TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 30 Października 2020, 22:43
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Święty Józef - patron czasu, który nas przerasta

Święty Józef - patron czasu, który nas przerasta

- Życie, które pochodzi od Boga trzeba nam chronić i dlatego dzisiaj stajemy przed św. Józefem i pytamy jak żyć
i czym jest życie? - mówił ojciec Marian Zawada podczas pierwszoczwartkowego spotkania w kaliskim sanktuarium. Mszy św. Przewodniczył i homilię wygłosił ks. abp Grzegorz Ryś.

Czasy w jakich przyszło nam obecnie żyć, kreują nową rzeczywistość. Wiele utartych programów, wydarzeń zmienia swoje pierwotne założenia. Jedno jednak pozostaje niezmienne. Potrzeba modlitwy, potrzeba orędowania do Boga za przyczyną świętych w trudnych momentach o pomoc. Takim niezawodnym patronem na trudne czasy, które czasami nas przerastają jest św. Józef. I niezmiennym pozostaje pierwszoczwartkowa modlitwa, która gromadzi wiernych na modlitwie w obronie życia na każdym jego etapie. Schemat spotkań, również jest niezmienny od lat. I tak po modlitwie wstawienniczej przed wizerunkiem Świętej Rodziny następuje część, w czasie której zaproszeni goście kierują do nas słowo. Tym razem konferencję nt. „O dyskretnej obecności św. Józefa w życiu naszych rodzin” wygłosił o. dr hab. Marian Zawada, karmelita, specjalista z zakresu teologii duchowości i duchowości karmelitańskiej, autor ponad 40 książek i około 250 artykułów. Jedna z ostatnich jego książek, która mówi o potędze dyskretnej obecności św. Józefa, stała się inspiracją do zaproszenia Ojca profesora do Kalisza.


Rodzina i świętość życia
- Osoba św. Józefa warta jest uwagi w tym czasie, który pod wieloma względami nas przerasta. A to dlatego, że nie potrafimy odgadnąć, nazwać, znaleźć właściwych słów na to, co się wokół nas dzieje – zaznaczył na wstępie Ojciec profesor dodając, że dobre rozwiązania szybko się dezaktualizują i dlatego trzeba nam być blisko źródeł, by szybko zaczerpnąć prawdy, miłości i dobra. - Dlatego potrzebni są nam święci, a szczególnie ten święty, który jest bardzo dyskretny i jest prawdziwym dżentelmen – mówił ojciec Marian wprowadzając w temat, który chciał rozszerzyć podczas konferencji w czasie spotkania pierwszoczwartkowego.
- Jak już wspomniał ks. prałat Leszek Szkopek, przedstawiając mnie, przybyłem do was z Krakowa, gdzie od ponad 300 lat czczony jest św. Józef jako patron tego miasta. Przywiozłem ze sobą obraz autorstwa brata Łukasza Niderlandczyka z Rzymu. I w tym obrazie możemy kontemplować i adorować tajemnice życia, gdyż św. Józef występuje tutaj jako pośrednik życia – wskazywał Prelegent. - Żyjemy w samym środku cywilizacji śmierci, widzimy jak życie ludzkie jest zagrożone, jak zagrożone jest jego przekazywanie i jego owocowanie. Narasta jakaś niezrozumiała niechęć do samego życia, a nawet można, by powiedzieć otwarta nienawiść. Zwłaszcza do życia duchowego. Do samego Boga - stwierdził ojciec Marian. Dalej z bólem zauważył, że nie tylko usuwa się Boga z życia publicznego czy prywatnego, ale narasta chęć zastąpienia życia czymś, czego Bóg nie stworzył, a tworzy to człowiek dzięki swoim najnowszym technologiom.
- Życie, które pochodzi od Boga trzeba nam chronić i dlatego dzisiaj stajemy przed św. Józefem i pytamy jak żyć i czym jest życie? - mówił ojciec Marian zauważając, że kiedy jedni chcą świętować swoje życie z Chrystusem, inni intronizują Lucyfera. - Kościół, przez liczne lata jest nękany, przez ataki traci swą przestrzeń publiczną i napotyka zorganizowaną antyewangelizację, a  religijność ukazuje się jako źródło wszelkiego zła – mówił dalej Prelegent zauważając, że mało tego, Autorowi życia, którym jest Bóg, rzuca się zuchwale w twarz, że to, co stworzył nie jest godne pochwały, lecz jedynie pogardy, potępienia. i chce się zastąpić Boży ład innym ładem, który wszystko niszczy.


Przed obliczem Świętego
- Moi drodzy w tejże świątyni, w której każdego miesiąca płyną modlitwy w obronie życia, gdzie przybywają rzesze pielgrzymów, by oddać cześć św. Józefowi, od wieków znajduje się cudowny obraz Świętej Rodziny. Dzisiaj naszemu spotkaniu towarzyszy wspomniany obraz, który przywiozłem z Krakowa i chciałbym się teraz skupić na nim - mówił ojciec Marian. - Oto: świetlisty obłok u góry symbol Boga Ojca, można by powiedzieć źródło życia, ojcowskie łono i poniżej Duch Święty Ożywiciel, ten który wewnętrznie ożywia Kościół, ożywia serce człowieka i  pozwala mu uniknąć śmierci. Można by powiedzieć, że łono Ojca to miejsce, gdzie wszystko się zaczyna. W łonie Ojca wszystko znajduje swój początek. I Bóg Ojciec posyła nam Ducha Świętego, Ducha Uświęciciela i chcemy też dostrzec Chrystusa, życie nasze, życie człowieka i widzimy, że Trójca Święta objawia się jako życie – tak ojciec Zawada opisywał to, co przedstawiał ów obraz, kontynuując zwrócił uwagę na Chrystusa, którego trzyma św. Józef, tak więc można o nim powiedzieć, że jest pośrednikiem życia. Dalej przeniósł nasze spojrzenie na tło, które wypełniały wspaniałe wielotonowe kolory zieleni. - Istnieje cała teologia zieleni – zauważył Karmelita, podając przykład św. Hildegardy, która mówiła kiedyś o świętej zieloności i przedstawiała całą teologię tego zagadnienia. Wracając do postaci św. Józefa, który jest w centrum obrazu ojciec Marian zaznaczył, że dzięki Józefowi wszystko może wzrastać, wszystko może się zielenić, a kolor zielony w Biblii, to kolor proroków i kolor miłości. - Tak więc drogi bracie i siostro, jeśli czujesz, że masz problem z życiem, że nie żyjesz, czy jest wiele martwoty w twoim życiu, to zatrzymaj się przed św. Józefem, zapragnij żyć i niech to pragnienie sięga twoich korzeni, głębi – zaznaczył Prelegent. A zwracając oczy ku kaliskiemu wizerunkowi św. Józefa podkreślił, że na nim Święta Rodzina jest na pierwszym planie. - Trzeba sobie uświadomić, że rodzina rozpoczyna się w Trójcy Świętej, że życie rozpoczyna się i kończy w rodzinie. Życie i rodzina to dwa zasadnicze tematy - powiedział. Dalej ojciec Marian zwrócił uwagę, że w tle obrazu kaliskiego widzimy nie tylko zieleń, ale również dom. - To wspaniałe ujęcie prawdy o rodzinności. Ale by znów zejść do źródeł, trzeba sobie uświadomić, że Bóg jest rodziną. I Kościół stosuje tą zasadę, im trudniejsze czasy, im więcej mroku jest pomiędzy kolejnymi godzinami, wtedy trzeba sięgać po jaśniejsze bardziej wzniosłe odniesienia. A  najwyższym, najjaśniejszym odniesieniem jest Trójca Święta – zaakcentował Karmelita.
Kończąc zachęcał, by na nowo odkrywać co znaczy żyć, ponieważ jak mówił, żyjemy na peryferiach naszego życia, nie docieramy do jego głębi. - Myślimy, że nasze prawdziwe życie to nasze uczucia, nasza świadomość, nasz umysł. Tajemnica człowieka jest jednak nieskończona, nie do nazwania, ponieważ stworzył nas Bóg. Wiemy, że jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze nie ujawniło się to, kim się staniemy – zaznaczył ojciec Zawada dodając, by to stało się pasją naszego życia. To czego jeszcze nie wiemy, co jest już w nas przygotowane przez Boga, ale jeszcze ukryte.


Wyjątkowe grono Jezusa
- Kiedy czytamy Ewangelię w liturgii stajemy się uczestnikami wydarzeń, o których słuchamy. Liturgia ma właśnie taką moc, że nie tylko nam przypomina o tym, co się stało niemal dwa tysiące lat temu, tylko liturgia czyni nas uczestnikami. Możemy więc powiedzieć, że dzięki tej Eucharystii, którą przeżywamy, należymy dzisiaj do wyjątkowego grona Jezusowych uczniów - mówił abp Grzegorz Ryś, który przewodniczył czwartkowej Eucharystii i wygłosił słowo Boże. - Jezus wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana, trzech najbliższych, trzech uczniów, których chciał mieć przy sobie, kiedy wchodził w rzeczywistość ważną, niekiedy bardzo trudną, ta sama trójka była przy nim kiedy wchodził w mękę w Ogrodzie Oliwnym. To była trójka, o której myślał, że może w sposób szczególny polegać – mówił abp Ryś komentując, że to jest o nas, że dobrze jest być w takiej trójce. Odwołując się do Ewangelii o przemienieniu na Górze Tabor, postawił pytanie, po co Jezus bierze nas na tą górę? - Myślę, że po to, by objawić nam dwie bardzo ważne prawdy, które są ukryte w tym wydarzeniu – tłumaczył Hierarcha. - Pierwsza ukryta jest w objawieniu Mojżesza i Eliasza, którzy przychodzą, aby z Jezusem porozmawiać – mówił abp Ryś zaznaczając, że Mojżesz jest uosobieniem prawa religijnego, prawa, które obowiązuje w ludzie Bożym, a Eliasz jest symbolem proroctwa, jednym z największych starotestamentalnych proroków. Tutaj Hierarcha zaznaczył, że kiedy Bóg Ojciec mówił „Jego słuchajcie”, wskazując na swojego Syna, Jezusa, nie powiedział przestańcie słuchać Mojżesza i Eliasza, ale mówił, jeśli chcecie naprawdę odkryć to, co mówi jeden i drugi, to posłuchajcie w jaki sposób o prawie religijnym i w jaki sposób Jezus interpretuje obietnice prorockie. - Ostatecznie jest tak, że i to prawo i to słowo objaśniane przez proroków muszą doprowadzić do Jezusa – zaznaczył Metropolita łódzki.
Dalej Hierarcha tłumaczył, jak należy przestrzegać przykazań Bożych. - Czy rozumiemy dziesięć przykazań tak, jak je wykłada Jezus? U Jezusa przykazanie „nie zabijaj” nie sprowadza się tylko do tego, że kogoś pozbawiłeś życia, unicestwiłeś. Można człowieka zabić niekoniecznie używając broni, można zabić słowem bezbożniku, głupcze. To jest wykład piątego przykazania uczyniony przez Jezusa. Chcesz wiedzieć jakiego prawa cię uczy Jezus, to patrz na Niego, w jaki sposób On żyje. Dla nas prawem nie jest to, że nauczyłeś się dziesięciu przykazań, ale prawem dla nas jest to w jaki sposób te dziesięć przykazań Jezus pokazuje swoim życiem. Papież Benedykt mówił „prawem Mesjasza jest sam Mesjasz” – mówił abp Grzegorz Ryś. Natomiast przywołując słowa papieża Franciszka, który mówił, że nieraz stosujemy przepisy prawa jak kamienie, potrafimy zabić kogoś przepisem, Hierarcha zauważył, że prawo i słowo prowadzą nas do umiejętności spotkania z Osobą Boga i osobami ludzkimi. Prawo i słowo prowadzą nas do Jezusa. Takie jest przesłanie Góry Tabor i słów Boga: „To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie”. Podsumowując ks. abp Ryś zauważył, że Apostołowie, o których dużo już było mówione, bardzo potrzebowali zobaczyć Jezusa w Jego chwale. Chwałę Boga, która objawiła się na krzyżu. - Jezus umiera z miłości do nas. Taka forma miłości jest wyborem Boga i Jego chwałą. Jezus chciał pokazać uczniom, żeby się nie gorszyli krzyżem, nie gorszyli cierpieniem, nie myśleli, że krzyż jest obcy Bogu Są w życiu momenty krzyżowe. To są momenty, z których wychodzi się do chwały, to są momenty paschalne, momenty objawiające miłość Boga, to jest przesłanie Góry Tabor – podkreślił Metropolita łódzki.
A wskazując na św. Józefa, który zawsze wypełniał wolę Boga i choć nie było go na Taborze, to znał prawo Boże i słowo Boga i to prawo i słowo prowadziło go do Jezusa. Na zakończenie ks. abp Grzegorz Ryś zachęcał wiernych, aby w swoim życiu realizowali przesłanie z Góry Tabor, pokazując je sobą, swoim życiem, niekoniecznie o tym najwięcej opowiadając.
Pod koniec Mszy św. abp Ryś zawierzył św. Józefowi rodziny i dzieci nienarodzone.

Tekst i zdjęcia Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!