TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Lutego 2020, 22:46
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

UMYCIE RĄK PRZEZ PIŁATA

Nasze wybory

UMYCIE RĄK PRZEZ PIŁATA

Przed nami wybory. Walka o głosy, obietnice, podłe chwyty, aby tylko być wybranym. Warto dobrze się zastanowić kogo wybrać, aby wybrani godnie nas reprezentowali i nie dali się wykorzystać, czy manipulować. 

O Piłacie mówimy w „Wyznaniu wiary”: „Umęczon pod Ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion”, wskazując moment w historii, w którym dokonało się zbawienie. Piłat podpisał wyrok. Może gdzieś ukryty jest pergamin z jego podpisem. Miał prawo wydać wyrok, powiedział o tym Jezusowi. Ale Jezus mu odpowiedział: „Nie miałbyś żadnej władzy nade Mną, gdyby ci jej nie dano z góry”. Wielu z nas posiada jakąś władzę. Profity i przywileje związane z władzą, stają się dla wielu ludzi celem, który chcą za wszelką cenę osiągnąć. Widzimy to wokół nas. Mówimy, „że władza deprawuje”, że „jak już ktoś dorwał się do koryta to musi się nachapać”. Powinno być jednak inaczej, bo władza to służba dobru wspólnemu, drugiemu człowiekowi. Pamiętajmy o tym, abyśmy nie dali się uwieść „okrągłym” słowom kandydatów.

Na przykładzie Piłata można przyjrzeć się mechanizmom władzy. Przed sprawującymi władzę stoją często trudne problemy. Kiedy je rozwiązują mogą liczyć na specjalistów i opinię publiczną. Decyzje jednak podejmują sami i ponoszą za nią odpowiedzialność. Jeśli troszczą się o dobro wspólne, wsłuchują się także w głos opozycji, nie przypisując jej tylko złej woli. Jednak najważniejszym doradcą powinno być ich sumienie. Szukanie rad to nie uległość wobec „lobbystów” z wizjami mijającymi się z dobrem wspólnym. Źle, gdy rządzący liczą się tylko z sondażami. Decyzje nie powinny być też wymuszane szantażem czy strachem, choć czasem wiążą się z ryzykiem utraty władzy. Piłat nie był wolny od nacisków i strachu, że utraci władzę. Nie posłuchał żony, która przesłała mu ostrzeżenie: „Nie miej nic do czynienia z tym Sprawiedliwym, bo dzisiaj we śnie wiele nacierpiałam się z jego powodu”.

Sytuacje takie dotyczą nie tylko sprawujących władzę, ale i każdego z nas. Jesteśmy wystawiani na próbę. Wydajemy wyroki, przypieczętowujemy je wiedząc, że nie są sprawiedliwe. Piłat przecież dobrze wiedział, że działalność i nauczanie Jezusa nie szkodziły Rzymowi. Jezus mówił, aby „oddać co boskie Bogu, a co cesarskie cesarzowi”, nie sprzeciwiał się podatkom, nie organizował oporu przeciw Rzymowi. Występował przeciw oszustwom, kradzieżom, plagom społecznym,  z którymi Piłat jako prokurator powinien sobie radzić. Dlaczego więc skazał Jezusa? 

Również w życiu wielu z nas pojawia się pytanie: dlaczego skazaliśmy człowieka głosując wbrew sumieniu? Dlaczego podpisywaliśmy własną ręką niesprawiedliwe osądy i wyroki? Dlaczego milczymy, gdy mówi się o kimś niesprawiedliwie? Milczeniem potwierdzamy niesprawiedliwe wyroki, bo: „kto milczy zdaje się zezwalać”. Czy to nie to samo, co zrobił Piłat? Pozycja Piłata dawała wiele profitów związanych z tym, o czym decydował. Wokół władzy kręcą się oczekujący przywilejów w zamian za „podarki”. Gdyby uwolnił Jezusa, naraziłby się starszyźnie, a to oznaczałoby zmniejszenie dochodów. Co więc zrobił, gdy przyszli do niego? Postanowił ich, jakbyśmy to dziś powiedzieli, „spławić”. Wiedział, że główną przyczyną wydania Jezusa była zawiść. Jezus zagrażał ich przywilejom i pozycji. Chcieli się zemścić, bo ośmieszyli się wystawiając Go na próbę. Prywata nie pozwoliła Piłatowi odpowiedzieć wprost. Czy my nie reagujemy podobnie, zamiast mówić: „tak” lub „nie”?  

Jesteśmy podobni do Piłata, kiedy uciekamy przed odpowiedzialnością. Chciał być sprytny, odsyłając Jezusa do Heroda, bo było to zgodne z prawem. Jezus był Galilejczykiem i jemu podlegał. Gdy Herod nie podjął decyzji, Piłat postanowił Jezusa ubiczować, by wzbudzić litość tłumu. Ale oni nadal domagali się śmierci Syna Bożego. Mógł uwolnić Jezusa, jednak powiedział Żydom: „Weźcie Go i sami ukrzyżujcie! Ja bowiem nie znajduję w Nim winy”. Oni mu wtedy powiedzieli: „My mamy Prawo, a według Prawa powinien On umrzeć, bo sam siebie uczynił Synem Bożym”. Przestraszył się, bo jeśli to prawda, że On jest Synem Bożym? Wiedział, że był niewinny. Przecież wcześniej Jezus wjechał do Jerozolimy „jako Król”, tłumy słuchały Go. Również Jezus powiedział mu, że jest „królem, którego królestwo nie jest z tego świata”, że się „po to narodził, aby dać świadectwo prawdzie”. Ale tłum krzyczał: „na krzyż  z Nim, na krzyż”. Nikt nie stanął w obronie Mistrza oprócz kilku niewiast, Jego Matki, zbyt cichych i niewidocznych, aby przekrzyczeć zgiełk. I słowa żony Piłata: „aby nie miał nic do czynienia z tym Sprawiedliwym”. I widział, że Jezus był ponad tym wszystkim, co się wokół niego działo, stanął nawet po stronie oskarżycieli, mówiąc mu, że „nie miałby nad Nim żadnej władzy, gdyby mu jej nie dano z góry”. Piłat pozostał sam z własnym sumieniem, które mówiło mu: Jezus jest niewinny, Jezus jest Synem Bożym. Ale Żydzi szantażowali go: „Jeśli Go uwolnisz, nie jesteś przyjacielem Cezara. Każdy, kto się czyni królem, sprzeciwia się Cezarowi”. Uległ szantażowi. Na nic jego spryt i przebiegłość, gdy postawił tłumowi wybór, on wybrał Barabasza, a odrzucił Jezusa. Tak jak dziś tłum wybiera „zło” zamiast „dobra”, „kłamstwo” zamiast „prawdy”. Podpisał więc wyrok i w geście, który powtarzamy od wieków „umył ręce”. 

Niedługo staniemy przed wyborem osób, które będą sprawowały władzę. Wtedy okaże się, czy będziemy wtedy kierować się sumieniem, dobrymi radami, opinią publiczną, sondażami. Czy bliższa nam jest prawda i dobro wspólne, czy własne korzyści i strach przed utratą przywilejów? Mamy możliwość wyboru. Jeśli damy się zmanipulować i nie postąpimy zgodnie z sumieniem, pozostaniemy tak, jak Piłat z pustym gestem „umycia rąk”, z podszytymi strachem ambicjami, naszą przebiegłością i sprytem, które ostatecznie bez wartości, sumienia, Boga zaprowadzą nas na manowce.

Marian Rybicki

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!