TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Listopada 2019, 22:59
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wiara czyni cuda?/ felieton

Wiara czyni cuda?

Dziś na portalu Denon.pl zobaczyłem zachęcające do dalszej lektury tytułowe wprowadzenie: „Jaś do kościoła przyjechał na wózku, po modlitwie z niego wstał. Lekarze nie byli w stanie zdiagnozować jego choroby”. Matka chłopca wyznała: „Powiedział, że ból ustąpił, a nogę podniósł w górę, czego wcześniej nie był w stanie zrobić (…). Wyszłam na środek, żeby powiedzieć, że już go nie boli. Mieliśmy ze sobą tylko jednego buta, nie wierzyłam, że wyjdzie uzdrowiony”. O takich przypadkach słyszymy raz po raz, czy dla wszystkich jednak jest to wiarygodne?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski stwierdził: „Wierzę w moc każdej Mszy św. Także pielgrzymek w intencji uzdrowienia. Ale w tym sensie, że chory i jego bliscy otrzymują wsparcie psychiczne, dociera do nich sens choroby i cierpienia. Ale nie widziałem jeszcze nigdy, by człowiek, który od dziecka poruszał się na wózku, nagle wstał po pielgrzymce albo człowiek z zespołem Downa pozbył się upośledzenia”. Sporo znaków zapytania wniósł zapewne w nasze podejście do takich cudownych wydarzeń charyzmatyczny kapłan z Ugandy - ks. John Bashobora. Ks. Isakowicz-Zaleski nie skrywał swych wątpliwości, co do prawdziwości informacji, jakie krążyły na temat przypisywanych kapłanowi cudów: „Moje wątpliwości budzi przede wszystkim informacja podawana przez organizatorów, że ks. Bashobora wskrzesił 27 zmarłych. A jeszcze parę lat temu na jednej ze stron ruchu charyzmatycznego czytałem, że ks. Bashobora wskrzesił 40 osób. Tymczasem wskrzeszeń, opisywanych w Ewangelii, było zaledwie kilka i dotyczyły boskiej mocy Jezusa Chrystusa. Dla mnie informacje o wskrzeszeniach ugandyjskiego duchownego są niewiarygodne”. Można się spierać czy słowa, które wypowiedział Chrystus: „Jeżeli znaków i cudów nie zobaczycie, nie uwierzycie”, odnosić się mają tylko do Jemu współczesnych, czy także i do nas? Niemniej już kolejne stwierdzenie: „Tym zaś, którzy uwierzą, te znaki towarzyszyć będą: w imię moje złe duchy będą wyrzucać, nowymi językami mówić będą; węże brać będą do rąk, i jeśliby co zatrutego wypili, nie będzie im szkodzić. Na chorych ręce kłaść będą, i ci odzyskają zdrowie” - trudno uznać, by były zarezerwowane tylko dla uczniów współczesnych Chrystusowi. Czy za moralizatorską legendę uznać należy wskrzeszenie Piotrowina przez św. bpa Stanisława? Raczej niepoważne by było z cudów odrzeć św. Antoniego z Padwy. A współcześnie też nie da się tego uczynić w stosunku do św. o. Pio. Dr Sanguinetti, który był bliskim współpracownikiem tego zakonnika, zdał relację z sytuacji, która miała znamiona wskrzeszenia. W kolejce do spowiedzi czekała kobieta z dużą walizką. Kiedy już podeszła do konfesjonału - zaczęła płakać i pokazała o. Pio, zawartość swego bagażu. Do San Giovanni Rotondo wybrała się ze swoim bardzo ciężko chorym 6-miesięcznym dzieckiem. Maleństwo zmarło w czasie podróży. Matka ukryła zwłoki w walizce wierząc, że gdy stanie przed stygmatykiem będzie cud. Kapucyn wziął dziecko w ramiona, modlił się i po pewnym czasie oddał zrozpaczonej matce, tłumacząc, że maleństwo po prostu śpi. Dziecko przywrócone do życia spokojnie już oddychało. Do procesu beatyfikacyjnego zakonnika zebrano ponad 100 grubych tomów dokumentacji i zeznań dotyczących wszelkiego rodzaju nadprzyrodzonych sytuacji. Nie wiem, czy świadectwo o wskrzeszeniu znalazło się w tych zapisach, ale jest inny dobrze udokumentowany przypadek. Gemma di Giorgi urodziła się niewidoma i z punktu widzenia medycyny nie miała najmniejszych szans, by to się zmieniło, albowiem nie miała źrenic. Gdy z babcią dotarły do świętego zakonnika, ten uczynił znak krzyża na jej oczach. Już w pociągu Gemma oznajmiła babci, że widzi. Przypadek ten przebadało wielu specjalistów. Prof. Caramazza z Perugii po dokładnej analizie orzekł, że bez źrenic oczy dziewczynki nie są zdolne, by cokolwiek widzieć. Świadectw dorosłej już Gemmy di Giorgi wysłuchać możemy na YouTube. Nie dziwi fakt, że w to wszystko nawet wierzącym trudno uwierzyć. A co mają powiedzieć specjaliści, którzy muszą poddawać badaniom wszystkie przypadki, zgłoszone jako cudowne uzdrowienia w Lourdes? Członkami komisji weryfikującej uzdrowienia jest tam ekipa 20 lekarzy reprezentujących prestiżowe uczelnie medyczne z całego świata. Jak dotąd za cuda uznano tam około 70 przypadków. Bez końca można by pisać o takich sytuacjach, wychodzących poza porządek tego świata. Zdajemy jednak sobie sprawę, że tych, którzy nie wierzą, nic i nikt nie będzie już w stanie przekonać, że cuda są możliwe. Zatem o wiele bardziej komfortową mamy sytuację, gdy osoby wierzące nie dopuszczają do swej świadomości faktu, że wskrzeszenia mogą być czymś realnym w obecnej dobie. Cuda zdziałane przez Jezusa były potwierdzeniem prawdziwości Jego misji. A czy dziś nie potrzebujemy takich cudów? Odpowiedź ciśnie się sama, gdy widzimy tłumy, jakie gromadzi ks. Bashobora. Chwała, gdy takie spotkania prowadzą do cudownej przemiany życia uczestników. Liczba deklarujących się jako osoby niewierzące, diametralnie wzrasta w naszym kraju i nie czekają oni na Łazarza wychodzącego z grobu. Nic wiarygodniejszego dla ludzi wątpiących i niewierzących zaoferować dziś nie możemy, jak świadectwo życia zgodne z tym, czego nauczał Jezus.

Ks. Piotr Szkudlarek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!