TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 24 Września 2020, 06:17
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Taki Litza może świętym być!

Taki Litza może świętym być! 

toronto

Litzę poznałam w czasie ŚDM w Paryżu, a potem widziałam go również w Rzymie w 2000 roku i 2 lata później w Toronto (to zdjęcie)

Pewnego sierpniowego dnia 1997 roku, stałam w kolejce po białą, płócienną torbę z logo paryskich Światowych Dni Młodzieży, w której mieścił się obiad dla każdego z przybyłych na nie z różnych stron świata, młodych pielgrzymów. Przede mną stał Robert i jego żona. Poznaliśmy się w autokarze, po drodze. Robert nosił długie włosy, miał duży tatuaż na łydce i świetnie śpiewał. I grał na gitarze. Na ramieniu przesympatycznej Dobrochny, widniał, granatowy, okrągły tatuaż. Była w pierwszych miesiącach ciąży. Z czwartym chyba dzieckiem. Gadaliśmy sobie, jak to w kolejce. Nagle zobaczyłam, że biegnie ku nam grupa podekscytowanych nastolatków z karteczkami. Byli Polakami. Dopadli Roberta i zaczęli prosić go o autograf. Zupełnie oniemiałam. On sam był trochę zażenowany. – Robert, kim ty jesteś? – wydukałam gdy już odzyskałam głos. – A, wiesz… Muzykiem – rzucił dając mi do zrozumienia, że nie ma o czym opowiadać.

Pamiętam, że kiedy wsiadaliśmy do autokaru, jeszcze w Poznaniu, z radia dobiegły nas takty przeboju tamtego lata pt. „12 groszy”. Nie miałam wówczas bladego pojęcia, że zamieniam się miejscami z jednym z jego wykonawców, nie wiedziałam, jak niezwykła jest jego historia. Nie przypuszczałam też, że kiedy trzy lata później spotkam go na Światowych Dniach Młodzieży w Rzymie, będzie wzbudzał jeszcze większe zainteresowanie na ulicach Wiecznego Miasta, a jego piosenkę „Święty uśmiechnięty” będą po włosku śpiewać Włosi, a po hiszpańsku Hiszpanie. Ale do rzeczy. Więc Robert „Litza” Friedrich był liderem grupy Acid Drinkers, jednego z najpopularniejszych zespołów grających heavy metal w Polsce. Nazwa grupy nawiązywała do miłości, jaką jego członkowie żywili wobec tanich win, zwanych przez nich „kwaśniakami”. W 1993 r. Drinkersi byli u szczytu sławy. W czasie koncertów biegali po scenie, skakali w publiczność i roszowali, czyli mocno i rytmicznie kręcili głowami. Długie włosy muzyków wzmacniały optyczny efekt. Po koncertach nie mieli sobie równych w piciu i hotelowych ekscesach. Uchodzili za najbardziej niegrzeczny zespół polskiej sceny.

Serce nie sługa

Pewnego dnia Robert zachorował na grypę i jej nie odleżał. Doszło do pogrypowego zapalenia mięśnia sercowego i uszkodzenia zastawek serca. Od kardiologa usłyszał, że powinien wysoko ubezpieczyć dzieci i poddać się operacji na otwartym sercu. Polegać ona miała na rozpiłowaniu mostka, żeber i otwarciu klatki piersiowej. Człowiek w trakcie jej trwania „umierał” na kilka godzin. Funkcje serca i płuc przejmowały urządzenia. Chirurdzy wymieniali starą zastawkę, na nową, sztuczną. Następnie zaszyli klatkę piersiową, a pacjenta pobudzali do życia elektrowstrząsami. On budził się albo nie. Operacja Litzy się nie udała. Konsylium lekarskie zdecydowało o kolejnej. Ta na szczęście zakończyła się powodzeniem. Po latach Robert porównywał historię swej choroby do drogi do Damaszku św. Pawła. Ojciec Roberta był wojskowym, katolicyzmu nie praktykowało się u nich na co dzień. On przestał chodzić na religię już w podstawówce. Jako 20-latek wziął jednak ślub kościelny z Dobrochną. – Kościół mnie zafascynował – wspominał później. – Tę fascynację słychać w moich płytach z zespołem Turbo. Była to jednak kulejąca wiara. Przed operacjami Litza czasami pojawiał się w kościele, potem jednak przestał. Zrozumiał, że samo chodzenie nie wystarcza, drażniła go pobożność motywowana strachem. Odpuścił.

Droga

Jakiś czas później jeden z prekursorów polskiego punk-rocka, wokalista punkowych grup Siekiera Armia Tomek Budzyński, zabrał Litzę na katechezy Drogi Neokatechumenalnej w Poznaniu. Tomek był dla Litzy autorytetem. Zaprowadził go do lekcyjnej salki. Robert usłyszał historię Abrahama, która wywarła na nim ogromne wrażenie. Abraham ruszył w nieznane na słowo Boga, zostawił wszystko co miał. Wszystko co miał wcześniej straciło dla niego znaczenie. Tamtego wieczoru Robert i Dobrochna również postanowili zaryzykować. Ruszyli w drogę, dołączyli do neokatechumenatu. – Po dwóch operacjach serca wiedziałem już, że życie to nie tylko muzyka – wspominał Robert. – Na szczęście dla mnie i dla mojej rodziny wróciłem do Kościoła i zrozumiałem, jaką bzdurą jest mówienie, że do szczęścia potrzebny jest sukces. W roku 1994 polską opinię publiczną, a zwłaszcza jej część związaną z muzyką, obiegła wiadomość o nawróceniach sztandarowych postaci polskiego rocka. Jedną z konsekwencji tych nawróceń było założenie przez nich grupy 2Tm 2,3. Zespół, zwany potocznie Tymoteuszem, w takt metalowej muzyki wykonywał utwory z tekstami biblijnymi. Grał ewangelizacyjne koncerty. Jednym z jego członków był Robert.

Nie boję się, gdy ciemno jest

Przed wizytą Jana Pawła II w Polsce w 1999 r. redakcja programów katolickich Telewizji Polskiej zaproponowała Robertowi napisanie piosenki dla papieża. Pierwszy pomysł był taki, by wykonywały go czołowe postacie polskiej sceny muzycznej, jednak Litza zaproponował, by o Ojcu Świętym zaśpiewały dzieci. Pomysł realizował trochę po omacku, nie chciał, aby piosenka była zbyt pobożna. Nagrał ją z dziećmi swoimi i znajomych, słowo „Bóg” zastąpił słowem „Ojciec” i tak narodził się pierwszy, bezprecedensowy hit: „Nie boję się, gdy ciemno jest, Ojciec za rękę prowadzi mnie”. Wkrótce powstały kolejne piosenki dla katolickiego programu „Ziarno”, a zaraz potem narodziła się Arka Noego. Pojawił się pomysł by wydać jej piosenki, jednak żadna firma fonograficzna nie chciała się tego podjąć. Nikt nie wierzył, że krążek się sprzeda. Robert wydał płytę sam, marzył, by zwróciły mu się chociaż koszty. Ku zaskoczeniu wszystkich płyta „A gu-gu” stała się najlepiej sprzedającą się płytą z muzyką polską w 2000 roku. Robert pytany, jak pisał teksty do swoich dziecięcych hitów odparł: „to nauka Kościoła, tyle, że rymowana”.

Aleksandra Polewska


Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!