TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 12 Sierpnia 2020, 16:33
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Św. Józef Marello (1844-1895)

Św. Józef Marello (1844-1895)

Modlitwa jest ważna dla każdego wierzącego człowieka, który we „wznoszeniu duszy do Boga” musi jednak uznać swą skończoność i ograniczoność, i aby nawiązać „dialog modlitewny” ze Stwórcą musi angażować swój umysł, wolę, uczucia i zmysły.

Biskup Józef Marello (kanonizowany w 2001 r.), który w 1878 roku założył Zgromadzenia Oblatów św. Józefa w Asti koło Turynu, był człowiekiem umiejącym: „zatrzymać się przed Panem, by Mu obszernie mówić o życiu”. Przeżywał wiele trudnych chwil, a te uczyły go dialogu ze Stwórcą i wyostrzały jego „słuch wewnętrzny” jednoczący go z Chrystusem. Czerpiąc z doświadczenia dialogu ze Stwórcą mówił często ludziom: „Módlmy się dużo i w głębi serca, nawet nie mając w tym upodobania. Módlmy się także w duchowej pustce”.
Józef jako czteroletnie dziecko stracił matkę i pomimo, że po jej śmierci wychowywała go ciotka, to niewątpliwie odczuwał brak osoby, która jest w życiu najbliższa. W 1856 roku wraz z ojcem pojechał do Savony, gdzie znajduje się sanktuarium Matki Bożej Miłosierdzia. Pobyt tam ugruntował rozwijające się w nim wcześniej nabożeństwo do Bożej Matki i przypuszczalnie tam po raz pierwszy usłyszał wyraźnie skierowane do niego słowa Boga, by wstąpił do seminarium duchownego Po powrocie z tego maryjnego sanktuarium 12- letni Józef powiedział ojcu o chęci wstąpienia do seminarium w Asti. Savona była miejscem jego szczególnych spotkań z Bogiem - tego pierwszego i ostatniego, gdy czterdzieści lat później, jako biskup Acqui, przybył tam na uroczystości trzechsetlecia śmierci św. Filipa Nereusza i czując zbliżającą się śmierć, złożył swe życie Panu Bogu w intencji księży ze swojej diecezji.
Po powrocie ze swego pierwszego pobytu w Savonie i po otrzymaniu zgody ojca wstąpił do seminarium, ale przebywał w nim tylko niecałe trzy lata, bowiem zostało ono zamknięte z powodu wojny pomiędzy Piemontem i Austrią. Wówczas dorastającego Józefa dotknął kryzys duchowy i zniechęcenie do obranej wcześniej drogi. Przerwane studia teologiczne zastąpiła fascynacja rozwojem techniki i związanymi z nim zmianami w życiu społecznym, którym towarzyszyły rodzące się wówczas ruchy rewolucyjne. Rozpoczął studia handlowe i techniczne, jednak w niedługim czasie dostrzegł, że w tym „nowym świecie”, który zajął jego umysł nie ma miejsca dla Boga, a gdy chory na tyfus – w stanie zagrażającym życiu – ujrzał we śnie Matkę Bożą zadecydował ostatecznie, że po wyzdrowieniu wróci do seminarium. Rzeczywiście, wkrótce odzyskał zdrowie i w ciągu miesiąca ponownie znalazł się w murach znanego mu seminarium.
Święcenia kapłańskie przyjął w 1868 roku i został sekretarzem Carlo Savio, biskupa Asti. W czasie swej posługi w kurii był też dyrektorem sierocińca, przytułku dla ubogich i spowiednikiem w seminarium, a podczas modlitwy przed katedralnym tabernakulum sprawiał wrażenie człowieka rzeczywiście rozmawiającego z Bogiem. Władze duchowne przyznały mu najpierw godność kanonika, a później archidiakona kapituły katedralnej w Asti.
Był świadkiem obrad Soboru Watykańskiego I oraz ogłoszenia dekretu Quemadmodum Deus, w którym Pius IX ustanowił św. Józefa patronem Kościoła powszechnego, a także encykliki Quamquam pluries Leona XIII o pobożności św. Józefa. Wpatrzony w postać swojego patrona – św. Józefa, pogłębiał życie wewnętrzne i – jak sam mawiał – zajmował się sprawami Jezusa, tak, jak i Opiekun Zbawiciela.
Wiele godzin pozostawał na rozmowie z Chrystusem, zastanawiając się nad wstąpieniem do zakonu trapistów i wsłuchiwaniem się tam w słowa Boga. Pozostał jednak księdzem diecezjalnym, a dostrzegając potrzebę niesienia im pomocy w pracy duszpasterskiej założył Zgromadzenie Oblatów Świętego Józefa. W 1889 roku powołany został do pełnienia posługi biskupiej. W służbie Bogu: „dla której tłem było jego życie wewnętrzne, ukazywał jak można być nadzwyczajnym w rzeczach zwyczajnych”, znacząc po sobie niezatarty ślad świętości w sercach ludzi i w pozostawionych po sobie dziełach.

Ks. Sławomir Kęszka

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!