TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Września 2019, 19:48
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

To idzie Miłość

To idzie Miłość

W życiu ważna jest miłość, która ma różne oblicza, zaczynając od tego najważniejszego, czyli Jezusa Chrystusa. Dowody na to można było dostrzec w czasie naszej tegorocznej pieszej pielgrzymki na Jasną Górę widząc czyny, gesty, czyny i słysząc słowa pielgrzymów. A działo się wiele od 6 do 13 sierpnia, były nawet zaręczyny.

Z 14 grup promienistych - o reszcie grup przeczytać można w reportażu na str. 20 do 23, jako pierwsza w ramach 28. diecezjalnej pielgrzymki zdążającej piechotą do Maryi, wyruszyła 6 sierpnia jarocińska, potem nadszedł czas na kolejne. Najwięcej grup na pielgrzymi szlak trafiło w piątek, 9 września. I tak do Pani Jasnogórskiej wyszły grupy ze wspomnianego Jarocina, dalej z Błaszek, Liskowa, Giżyc, Opatówka, Ostrowa Wielkopolskiego, Sycowa, Odolanowa, Chełmc, Kępna, Krotoszyna i Koźmina Wielkopolskiego.

Budowanie relacji

Jako pierwszych spotkałam pielgrzymów z Ostrowa Wielkopolskiego. Właśnie wychodzili na pielgrzymi szlak, a ich przewodnikiem był ks. Paweł Wczesny. - Pan Bóg przygotował dla nas niesamowity czas wielkiej radości ze spotkania, wielu łask, których możemy doświadczyć, ale też pewnego trudu, który będzie nam towarzyszyć chociażby przez pęcherze, które mogą się pojawić, a znając życie pojawią się. To jest doświadczenie, ale w tym wszystkim mamy siebie nawzajem, by właśnie, jako dzieci Boże budować w sobie relacje, budować je nie tylko z Panem Bogiem, ale także z drugim człowiekiem. Dlatego tak ważne jest byśmy mieli na siebie otwarte serce – zaznaczył m.in. ks. Paweł w homilii podczas Mszy św. na rozpoczęcie pielgrzymki. Razem z nim Mszę św. koncelebrowali ks. proboszcz Krzysztof Nojman i  ks. Grzegorz Kamzol z Raszkowa.

Tuż pod ostrowską konkatedrą rozmawiałam z Amelią, o której 13 sierpnia pod Szczytem Jasnogórskim usłyszeli chyba wszyscy, ale o tym potem. Wtedy usłyszałam od niej, że po raz pierwszy pielgrzymowała pieszo na Jasną Górę w wieku dziewięciu lat, tuż po I Komunii Świętej. - Wyruszyłam na pielgrzymi szlak razem z mamą i teraz co roku chodzimy na pielgrzymkę – opowiadała 21 – letnia Amelia, która zaangażowała się w pielgrzymkową drogówkę. - To służba porządkowa i kierowanie ruchem. Wiem, że jeżeli ktoś chce mieć czas na modlitwę, skupienie, to go znajdzie, pomimo tego, że ma jakieś funkcje. Pielgrzymowanie to dla mnie doładowanie „duchowych baterii”. Niosę intencje, które mam głęboko w sercu – mówiła dalej Amelia. Widząc w każdej grupie pomarańczowe kamizelki drogówki, zespoły muzyczne i nie tylko, pomyślałam, to znak, że są ludzie, którzy nie myślą tylko o sobie, ale z miłością kierują się ku innym, pomagając w drodze.

Pierwsza jarocińska

Daria z grupy jarocińskiej pielgrzymowała pieszo po raz drugi. - Jako grupa Jarocin, Pleszew mamy do pokonania ponad 250 kilometrów w jedną stronę. Idę na pielgrzymkę, by odpokutować za grzechy popełnione w ciągu roku i podziękować Panu Bogu za wszystko – mówiła dziewczyna, dodając, że ma też szczególną pielgrzymkową intencję. - W tym roku proszę o powodzenie w czasie matury i na przyszłych studiach. Mam też inne intencje rodzinne. Atmosfera w grupie jest bardzo fajna, wszyscy się znają i pomagają sobie. Na niektórych z obsługi mówimy „wujku” albo „babciu” i jest bardzo rodzinnie – podkreślała. Jak napisała Anna w przesłanej do naszej redakcji informacji, właśnie w Jarocinie powstała też Pielgrzymkowa Grupa Złota, która co wieczór od 6 do 13 sierpnia gromadziła się w parafii pw. Chrystusa Króla przy grocie Matki Bożej. „Była to wspaniała okazja do wspólnej modlitwy dla osób, które nie wybrały się fizycznie w tym czasie na szlak prowadzący na Jasną Górę. W duchu łączności z grupami pielgrzymkowymi przedstawialiśmy Matce Bożej intencje własne i prosiliśmy o opiekę nad pątnikami. Te codzienne spotkania, prowadzone przez kapłanów posługujących w naszej parafii, pozwoliły stworzyć małą wspólnotę osób pragnących, włączyć się w pielgrzymowanie i oddać cześć Matce Bożej. Ostatniego dnia, czyli 13 sierpnia, pod grotę udaliśmy się procesyjnie zaraz po nabożeństwie fatimskim. Nawet „namiastka” pielgrzymowania może napełnić pokojem i radością oraz przybliżyć do Boga niejedno serce” – stwierdziła.

Wszystko przez rodzinę

Na pielgrzymim szlaku na Jasną Górę w oczy „rzucały się” rodziny. - Idę po raz pierwszy na pielgrzymkę z córką i z synem. Zdecydowaliśmy się, bo ks. Paweł organizuje piesze pielgrzymki i słyszałam, że udział w nich to wspaniałe duchowe przeżycie. Pielgrzymka jednoczy ludzi, wszyscy są radośni. To córka mnie namówiła, powiedziała: mamo chodź, pójdziemy w tym roku. Odczuwam też wewnętrzną potrzebę, by piechotą wyruszyć do Matki Bożej, której zawdzięczam bardzo dużo – powiedziała pani Halina. 

Przykładem grupy, która wyruszyła na pielgrzymi szlak rodzinnie, jest bursztynowa z Liskowa. W tym roku liczyła 107 pielgrzymów, jej przewodnikiem był ks. Andrzej Antoni Klimek, a wspomagali go księża: Piotr Bamberski, Andrzej Szulc, Mateusz Klaczyński, Mariusz Drzymała i siostra Anna. Wśród „bursztynowych” pielgrzymów było ponad 40 dzieci, z których 12 miało poniżej 10 lat. Pielgrzymowali razem z rodzicami. Fenomen, prawda? - Wierzymy, że właśnie przez rodzinę i w rodzinie Pan Bóg daje najwięcej, dlatego sami pragniemy być jedną wielką rodziną. Dobrze być wreszcie u Mamy – podkreślali bursztynowi 13 sierpnia pod Szczytem Jasnogórskim. Dodam jeszcze, że ich najmłodszym pielgrzymem był półroczny Eliasz, a razem z nim pielgrzymowali jego starsi bracia Jaś i Nikodem, mający po dwa lata. Jedną z dziewczynek bursztynowych była 16 - miesięczna Ola. - Oleńka jest bardzo dzielną dziewczynką. Dotarliśmy na Jasną Górę i Ola też dała radę – podkreślał jej tata. W rodzinie nie może zabraknąć starszych osób, dlatego dodam, że najstarszym pielgrzymem tej grupy był 74 – letni pan Stefan.

Narzeczeni i nowożeńcy

Pielgrzymkowym znakiem miłości małżonków do Pani Jasnogórskiej stali się nowożeńcy Natalia i Andrzej z grupy oliwkowej z Opatówka. – Sakrament małżeństwa przyjęliśmy 3 sierpnia, tuż przed pielgrzymką. Poznaliśmy się za wstawiennictwem św. Józefa, bo obydwoje odmawialiśmy modlitwę do tego Świętego, by się poznać. Ja na pielgrzymce jestem 18 raz, a mąż trzeci – powiedziała Natalia przed Szczytem Jasnogórskim, ubrana już w białą ślubną suknię. Potwierdził to jej mąż Andrzej ubrany w ślubny garnitur, bo tak ubrani postanowili „pokazać” się Pani Jasnogórskiej. - Postanowiliśmy razem wejść na Jasną Górę i prosić Matkę Bożą o błogosławieństwo dla nas. Mamy dla niej 50 róż. Poprosimy ją, byśmy mogli na Złote Gody przyjechać na Jasną Górę i podziękować za małżeństwo – tłumaczyli szczęśliwi nowożeńcy. 

Na początku drogi ku małżeństwu jest wspomniana już Amelia z Rososzycy z grupy zielonej. Kiedy podeszła ze swoją grupą pod Jasnogórski Szczyt okazało się, że czeka na nią jej chłopak z pierścionkiem zaręczynowym i przepięknym bukietem bordowych róż. Uklęknął przed szczęśliwą Amelią na kolano wobec wszystkich pielgrzymów. Uspokoję, dziewczyna powiedziała „tak”. W jej oczach były nawet łzy wzruszenia. Może za jakiś czas usłyszymy o ich ślubie w czasie diecezjalnej pielgrzymki?

Jubileuszowa, czyli czerwona

Teraz jeszcze o grupie, która na pielgrzymim szlaku obchodziła swoje 25-lecie. Mowa o czerwonej z Koźmina Wielkopolskiego. W tym roku liczyła ona 85 pielgrzymów. W grupie najmłodsi byli czteromiesięczny Natan i dziewięciomiesięczny Tadziu, a najstarsza 80-letnia pani Maria. - Dziękujemy za ćwierć wieku duchowych przeżyć i nawróceń. Kolor czerwony to miłość, miłość to rodzina, a rodzina to dzieci. A w czerwonej jest ich aż 25 – podkreślali pielgrzymi. Wśród nich była pani Urszula pochodząca z okolic Wrocławia, która na pielgrzymkę poszła po raz 14, a w grupie czerwonej drugi raz.  - Wcześniej chodziłam z grupą żółto - zieloną, brązową, czerwono - żółtą z Chełmc. Na dodatek jestem z innej diecezji, ale mam tu dużo znajomych – mówiła. Ze względu na jubileusz w grupie zostały przygotowane specjalne koszulki i kapelusze. - Był też tort w pierwszy pielgrzymkowy wieczór. Naszą grupę prowadzi ks. Paweł Nowacki – dodała pani Urszula. No właśnie, szczególną rolę w grupach pielgrzymkowych mieli księża. Byli nie tylko przewodnikami na trasie, ale przede wszystkim ojcami duchownymi pielgrzymów. Ks. Przemysław pielgrzymował z grupą biało – fioletową z Kępna. Najpierw przyznał, że część trasy szedł, a resztę pokonał jadąc na… hulajnodze. Ks. Przemek jest obecnie wikariuszem w parafii w Bralinie. - Dekanat braliński idzie razem z grupą kępińską. W zasadzie stanowi on połowę tej grupy, więc się uzupełniamy – podkreślał kapłan, który na pielgrzymi szlak wyruszył już po raz 13, teraz jako ojciec duchowny. - Chodzi przede wszystkim o towarzyszenie w drodze przemiany życia. Mówię „towarzyszenie”, bo sam też staram przemieniać wewnętrznie na pielgrzymce. Potem mamy wejść z tym duchowym bagażem w codzienność – zauważył, bo czas pielgrzymki diecezjalnej się skończył, ale nie czas naszego pielgrzymowania w stronę nieba, które jest naszym celem. Tam spotkamy naszą Miłość – Jezusa Chrystusa twarzą w twarz. 

Tekst i zdjęcia Renata Jurowicz

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!