TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Września 2020, 03:05
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Tajemnice dobrej spowiedzi

Tajemnice dobrej spowiedzi

Kobieta biegnie z siatkami pełnymi zakupów do kościoła. Właśnie sobie przypomniała, że to na dzisiaj ksiądz zapowiadał spowiedź wielkopostną. Rozgląda się po zatłoczonym wnętrzu świątyni i szuka najkrótszej kolejki. Jest! Jedna osoba na minutę. Dreptając powoli do przodu zastanawia się, czy wszystko kupiła i gorączkowo szuka w książeczce do nabożeństwa przygotowania do spowiedzi. Sakrament pokuty leczy duszę, czy da się go ,,załatwić na szybko”, czy ma wtedy jakiś sens?

Będąc u lekarza staramy się jak najdokładniej opisać wszystkie objawy naszej choroby, aby mógł dobrze dopasować leczenie i zapisać leki. Jeżeli spowiedź leczy duszę, powinniśmy zachowywać się analogicznie. Przede wszystkim tej spowiedzi chcieć. Nie po to, aby zgodnie z przykazaniem kościelnym ,,przynajmniej raz w roku spowiadać się i Komunię Święta przyjmować”, żeby nie iść do piekła, ale po to, by być w stałej komunii z Chrystusem, uleczyć naszą duszę i stawać się lepszym człowiekiem.

Sam wiem, co dobre
Żeby chcieć uleczyć nas samych i naszą duszę, musimy najpierw przyznać, że jest chora, niedoskonała i słaba, tak, jak my. W tym miejscu kwestią podstawową jest sumienie. ,,Sumienie jest świadectwem samego Boga, którego głos i sąd przenikają wnętrze człowieka aż do tajników jego duszy” - pisał Jan Paweł II w ,,Veritatis splendor”. Sumienie jest naszym czujnikiem alarmowym, kiedy robimy coś ,,nie tak”. Pierwszym warunkiem dobrej spowiedzi jest rachunek sumienia.
Coraz częściej jednak mamy do czynienia z tzw. relatywizmem moralnym. - Dzisiaj się wydaje, że naprawdę wielu ludzi zaczyna sobie samodzielnie ustalać, co jest dobre, a co złe, co jest grzechem, a co grzechem nie jest, mówiąc, że tamto przykazanie jest nieżyciowe, to już nie te czasy - mówi o. Jakub Waszkowiak, franciszkanin. Ile razy słyszymy znajomych, którzy przekonują samych siebie, że skoro niczego nie ukradli i nikogo nie zabili, to nie potrzebują spowiedzi. A my w niektórych sferach życia nawet nie staramy się kierować Bożymi przykazaniami, bo przecież czystość przedmałżeńska to relikt minionych epok, a kto w biznesie nie zastosuje choćby małego oszustwa, nigdy nie dorobi się milionów. - A tymczasem mamy zasady określone bardzo jasno, przez przykazania Boże, przez Boże prawo, które On dał człowiekowi, aby mógł się poruszać w życiu, aby miał punkty odniesienia przy podejmowaniu decyzji, aby miał też tę pewność, że życie dobrze przeżyje - wyjaśnia
o. Leonard Bielecki.
Zdarza się też zupełnie odwrotnie. Ktoś przez zapomnienie będzie się zajadał w piątek kotletem, a ktoś inny będzie miał ogromne wyrzuty sumienia, że nie pojechał do kolegi na urodziny i powiedział mu, że nie może, podczas, gdy zwyczajnie mu się nie chciało. Często zdarza się też tak, że przez kilka miesięcy nie zgrzeszymy ciężko, ale uzbiera się sporo grzechów lekkich. Iść wtedy do Komunii św. czy nie iść? Jak rozróżnić grzech ciężki od lekkiego? Kościół jasno mówi, że grzeszymy ciężko, gdy ,,świadomie i dobrowolnie łamiemy przykazania Boże lub kościelne w ważnej rzeczy”. Czy jednak ktoś, kto zostanie zmuszony do kradzieży lub oszustwa nie ma już grzechu ciężkiego? Czy każda wymijająca odpowiedź lub niedopowiedzenie jest kłamstwem? Jeśli zawodzi nas sumienie i mamy wątpliwości powinniśmy po prostu porozmawiać z księdzem i poprosić o wyjaśnienie lub iść do spowiedzi. Zdarza się, że narzekamy na dociekliwość spowiedników. Poza patologicznymi, rzadkimi przypadkami, nie wynika ona z niezdrowej ciekawości, ale z chęci poznania okoliczności grzechu i jego powtarzalności, bo jest to bardzo ważne.
Kolejna sprawa. Osoby dorosłe nie powinny korzystać z książeczek do nabożeństwa jeszcze z własnej I Komunii św., bo potem zdarzają się sytuacje, że czterdziestolatek mówi podczas spowiedzi, że nie zmówił paciorka wieczorem, a pięćdziesięciolatek, że nie słuchał rodziców. - Rachunki sumienia można znaleźć choćby w internecie, odpowiednio dla dzieci,  młodzieży, dla dorosłych. Trzeba to robić, bo człowiek się zmienia, zmienia się jego myślenie i także grzechy zmieniają się z wiekiem. Aby mieć zdrową relację z Panem Bogiem i właściwy obraz samego siebie, trzeba to nieustannie modyfikować - mówi o. Jakub.

Odciąć się od grzechu
Moja znajoma poszła do pewnego zakonnika, by wyspowiadać się z seksu przedmałżeńskiego. Nie otrzymała rozgrzeszenia, więc poszukała sobie spowiednika, od którego je uzyskała, by za kilka miesięcy ponownie pójść do łóżka z innym już chłopakiem. Dwie kolejne tajemnice dobrej spowiedzi to żal za grzechy i mocne postanowienie poprawy. Bez tego nie ma mowy o spowiedzi. - Żal za grzechy bardzo ściśle łączy się z postanowieniem poprawy, to znaczy: ja czuję boleść nad danym grzechem i nie chcę go więcej popełniać. Tutaj dodam, pamiętam to z wykładów, że nie zawsze chodzi o to, że musi mi być smutno, przykro, bo grzech, który popełniłem, może przynieść pewną radość. Ale to wszystko odbywa się na poziomie woli. Ja wiem, że to był grzech, odcinam się od niego i nie chcę go popełniać w przyszłości - mówi o. Leonard.
Najczęściej wątpliwości mają osoby żyjące w niesakramentalnych związkach, mieszkające razem i współżyjące przed ślubem. Moją znajomą zdradzał mąż, próbowała mu wybaczyć, ale dalej oszukiwał i kłamał, niszcząc rodzinę. Rozwiodła się. Po dwudziestu latach związała się z wspaniałym mężczyzną i bardzo bolało ją to, że nie może przystępować do Komunii św, bo przecież nie żałowała tego, że jest szczęśliwa i nie chciała się rozstać z tym człowiekiem. Podobnie tłumaczą się narzeczeni, którzy przed ślubem zamieszkali razem. Przecież się kochają i chcą się pobrać, nie robią nic złego, nie żałują tego i nie chcą tego zmieniać. Potem idą do spowiedzi i dziwią się, że nie dostali rozgrzeszenia. Znam sytuację, kiedy narzeczeni poszli do spowiedzi przedślubnej i jedno z nich przyznało się do współżycia, bo chciało być szczere, a drugie nie, bo chciało dostać rozgrzeszenie. Jeżeli młodzi zdają sobie sprawę, że grzeszyli i istnieje realna szansa na poprawę, ksiądz może udzielić rozgrzeszenia. Jeżeli jednak takie osoby mieszkają razem, często z dala od domu rodzinnego, mają stałą okazję do grzechu i jest mała szansa na poprawę.

Znajdź sobie spowiednika
Spowiedź powinna być przede wszystkim szczera. Tak też brzmi kolejny warunek: szczera spowiedź.  Zdarza się, że niektórych grzechów bardzo się wstydzimy i staramy się je wypowiedzieć półgebkiem albo tak, żeby nie powiedzieć wprost. Ale przecież, kiedy boli nas nawet najintymniejsza część ciała, nie wstydzimy się iść do lekarza, bo chcemy wyzdrowieć (pisze o tym także o. Jacek Salij na str 9). Wiele osób nosi w sobie lęk przed spowiedzią, zwleka, a przed świętami często idzie do przypadkowego kościoła, żeby jak najszybciej mieć to ,,z głowy”. Poza tym, że spowiedź musi być szczera, nie powinna być też psychoanalizą ani samousprawiedliwianiem się.
Są tacy, którzy spowiadają się w innej parafii, bo mają wrażenie, że ,,ich” proboszcz będzie patrzył na nich przez pryzmat ich grzechów. Jednak większość księży poleca znalezienie własnego, stałego spowiednika. Szymon Hołownia, katolicki publicysta w swojej książce ,,Monopol na zbawienie” pisze, że zadziwia go, ile czasu ludzie poświęcają na wybór ubezpieczyciela swojego samochodu. Spędzają wiele dni na porównywaniu ofert, badają jakość obsługi powypadkowej, analizują dziesiątki szczegółów. - Gdy zaś idzie o powierzenie najbardziej intymnych zakamarków swojej duszy, bezrefleksyjnie klękają przy pierwszym z brzegu konfesjonale, a później dziwią się, że zostali źle potraktowani. - pisze Hołownia. Poleca on, by z uwagą słuchać kazań, i jeśli to, co mówi dany ksiądz do nas trafia można poprosić go o spowiedź i/lub o spotkanie. Jeśli obie strony dojdą do wniosku, że to może mieć sens, wtedy można zapytać, czy taki kapłan czy zakonnik nie chciałby zostać naszym stałym spowiednikiem.
Czasem bowiem bywa tak, że sytuacja grzesznika wydaje się bez wyjścia. Taka osoba żyje w grzechu, przekonana, że ,,i tak nie dostanie rozgrzeszenia”. Tymczasem nieprzypadkowy ksiądz, który wie, że ta osoba nie jest wcielonym złem, a jedynie zgubionym człowiekiem może poradzić, pomóc zmienić taką sytuację.

,,Zdrowaśka” nie wystarczy
Ostatni warunek dobrej spowiedzi to zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Ci, którzy współżyją przed ślubem, z miłości oczywiście, narzekają ,,Jak to? morderca dostanie rozgrzeszenie, a ja nie?”. Ktoś, kto pozbawił życia innego człowieka zostanie rozgrzeszony, ale tylko pod warunkiem, że nie tylko będzie żałował i postanowi poprawę, ale też podda się karze i zrobi wszystko, aby zadośćuczynić Bogu i bliźniemu. - Należy starać się zadośćuczynić osobie skrzywdzonej. Nie powinno być tak, że skrzywdziłem kogoś, ukradłem, a pieniądze dam na cel charytatywny. Nie, trzeba zwrócić tej osobie, której się ukradło - mówi o. Jakub. Najtrudniej jest spojrzeć w oczy osobie, którą się skrzywdziło, czy choćby przeprosić bliskich.
Pozostaje jeszcze kwestia pokuty. Zdarza się, że ktoś często grzeszy, często chodzi do spowiedzi, bo przecież jedno ,,Ojcze nasz” i dwa razy ,,Zdrowaś Mario” to niewiele za kłótnię z bratem. Jednak jest to tylko uzyskanie łaski uświęcającej na chwilę. No i znamy cenę, jednak taka spowiedź nic nie zmienia, nie leczy naszej duszy. Znam księdza, który za pokutę zadałby tutaj przeprosiny i poważną rozmowę z bratem. Byłby to pierwszy krok do poprawy sytuacji.
Całą tajemnicą spowiedzi jest odpowiedź na pytanie, czy chcemy uzyskać rozgrzesznie, żeby przyjąć Komunię św. czy chcemy leczyć poprzez spowiedź naszą duszę i pogłębiać więź z Bogiem?

Przewodnik duchowy - spotkanie z księdzem po spowiedzi może mieć też znacznie szerszą formułę, bo w Kościele istnieje także tzw. kierownictwo duchowe. Ksiądz wtedy nie tylko odpuszcza grzechy, ale jest także duchowym przewodnikiem, który jest w stanie wskazywać nam sensownie kolejne etapy naszej duchowej drogi. To stara, chrześcijańska tradycja. Mnisi w pierwszych wiekach chrześcijaństwa znajdowali sobie przewodników duchowych - mężczyzn (abba) lub kobiety (amma), z którymi rozmawiali nie tylko o swoich słabościach, ale także o emocjach, kłopotach, snach.

Anika Djoniziak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!