TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Lutego 2020, 06:20
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

W drodze do Getsemani

W drodze do Getsemani

ziemia swieta

Jeszcze raz wracamy na wzgórze Syjonu. Tu, gdzie znajdował się Wieczernik. Ewangeliczny przekaz o ustanowieniu Eucharystii wspomina o drodze, jaką przeszedł Jezus udając się ze swoimi uczniami za potok Cedron. Idziemy w tym samym kierunku. Z lewej strony mijamy potężne mury Jerozolimy.

Trzeba o nich na chwilę zapomnieć. Wyznaczają one bowiem linię średniowiecznego miasta. Szeroka ulica, którą przechodzimy przebiegała w I w. przez dzielnicę mieszkalną Jerozolimy. Tu znajdowało się Górne Miasto. Przed nami budowla kościoła. Znajduje się w połowie wzgórza. Opasują go doliny Ge-Hinnom (zwana doliną Gehenny) oraz dolina Jozafata (zwana doliną Cedronu). Ta pierwsza stanowiła linię graniczną ziem należących do Judy i Beniamina. Zapisała się bardzo niechlubnie w dziejach Narodu Wybranego. Tutaj siedem wieków przed Chrystusem oddawano cześć pogańskim bóstwom. Miejsce to określano słowem Tofet, oznaczającym ognisko, gdyż ów kult polegał na „przeprowadzaniu przez ogień”. Ten eufemizm oznaczał składanie ofiar z ludzi. Podczas reformy religijnej za czasów króla Jozjasza urządzono tu śmietnisko. Prorok Jeremiasz w tym miejscu zapowiadał zaś zagładę i zniszczenie Jerozolimy. Nic więc dziwnego, że nazwa Gehenna stała się symbolem okrutnego cierpienia i ognia piekielnego.

W naszej wędrówce zatrzymujemy się przy kamiennych schodach. Wysokie i szerokie stopnie prowadzą w kierunku sadzawki Siloe. Gdyby nie ogrodzenie i kolejne budynki, moglibyśmy tędy spokojnie przejść do drugiej doliny oddzielającej Górę Oliwną do Wzgórza Świątynnego. Czemu tyle uwagi poświęcamy wspomnianym schodom? Przecież o wiele łatwiej można byłoby dojść wygodną, asfaltową drogą lub którąś z uliczek Starego Miasta. W odpowiedzi wystarczy data: pierwszy wiek po Chrystusie. Spoglądamy więc na fragment miasta współczesny Jezusowi. To najprawdopodobniej tędy schodził On ze swoimi uczniami na miejsce modlitwy przed pojmaniem. To tędy prowadzono Go po zdradzie i aresztowaniu w Ogrodzie Oliwnym. Warto dodać jeszcze jedną rzecz. Schody znajdują się na linii pomiędzy dwoma punktami: Wieczernikiem i Sadzawką Siloe. Przypomnijmy: człowiek niosący dzban z wodą miał być dla uczniów Jezusa znakiem wskazującym drogę do budynku, w którym Jezus pragnął spożyć z nimi Paschę.

Choć do ogrodu u podnóża Góry Oliwnej musimy iść współczesnymi ulicami, to wyobraźnia serca pozwala nam towarzyszyć tamtej drodze Piątkowej Nocy Zbawienia. Mijamy narożnik murów Placu Świątynnego. Tu znajdowało się miejsce, z którego dźwiękiem rogu baraniego oznajmiano czas Roku Jubileuszowego. Mur nosi na sobie ślady przebudowy dokonanej w czasach Heroda Wielkiego i jego następców. Archeolodzy określają to miejsce mianem szwu. Jest to ślad złączenia pomiędzy kamiennym murem, zbudowanym w czasach hellenistycznych, a potężnymi  wapiennymi blokami z pierwszego wieku. Odtąd droga opada stromo, prowadząc do doliny Jozafata. Obok starożytne grobowce. Dawnej łączono je z osobami Absaloma, Jozafata i Zachariasza. Dziś wiemy, że zbudowano je na przełomie III i II w. przed Chr. Zachwycają swymi proporcjami. I jeszcze jedno. Choć dwa z nich przypominają odrębne obiekty, to tak naprawdę te kilkumetrowe budowle wykuto w jednym kawałku skały. Wpierw wyodrębniono samą bryłę, odcinając ją od macierzystej skały, a następnie nadano jej kształt stożkowej budowli. O tej technice warto pamiętać, gdy będziemy poznawać historię grobu Chrystusa. Dolina Jozafata była świadkiem ucieczki Dawida z Jerozolimy na wschód przed zbuntowanym synem Absalomem. Za czasów reformy, podjętej przez Ezechiasza i Jozjasza w VII w. przed Chr., wyrzucano do niej połamane figurki bożków. Tu także najprawdopodobniej znajdowały się ogrody królewskie. Archeolodzy wskazują również na pozostałości po kanałach, które zbierały wodę spływającą z tej doliny i doprowadzały ją do sadzawki Siloe. Nazwa doliny wiąże się z imieniem czwartego króla Judy. Wspomina o niej prorok Joel. Wykorzystując grę słów – imię władcy możemy przetłumaczyć „Pan osądził”
– prorok zapowiada czas sądu ostatecznego, jakiego dokona Bóg w tym miejscu. Po dzień dzisiejszy trwa to przekonanie – zarówno wśród żydów, chrześcijan, jak i muzułmanów. Nic dziwnego, że dolinę tę wypełniają groby, gdzie poszczególni wyznawcy składają doczesne szczątki swych bliskich. Drugie określenie tego miejsca (Dolina Cedronu) wiąże się z nazwą przepływającego przez nie okresowego potoku. Ewangelia wspomina o przejściu przez Cedron Jezusa i Jego uczniów. Wody potoku spływały w kierunku wschodnim przez pustynię Judzką i nieco na południe od Chibret Qumran wpływały do Morza Martwego. Może to one zainspirowały wizję Ezechiela zapowiadającą strumień wód, wypływający ze świątyni, który dokona przemiany bezpłodnej ziemi pustyni i słonych wód morza. Dodajmy jeszcze, że według tradycji rabinicznej tym potokiem spływała krew ofiar składanych w Świątyni Jerozolimskiej. Może do tego nawiązuje hebrajskie słowo kidron – „zabrudzenie”, stąd nazwa potoku oznacza „mętny strumień”. Owo zmącenie wynika z zabrudzenia ziemią niesioną przez wartką wodę podczas ulewnych deszczy. Hebrajska nazwa określa także „ciemność”. Nawiązuje ona do zaciemnienia w głębokiej Dolinie Cedronu. Poszczególne znaczenia nazwy Cedron nabierają szczególnej wymowy w kontekście przekroczenia przez Jezusa tego potoku w godzinie Jego agonii. Po wyjściu z Doliny Cedronu oczom naszym ukazuje się bazylika zbudowana u podnóża Góry Oliwnej. Jest ona określana mianem Bazyliki Narodów. Upamiętnia miejsce modlitwy Jezusa zwane Getsemani. I znów nazwa jest niezwykle wymowna. Oznacza „tłocznię oliwy”. Nie dziwi nikogo, iż nieopodal sadu oliwnego znajdowały się prasy służące do wygniatania oliwy. Miażdżono w nich poszczególne owoce, by wydobyć z nich oliwę. Jednak szczególnie brzmi nazwa tego miejsca i to, co się w nim działo na co dzień, w kontekście modlitwy i cierpienia Jezusa, zanoszonej do Boga w chwili, w której podejmuje On decyzję o ofiarowaniu swego życia dla odkupienia rodzaju ludzkiego. Dziś po prawej stronie kościoła znajduje się niewielki fragment sadu oliwnego. Trudno tu szukać drzew z tamtego czasu, choć niektóre swym dostojnym wyglądem wskazują na długi czas ich życia. Na spękanych pniach wyrastają kolejne odrośle przedłużając trwanie drzewa. Może te najstarsze znajdują się na miejscu, gdzie rosły te, które słyszały słowa Jezusowej modlitwy. Może są zrodzone z nasion tamtych drzew. Tylko jedna z nich jest datowana. Zasadził ją  papież Paweł VI podczas pielgrzymki do Ziemi Świętej w styczniu 1964 r.

Naprzeciw ogrodu widać majestatyczny mur Placu Świątynnego. Zamurowana brama zwana Złotą prowadzi do jego wnętrza. Tam składano codzienne ofiary na przebłaganie za grzechy narodu wybranego. Tu, po drugiej stronie potoku Cedron, na ołtarzu Ogrodu Oliwnego Jezus złożył swe życie, by raz na zawsze dokonać pojednania człowieka z Bogiem. Podczas swej modlitwy – a jest to jedna z niewielu modlitw Jezusa, jakiej słowa zostały odnotowane przez Ewangelię – poddał swą wolę woli Boga Ojca. 

Tekst i foto ks. Krzysztof P. Kowalik

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!