TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Sierpnia 2019, 09:37
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Sposób na kamienie

Sposób na kamienie

Chciałbym dzisiaj napisać trochę o kamieniach. Jak zwykle inspiracja przychodzi od papieża Franciszka, który podczas Wigilii Paschalnej mówił w homilii o tym, że Wielkanoc jest świętem usuwania kamieni. „Kobiety przyniosły wonności do grobu, ale obawiały się, że ich wyprawa będzie bezużyteczna, bo duży kamień tarasował wejście do grobu. Droga tych kobiet jest również naszą drogą. Przypomina drogę zbawienia, którą przebyliśmy dziś wieczorem. Wydaje się w niej, że wszystko rozbija się o kamień: piękno stworzenia o dramat grzechu; wyzwolenie z niewoli o niewierność wobec przymierza; obietnice proroków o smutną obojętność ludu. Podobnie również w dziejach Kościoła i w historii każdego z nas: zdaje się, że przebyte kroki nigdy nie doprowadzą do celu”. I dalej Franciszek wyjaśnia, że nie można się poddawać rezygnacji, ponieważ Bóg usuwa najtwardsze kamienie, o które rozbijają się nadzieje i oczekiwania: śmierć, grzech, lęk, światowość. A następnie zachęca nas do refleksji, jakie są nasze główne kamienie. Jako pierwszy wymienia nieufność, która sprawia, że zaczynamy wierzyć, że najgorsze się nie skończy, że śmierć jest silniejsza, stajemy się cyniczni i szyderczy, i dodając kamień do kamienia budujemy „pomnik niezadowolenia, grobowiec nadziei”. Kolejnym kamieniem, który opieczętowuje serce jest kamień grzechu. „Grzech zwodzi, obiecuje rzeczy łatwe i gotowe, pomyślność i sukces, ale potem zostawia za sobą samotność i śmierć. Grzechem jest szukanie życia wśród umarłych, sensu życia w rzeczach przemijających. Dlaczego szukacie żyjącego wśród umarłych? Dlaczego nie postanowisz porzucić tego grzechu, który, jak kamień u wejścia do serca, uniemożliwia wejście Bożemu światłu? Dlaczego nad połyskujące blaski pieniędzy, kariery, pychy i przyjemności nie przedkładasz Jezusa światłości prawdziwej (por. J 1, 9). Dlaczego nie powiesz marnościom świata, że nie dla nich żyjesz, ale dla Pana życia?”
Idąc dalej w tych rozważaniach nad kamieniami, które Jezus usuwa, chciałbym się zatrzymać jeszcze nad tymi dwoma, które Franciszek wymienił, ale ich nie rozwinął. Lęk. Jakże ciężkie są kamienie lęku, którymi potrafimy się przycisnąć. Lęk o przyszłość swoją, lęk o przyszłość dzieci, lęk przed śmiercią, przed chorobą, lęk przed przeszłością, która może powrócić, bo nigdy nie zabliźniona i nieuzdrowiona. Lęk przed utratą pracy z kredytem wiszącym jak miecz Damoklesa nad głową. Lęk przed mężem, ojcem, który pije. A może już nie pije, ale przecież w każdej chwili może zacząć. Lęk przed tym, że żona mnie zostawi, już tyle razy mi powiedziała, że jestem nieudacznikiem. My kapłani też mamy swoje lęki. Przed samotnością, rutyną, oszczerczym oskarżeniem.
I jeszcze światowość. Nie wiem, co dokładnie miał Franciszek na myśli, ale wydaje mi się, że musi to mieć do czynienia z „księciem tego świata”. Jak kiedyś napisał jeden z publicystów o pewnym zakonie, że był to bardzo dobry zakon, dopóki nie odkryli i nie zachłysnęli się słowem glamour. Ciągle jest nam suflowana pewna forma światowości, nowoczesności, europejskości, czy nawet fajności i nie zdajemy sobie sprawy, że to jest kamień, spod którego ciężko będzie się wygrzebać. Właśnie dlatego Jezus zmartwychwstał, żeby nam w tym pomóc. Kiedy przychodzi do uczniów w Wieczerniku, czyni to mimo drzwi zamkniętych. Bo oni byli zamknięci z lęku przed Żydami. Lęk i pozostałe kamienie też powodują, że człowiek się zamyka od środka. I tego się nie da otworzyć od zewnątrz. Kamień na grobie Jezusa nie został odwalony od zewnątrz, ale od środka. Nasze serca i życia są zamknięte od środka i przywalone kamieniami. Nie da się ich otworzyć, odwalić od zewnątrz. Tylko Ten, który „wchodzi mimo drzwi zamkniętych” jest w stanie to pootwierać. Od środka.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!