowaniem dla właścicieli. 

ks. Piotr Jaroszkiewicz

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!