TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 05 Sierpnia 2020, 07:06
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Wezwanie do próby

Wezwanie do próby

Obadiasz obawiał się, że w każdej chwili Eliasz niesiony duchem prorockim może zmienić miejsce swego pobytu. Jak wtedy wypadnie wobec władcy? Czy nie narazi się na jego gniew? Wobec tych pytań prorok zapewnił go, iż nie musi się niczego obawiać, gdyż z pewnością stawi się przed obliczem króla. Ma bowiem względem niego zadanie powierzone mu przez Boga.

Słysząc to Obadiasz udał się do Achaba i zapowiedział przyjście proroka, po czym na wszelki wypadek ukrył się przed nim. Achab słysząc o zamiarach Eliasza wyszedł naprzeciw proroka. Pewnie zamierzał się go pozbyć, gdyż na jego widok wystąpił z oskarżeniem. Winił proroka za wszelkie nieszczęścia jakie spadły na naród.


850 proroków
Eliasz nie uląkł się słów Achaba i przeciwstawił się królowi. Ani on, ani Bóg nie są winni dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazł się naród Izraela. Wszystko bowiem co go spotkało, wynika z odstępstwa od Boga i Jego przykazań. Tego zaś nauczył ich sam król i jego przodkowie. Oni bowiem zdradzili przymierze zawarte z Bogiem, a oddali swe serca na służbę pogańskiemu bożkowi Baalowi. W nim położyli nadzieję spodziewając się, że zapewni im deszcz, by użyźnił ziemię, a ta dała obfite plony. Zapomnieli o Bogu żywym, a całą swoją nadzieję położyli w nicości. Prosili o pomoc tego, który nic uczynić nie może, zamiast zwrócić się do Boga Wszechmocnego. Tak postępując władca sprowadził nieszczęście na swój lud. Nie jest ono kaprysem proroka, czy też nie wynika z niechęci lub nieżyczliwości Boga. By to udowodnić prorok zaproponował dokonanie próby.
Wpierw jednak wezwał, by król zgromadził cały lud Izraela oraz 450 proroków Baala i 400 proroków Aszery małżonki Baala. Nie omieszkał dodać, że wszyscy oni są na utrzymaniu pogańskiej małżonki króla Izebel. Tymi słowami podważał bezinteresowność ich działania. Oni występowali w imię tych bóstw dla zysku. Wymieniając ich liczbę zaznaczył, iż stanową znaczne obciążenie dla dworu królewskiego, a tym samym dla całego ludu Izraela. Jednocześnie wskazał, jak wielkie było odstępstwo od wiary, skoro król utrzymywał 850 osób składających ofiary pogańskim bóstwom, ofiary, które choć tak liczne nie były wstanie zapobiec klęsce suszy.


Nie może być dwóch Bogów
Trudno powiedzieć, co kierowało królem, iż spełnił polecenie Eliasza. Może był pewien jego klęski. Tym samym mógłby dokonać publicznej egzekucji i raz na zawsze pozbyć się człowieka, którego uważał za swego wroga. A może gdzieś w głębi serca słowo Eliasza budziło w nim niepokój i nie potrafił mu się oprzeć. Cokolwiek by nie myślał, nakazał zwołać lud i proroków i zgromadził ich na górze zwanej Karmel, czyli Ogród Boga. Wtedy Eliasz zwrócił się do zebranych Izraelitów. Wyrzucał im niestałość. Raz stawali z ofiarami przed ołtarzem Boga, a raz przed ołtarzem Baala. Tak nie można. Nie może być dwóch Bogów. Albo prawdziwym Bogiem jest Bóg, który objawił się Mojżeszowi na Synaju albo Baal. Wezwał ich, by zdecydowali się, komu chcą służyć.
Oni jednak milczeli. Nikt nie podjął żadnej decyzji. Jedni bali się króla, innym było brak wiary, jeszcze inni nie potrafili odpowiedzieć na pytanie, kto jest prawdziwym Bogiem. Eliasz zobaczył jak bardzo serca tych ludzi zostały skażone zwątpieniem i odstępstwem. Zagubili drogę, na którą wprowadził ich Abraham i Mojżesz. Zapomnieli o wielkich działach Boga, jakie dokonały się w dziejach Izraela. Sami odeszli od Boga i nie potrafili dostrzec jakiegokolwiek działania Boga w życiu. Jednocześnie lękali się gniewu pogańskich bóstw. Nie chcieli od nich odejść. Może na wszelki wypadek woleli nie budzić ich gniewu. Tak jak na wszelki wypadek gotowi byli składać ofiary Bogu Izraela. Proste pytanie Eliasza pokazało istotę ich problemu. Prorok widział, że musi wprowadzić ich w doświadczenie wiary, ale wpierw musi im pokazać, iż pogańskie bóstwa, którym zawierzyli oni oraz ich władca nie mają żadnej mocy, gdyż są nicością. Nie da się bowiem pogodzić wiary w Jedynego Boga i czci bóstw pogańskich. Nie można być człowiekiem wiary i jednocześnie oddawać się zabobonom, tak jak nie można czystej wody wlać do naczynia pełnego brudu, jeśli nie chce się jej utracić i zmarnować.


Próba ognia
Milczenie ludu pokazało prorokowi, iż jest jedynym, który może rozniecić w ludzkich sercach płomień wiary. Powiedział im o tym, mówiąc, że sam jeden ocalał jako prorok Boga i stoi przed nimi, podczas gdy proroków pogańskiego Baala jest 450. Zatem proponuje dokonanie próby. Niech ona rozstrzygnie. Polecił przygotować dwa młode cielce, jakie są składane na ołtarzach na ofiarę. Prorocy Baala niech przygotują tego, którego sami wybiorą, on zaś przygotuje drugiego. Na dwóch ołtarzach niech zostanie położone drewno, a na nim przygotowane ofiary. Nikt jednak niech nie podkłada ognia. Tym razem niech prorocy Baala i Eliasz modlą się, by ogień został zesłany z nieba. Jeśli odpowiedź przyjdzie na modlitwę proroków Baala to znaczy, że bóstwo któremu służą jest prawdziwe. Jeśli zaś na modlitwę Eliasza to znaczyć będzie, iż prawdziwy jest Bóg Izraela. Ten pomysł spodobał się ludowi. Tym razem ochoczo odpowiedzieli. Chcą zobaczyć i być świadkami takiej próby. Niech to, co będzie działo się po modlitwie zanoszonej przez proroków rozstrzygnie i pokaże im komu mają służyć. To pokazało, że byli zbyt słabi i zagubieni, by zaufać słowu proroka Eliasza. Musieli zobaczyć jakiś znak, który pozwoli im odczytać działanie Boga, potwierdzić Jego obecność i moc.
Wobec tego Eliasz zwrócił się ku prorokom Baala. Jak zapowiedział dał im pierwszeństwo i prawo wyboru. Motywował to tym, że mają liczebną przewagę. Przypomniał jednocześnie zasady próby. Wybierają sami cielca, którego złożą na drwach na ołtarzu. Nie podłożą jednak ognia, ale zanosić będą modlitwy do swego boga, by ten zesłał ogień. Zgodzili się na to. Byli pewni swego. Nie przeczuwali, że Eliasz udzielił im pierwszeństwa nie dlatego, że mieli rację. Ona nie zawsze jest tam, gdzie wielu powtarza te same słowa. Prorokowi chodziło o coś innego. Chciał wpierw pokazać Izraelitom bezradność pogańskiego bóstwa, Baala, którego uznawano za władcę wojny i burzy, z którym wiązano nadzieję na obfite deszcze, któremu przypisywano władzę nad innymi bóstwami. Ten etap próby miał prowadzić do wyrzeczenia się przez lud wiary w pogańskiego idola.

Tekst i zdjęcie ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!