TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Września 2019, 19:52
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Uchwyć mnie

Uchwyć mnie

Sezon na bzyczące komary, upały nie z tej ziemi i soczyste owoce trwa. Lubię spojrzeć na otaczający świat poprzez obiektyw aparatu fotograficznego. Wtedy pojawiają się czas ekspozycji, ogniskowa, ISO i trzeba się nimi zainteresować. Ale co tak naprawdę jest ważne w fotografii?

Na hasło: „Jak pozować do zdjęć” sam YouTube wyrzuca dziesiątki mniej lub bardziej powiązanych z tematem stron. Nie odważę się na policzenie tego internetowego dobytku wiedzy... i śmieci. Wybór dobrego, pomocnego filmu jest wyzwaniem. W morzu płytkiej, a więc bezużytecznej paplaniny np. o tym, czemu ktoś zdecydował się nagrać dany fotograficzny poradnik, trzeba działać zdecydowanie – niekoniecznie szybko. „O, to jest fajne”, „ciekawe…, chcę spróbować”. Już wiesz, co będzie warte uwagi. Mogę się mylić, ale filmy pełne naszpikowanej specjalistycznym językiem teorii lepiej zostawić sobie na deser. Po co zniechęcać się już na wstępie? Chyba że ambicja nie pozwala ci odłożyć pewnych rzeczy na później. Jeden doświadczony w branży dżentelmen powiedział mi kiedyś, że najistotniejszą lekcją dla zainteresowanych fotografią jest praktyka. Niezależnie od tego, czy planujesz związać się z aparatem zawodowo, czy tylko w sobotę po pracy, w ramach kreatywnego sposobu spędzania wolnego czasu. Wiadomo, pstrykanie na prawo i lewo bez żadnego przygotowania też może dać sporo frajdy. Dzisiaj, w epoce instagranizmu? Kiedy w każdym domu są przynajmniej ze cztery obiektywy robiące zdjęcia? Świetna sprawa, czemu nie. To już nie jest rozrywka dla bogatszych, czy historyczna chwila dla potomnych. A jednak wciąż istna ruletka, emocjonująca, lecz mocno nastawiona na szczęście zabawa. Dlatego warto coś na ten temat przeczytać, zobaczyć. Potem zostaje tylko ujmujące poczucie nieskrępowanej satysfakcji świadomego artysty.

Z przyjemnością oglądam materiały Weroniki Markiewicz. Zajmuje się fotografią wizerunkową. Cenię jej pracę przede wszystkim za konkrety. Wskazówki dotyczące ustawienia się przed obiektywem są celne, zrozumiałe i działają. To chyba oczywiste, że oglądając zdjęcia, najpierw spojrzymy na twarz. Istnieją zwolennicy uwieczniania jej na niebieskim tle. I nie chodzi mi tutaj o grinskriny albo inne tego typu pomoce, żebyśmy mogli do woli przeklejać siebie oraz znajomych na tło karaibskiej plaży. Mam na myśli arkusz brystolu, tkaninę i ścianę w kolorze nieba. Czemu akurat tak? Zasada jest prosta. Na tle chłodnego koloru twarz zdaje się być cieplejsza, bardziej rumiana, a przez to zdrowsza. Nie zaszkodzi też „pogmerać” przy oświetleniu. Niewykluczone, że uda nam się uchwycić błysk w oczach lub na włosach. Drobne blizny i mankamenty urody będą także znacznie mniej widoczne na dobrze oświetlonym obliczu. Gdybyśmy martwili się o kontur twarzy, moglibyśmy spróbować nieco podnieść głowę przed chwilą zrobienia ujęcia. Co do min - jeśli chcemy się uśmiechać, róbmy to. A jeśli wolimy wyjść na zamyślonych, zamyślajmy się. Wszystko zależy od efektu, jaki chcemy uzyskać. Skoncentrowane spojrzenie na danym punkcie ułatwi nam sprawienie wrażenia osoby pogrążonej w zadumie. Z kolei sprawdzonym patentem na niewymuszony uśmiech jest trzymanie naturalnego wyrazu twarzy niemalże do ostatniej chwili, żeby zaraz przed wykonaniem ujęcia przypomnieć sobie coś, co naprawdę nas rozśmiesza albo cieszy. Uwaga, ryzyko sfotografowania naszego prawdziwego uśmiechu jest wysokie. Myślisz, że masz zbyt wąskie oczy? Chcąc je optycznie powiększyć, warto patrzeć nie prościusieńko w obiektyw, ale odrobinę ponad nim. Wtedy automatycznie podnosimy powieki i bum! Oczy same nam rosną. Jeżeli chodzi o podstawy, to oczywiście raz na zawsze mówimy „do widzenia” pozycji zamkniętej, w której chowamy się za barykadą skrzyżowanych na klatce piersiowej ramion. W tym ustawieniu nasze barki są napięte, wyglądają zbyt masywnie; zdają się być nienaturalne, nieestetyczne. Co więcej, z psychologicznego punktu widzenia taka postawa stwarza dystans między osobą a otoczeniem. Jeżeli już koniecznie musimy stać prosto (pamiętasz I Komunię kuzynki/chrzest syna, brata/Boże Narodzenie/…?), warto złożyć ręce przed sobą, jedną dłonią delikatnie chwytając drugą; czy od dołu, czy łapiąc jedynie za palec. Niech to się dzieje na wysokości brzucha. Dzięki temu nasza sylwetka nabierze bardziej dostojnego, poważnego wyglądu, który sprawdzi się chociażby podczas pamiątkowego rodzinnego zdjęcia. Jak już wspomniałam, ręce najbardziej prawdziwie wychodzą w ruchu. Aby uniknąć sztucznych gestów czy niezręcznego opuszczenia kończyn wzdłuż ciała, powinniśmy te nasze witki czymś zająć. Gdy bawimy się w fotografa w trakcie swobodnej sesji portretowej, w przypadku kobiet niezłe efekty daje zabawa włosami. Już zwykłe nawinięcie pasma na palec sprawia, że ręka niczego nie udaje. Podpierając się uwagą Weroniki Markiewicz dodam, że dłoń powinna być ustawiona bokiem do obiektywu - unikniemy w ten sposób eksponowania płaskiej, szerokiej części, która w niekorzystnych warunkach może przypominać przerośniętą opuchliznę. Nie bójmy się ruchu włosów. Niektóre ujęcia naprawdę są warte eksperymentu. Na świeżym powietrzu pomoże nam nawet lekki podmuch wiatru, w pomieszczeniu natomiast przetestujmy wiatrak czy suszarkę do włosów. Co jednak ma zrobić mężczyzna? Nie wszyscy panowie cieszą się bujnymi lokami. Może on przeczesywać włosy ręką. Jeśli jednak nie może, to zapomnijmy o czuprynie, a skoncentrujmy się na trzymaniu przedmiotów. Odpowiednio dobrany rekwizyt nada innego znaczenia naszemu zdjęciu, umożliwi nową interpretację całości. Warto również wykorzystać ręce do podparcia się o jakiś płotek, ścianę czy drzewo - kombinacje są ograniczone wyłącznie naszą kreatywnością. A nogi, które z nam tylko wiadomych powodów nie są idealne, podczas pozycji stojącej można skrzyżować - będą wyglądały korzystniej. Kto próbował uchwycić podskakujących ludzi albo zażyczył sobie fotografię w powietrzu, ten wie, że nie zrobi sobie krzywdy, kiedy uzbroi się w cierpliwość. Wyczekiwanie „tego” momentu i powtarzanie sekwencji wręcz do znudzenia bywają męczące. Mimo to życzę wytrwałości. Sukcesu się nie żałuje. Czytając o sesjach w plenerze natknęłam się na termin „złotej godziny”, która w przypadku wybranych fotografów urasta prawie do rangi osobistej wizytówki. W pewnym sensie rozumiem. Godzina tuż przed zachodem słońca jest najbardziej trafioną porą do robienia zdjęć twarzą do światła. Promienie słoneczne dają wówczas piękne refleksy, mają złocisty odcień, są miękkie; znakomicie uwydatniają inne kolory środowiska (podkreślają soczystą zieleń traw, wzmacniają ciepłą żółć pszenicy na polach). Najlepszy moment do wykonania sesji z bańkami mydlanymi, które w czasie złotej godziny mienią się feerią barw. Chętnie wspominam fotografie z wykorzystaniem lustra, bo wsparcie komputerowego programu okazało się zbędne, a rezultaty zadowoliły nie tylko mnie. Na dobrą sprawę większość otaczających nas przedmiotów można wykorzystać w charakterze fotograficznych obiektów. Podpowiedzi znajdziemy na pęczki nawet na profilach znanych i obserwowanych osób, ale po inspirację proponuję sięgnąć wyżej. W końcu dzieła światowych mistrzów pędzla także mają swoje cyfrowe odbitki w internecie, a wysublimowany smak artystyczny trzeba sobie jednak wyrobić. Szukać, eksperymentować i wybierać tylko to, z czego jesteśmy dumni - to ważne, jeśli chcemy sięgać po aparat.

Kto z nas nie lubi robić zdjęć? Zarówno panie, jak i panowie chętnie pozują, a niejedna dziewczyna rozważa próbę sił w zawodzie fotomodelki. Podglądamy celebrytów, komentujemy ich fotografie, czasem się z nich śmiejemy, czasem może czegoś im zazdrościmy. Z jednej strony żyjemy w zdigitalizowanym świecie, gdzie wirtualna rzeczywistość jest przynajmniej tak samo ważna jak ta fizyczna. Wizerunek ma znaczenie, zwłaszcza tam, gdzie poprzedza spotkanie na żywo. A z drugiej nie jesteśmy pierwszymi, którzy kolekcjonują podobizny bliskich i samych siebie. Starożytni po prostu kazali innym wykuwać swoje profilowe na ścianach.

Tekst Oliwia Wachna

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!