TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Października 2021, 20:14
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Święty Józef i Duch Święty

Święty Józef i Duch Święty

Co rozumiał Święty Józef przez słowa „duch święty”, kiedy nie znał jeszcze objawienia Trójcy Świętej?

Gdy anioł przychodzi do Świętego Józefa po raz pierwszy, wymienia bezpośrednio Ducha Świętego. Czyni to w odniesieniu do Najświętszej Maryi Panny, mówiąc, że „z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło” (Mt 1, 20). Co dokładnie rozumiał Święty Józef przez słowa „duch święty”? Przecież nie było jeszcze pełnego objawienia i nauczania Pana Jezusa o Trzeciej Osobie Trójcy Przenajświętszej. Anioł niewątpliwie wiedział o tym i dlatego też jego nawiązanie do Ducha Świętego w bezpośrednim odniesieniu do Niepokalanej Dziewicy miało pomóc mu lepiej zrozumieć rolę Ducha Świętego w swoim życiu. Dzisiaj my możemy korzystać z pomocy Opiekuna Zbawiciela w tym samym celu.

Stary Testament

Wyrażenie „duch święty” – po hebrajsku ruach hakodesz – było znane Świętemu Józefowi, tak jak każdemu innemu Żydowi. Jest to termin, który pojawia się w hebrajskim tekście Starego Testamentu tylko trzy razy, i to z różnymi interpretacjami. Psalmista modlił się słowami: „nie odrzucaj mnie od swego oblicza i nie odbieraj mi świętego ducha swego” (Ps 51, 13). Tu w słowach „duch święty” Żydzi dostrzegali wolę Bożą i zamysł Boży.

Inaczej zaś interpretowali określenie „duch święty” w Księdze Izajasza, gdzie czytamy: „Lecz oni się zbuntowali i zasmucili Jego Świętego Ducha” (Iz 63, 10). W tym przypadku Żydzi odnosili wyrażenie „duch święty” do Bożych „uczuć” obrazowanych ludzkimi emocjami.

W końcu w Izajaszowych słowach „gdzież Ten, który tchnął w jego wnętrze swego Świętego Ducha?” (Iz 63, 10-11) dopatrywano się aluzji do autentycznego prorockiego natchnienia, sprawiającego, że prorok mógł poznać wolę Bożą i potrafił przekazać ją tym, do których był posłany. O wiele częściej w Starym Testamencie pojawiają się określenia „duch Boga” lub „duch Pana”. Te terminy odnoszą się często do obecności Bożej, jak również do różnych Bożych atrybutów, zwłaszcza wszechmocy, wszechobecności i wszechwiedzy. Z perspektywy Nowego Testamentu te same wyrażenia („duch Boga” oraz „duch Pana”) w Starym Testamencie – w zależności od kontekstu – mogą się też odnosić do Osoby Ducha Świętego.

Dziewicza świątynia 

Nie bez powodu w objawieniu Świętemu Józefowi anioł wybiera rzadko występujący hebrajski termin „Duch Święty”. Słowo „święty” w Starym Testamencie występuje najczęściej w kontekście świątyni, czyli miejsca naznaczonego wyjątkową obecnością Bożą. Tu pojawia się paradoks: o ile słowo „duch” kojarzy się z wszechobecnością Boga, o tyle słowo „święty” odnosi się raczej do jednego miejsca, gdzie Bóg jest tak szczególnie obecny jak w żadnym innym. Jak więc połączyć te dwa słowa – „duch” i „święty”? Józef odkrywa rozwiązanie za przyczyną Najświętszej Maryi Panny. Anioł mówi mu bowiem o jego Małżonce jako świątyni, czyli „miejscu”, w którym dokonuje się coś dotychczas niespotykanego: „Z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło”.

Józef wiedział, że za czasów Starego Przymierza Bóg ukazywał swoją Obecność za pomocą wiatru, ognia lub trzęsienia ziemi, jak również chmury, gdy chwała Pana wypełniała namiot spotkania lub przybytek świątynny. Jako człowiek osadzony w Starym Testamencie Józef, słysząc, że jego Małżonka poczęła za sprawą Ducha Świętego, nie mógł nie dostrzec aluzji do chwały Bożej zstępującej na świątynię. Teraz też rozumiemy, dlaczego anioł nie powiedział, że z „Ducha Pana” lub „Ducha Bożego” narodził się w łonie Dziewicy Syn Boży. Wybrał raczej rzadko występujące w Starym Testamencie określenie „Duch Święty”, aby nawiązać do nowego miejsca świętego, nowej świątyni, jaką staje się Maryja.

Dlatego dla Józefa słowa anioła są objawieniem i potwierdzeniem zamysłu Bożego, że jego małżeństwo ma być dziewicze, bo nikt oprócz Boga nie może swoją obecnością wypełnić świątyni do Niego należącej. W tej świątyni, którą jest Najświętsza Maryja Panna, począł się Syn Boży za sprawą Ducha Świętego. A zanim to się wydarzyło, Duch Święty, dawca Życia Bożego, uczynił ją Niepokalaną od początku jej istnienia, czyli wolną od grzechu pierworodnego i pełną łaski. Jest ona zatem nie tylko Oblubienicą Józefa, ale przede wszystkim Oblubienicą Ducha Świętego.

Schemat poznania

Wnioski płynące z oblubieńczej więzi Matki Bożej i Ducha Świętego są daleko idące dla Świętego Józefa i dla nas. Za przyczyną Małżonki dana jest Józefowi możliwość poznania Ducha Świętego lepiej niż jakiemukolwiek człowiekowi na ziemi. Oblubieńcze zjednoczenie z Trzecią Osobą Trójcy Przenajświętszej i Jej przebywanie w duszy Maryi sprawiają, że Józef, modląc się z nią, obserwując ją i słuchając jej, może się wiele nauczyć o Duchu Świętym, jeszcze zanim objawi Go w pełni Syn Boży.

Jednak poznanie Ducha Świętego jest ważne również dla nas. Spośród Trzech Osób Boskich Duch Święty jest nam najbliższy, bo mieszka w naszej duszy od chwili chrztu świętego. Celem sakramentu bierzmowania jest ożywienie tej obecności i umocnienie w nas Jego darów, których udzielił nam na chrzcie świętym. Jest więc istotne, aby doświadczenie Józefa w procesie poznawania Ducha Świętego za przyczyną Jego Przeczystej Małżonki stało się głównym schematem katechetycznym dla kandydatów do bierzmowania.

Ów schemat składa się z dwóch aspektów objawionych Józefowi za przyczyną anioła, ale przez „pryzmat” Matki Bożej. Tymi aspektami są świętość świątyni oraz powstanie nowego życia. Inaczej mówiąc, miarą właściwego przygotowania do bierzmowania jest szacunek kandydata dla świątyni (i do wszystkiego, co ze świątynią jest związane) oraz dla życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci. Te dwa aspekty, wynikające ze słów usłyszanych przez Józefa – „z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło” – pomogą młodemu człowiekowi odkryć działanie Ducha Świętego i zafascynować się Jego działaniem.

Czy nie jest ciekawe, że w tych dwóch kwestiach – świętości miejsca świętego i świętości życia ludzkiego – dostrzegamy katastrofalną ignorancję u osób dołączających do protestów znieważających miejsca święte i domagających się tak zwanego „prawa” do zabijania nienarodzonych dzieci? Przecież w tych protestach uczestniczyli – i uczestniczą – liczni młodzi ludzie, którzy nie tak dawno przystąpili do bierzmowania lub przygotowują się do przyjęcia tego sakramentu. Ewidentnie nie mają wiedzy o ścisłym związku między Duchem Świętym a domem Bożym oraz powstaniem nowego ludzkiego życia. W programach przygotowujących młodych ludzi do bierzmowania często kładzie się dzisiaj nacisk na świadectwa, zajęcia teatralne, plastyczne i nawet gastronomiczne. Czyni się to w celu budowania wiary horyzontalnej, bazującej na braterskiej afirmacji i doświadczeniu wspólnoty rówieśników. Te rzeczy same w sobie nie są złe, ale powinny być jedynie na marginesie.

Jak zaradzić

Jeżeli młody człowiek po przygotowaniu do sakramentu bierzmowania nie nauczy się poznawać Ducha Świętego przez miłość do Najświętszego Sakramentu i do miejsca świętego, jakim jest katolicka świątynia; jeżeli nie nauczy się doceniać świętości ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci jako arcydzieła Ducha Świętego, to nie możemy się dziwić, że po bierzmowaniu większości młodzieży już nie ma w kościele, a jeżeli ją widać, to częściej gdzie indziej, nawet na protestach promujących profanację świątyń i zabijanie nienarodzonych dzieci.

Wszelkie programy sakramentalne i ewangelizacyjne, jeżeli mają zasłużyć na miano katolickich, muszą doprowadzić młodego człowieka do autentycznego zjednoczenia z Duchem Świętym. To dokonuje się w pełni w przyjmowaniu Komunii Świętej na Mszy Świętej. Uciekanie się do doznań typu „spoczynki” w Duchu Świętym, wydobywanie z siebie dźwięków i nazywanie ich „mówieniem językami” oraz wprowadzanie siebie i innych w euforyczne, emocjonalne przeżycia na spotkaniach grupowych nie dają Kościołowi zamierzonych efektów. Pan Jezus powiedział: po owocach poznacie – nie po ilościach.

Czy tak trudno jest zrozumieć, że obecne przedsięwzięcia przygotowujące młodych ludzi do bierzmowania nie przynoszą trwałych, zamierzonych owoców? Nie mamy ani wzrostu powołań do kapłaństwa i życia zakonnego, ani uczestnictwa w coniedzielnej Mszy Świętej, ani szacunku dla rzeczy świętych – szczególnie dla naszych świątyń. Od prawie 20 lat mamy różne „kursy ewangelizacyjne”, na których jest wiele śpiewania, tańców, rysowania i spektakli – wszystko w imieniu „doświadczenia wiary” lub wprost „doświadczenia Ducha Świętego”. Zbyt mało jest jednak uczenia się doświadczenia obecności Ducha Świętego za sprawą ciszy i sacrum w kościelnej świątyni; za mało miłości do przyszłej świątyni Ducha Świętego, jaką jest ludzkie życie od poczęcia.

Wróćmy zatem do Świętego Józefa, poznającego Ducha Świętego za przyczyną swojej Niepokalanej Małżonki, o której słyszy, że „z Ducha Świętego jest to, co się w niej poczęło”. Skoro Bóg staje się człowiekiem za sprawą Ducha Świętego w łonie wybranej Niewiasty, to znaczy, że jej Niepokalane Ciało jest świątynią, podobnie jak dom, w którym Bóg staje się obecny w konsekrowanej Hostii. Skoro życie ludzkie Syna Bożego rozpoczyna się w tej Niewieście za przyczyną Ducha Świętego, to znaczy, że ludzkie ciało zostaje wywyższone przez Boga.

Trzeba, aby każdy nauczył się zadumy wobec wszystkiego, co święte – zwłaszcza świątyni oraz życia ludzkiego od poczęcia. Oto schemat, którego prekursorem i nauczycielem jest Święty Józef. Przy Jego pomocy i za przyczyną Oblubienicy Trzeciej Osoby Trójcy Przenajświętszej Duch Święty stanie się lepiej poznany i bardziej umiłowany, a Jego obecność – prawdziwie doświadczana.

Tekst ks. Jacek Stefański

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!