TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Września 2020, 04:08
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Umrzeć nie mogą

Umrzeć nie mogą

Ci, którzy uznani są za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.

Po raz kolejny w tych ostatnich dniach staje przed nami temat życia i śmierci. Nie można od niego uciec. Ale można bardzo różnie do niego podejść. Jedną z możliwości prezentują nam dzisiaj saduceusze. Ludzie, którzy zupełnie odrzucali jakąkolwiek formę życia po śmierci. Nieudolnie próbują wykazać nielogiczność zmartwychwstania. Śmierć i koniec, bo jak inaczej poukładać sprawy małżeńskie? Ich błąd polegał na założeniu, że po śmierci wszystko będzie wyglądało podobnie, wręcz dokładnie tak samo jak w doczesności.
A Jezus mówi, będzie zupełnie inaczej: „Ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą”. Słyszymy różne głosy, opinie, komu wierzyć? Widzimy co dzieje się wokół nas, doświadczamy kruchości ludzkiego życia. Moje niedawne doświadczenie, Msza św. na cmentarzu, później w hospicjum i silny przekaz o bezradności wobec cierpienia, śmierci. Ale jednocześnie w każdej Mszy św. mocne słowa: „Głosimy śmierć Twoją Panie wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia w chwale”.
Jezus mówi: „już bowiem umrzeć nie mogą”. Ale przecież zmarło siedmiu mężów, umarła ta kobieta, umarli saduceusze, umarł sam Jezus, „wszyscy pomarli”. Odwiedzamy cmentarze i widzimy te setki, tysiące grobów, oni umarli. Na tym świecie umarli, ale Jezus mówi o tych, którzy zostali uznani „za godnych udziału w świecie przyszłym”. Nie tylko o Abrahamie, Izaaku, Jakubie, o każdym z nas. Bóg jest naszym Bogiem, w Nim i dla Niego żyjemy.
Dramat saduceuszów polegał na ogromnym zamknięciu. Nie byli przekonani nawet po zmartwychwstaniu Chrystusa. W sporze wokół osoby św. Pawła dochodzi do konfliktu między nimi, a faryzeuszami właśnie o zmartwychwstanie (por. Dz 23, 6 – 8). Nie jest to łatwa prawda naszej wiary, ale jednocześnie fundamentalna, podstawowa. Gdyby Chrystus nie zmartwychwstał daremna byłaby nasza wiara (por. 1 Kor 15, 14). Św. Tomaszowi również nie łatwo było uwierzyć w zmartwychwstanie (por. J 20, 25). Św. Paweł tak długo był słuchany przez Greków na Areopagu dopóki nie zaczął mówić o zmartwychwstaniu (por. Dz 17, 32).
Trudna prawda, ale jednocześnie taka, której najbardziej potrzebujemy. Zwłaszcza w takich chwilach, gdy umiera mąż czy żona. W każdym chrześcijańskim małżeństwie jest to wielka próba wiary. Niekiedy po wielu wspólnie przeżytych latach wydaje się, że nie da się dalej żyć w pojedynkę. Ale trzeba, może mało o tym mówimy, myślimy, jednak tak było, jest, tak będzie, że jedno z małżonków odchodzi pierwsze. Choć zdarzają się wyjątkowe sytuacje naturalnej śmierci w tym samym dniu.
Dobrze jeżeli jest to moment pogłębienia wiary, jeszcze ufniejszego spojrzenia ku wieczności. Wszak w przysiędze małżeńskiej bardzo wyraźnie jest wyartykułowane ograniczenie czasowe trwania sakramentu małżeństwa. „Aż do śmierci”. A co potem? Bóg i rzeczywistość, której nie jesteśmy wstanie pojąć. Chrystus uczy, że tam „ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić”. Tam będzie Bóg i to nam wystarczy, małżeństwo to wspólna droga do Niego, pomoc na tej drodze, ale nie cel sam w sobie. Może dla niektórych dziwnie brzmią te słowa, ale niech to co dziś mówi Chrystus o życiu po śmierci skłania, zaprasza do głębszej zadumy, zamyślenia na naszą wiecznością.

ks. Michał Pacyna

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!