TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 18 Stycznia 2020, 11:26
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Smutny to dom w którym dach przecieka

Smutny to dom w którym dach przecieka

Już tu kiedyś pisałem, kilka lat temu, że w architekturze najbardziej podobają mi się mosty i dachy. Wiadomo mosty łączą, a dachy chronią. Ale tak naprawdę to te dwa elementy architektury podobają mi się, ponieważ one najlepiej reprezentują to, co chciałbym widzieć w każdym kapłanie, a przede wszystkim w sobie samym. Chciałbym być mostem łączącym ludzi między sobą i łączącym ludzi z Bogiem, chyba właśnie po to poszedłem do seminarium. I chciałbym też być dachem, pod którym inni będą mogli znaleźć schronienie, bezpieczeństwo. Przeraża mnie myśl, że ludzie, a zwłaszcza dzieci mogą się mnie bać. Już raczej wolałbym, żeby się ze mnie śmiali i mieli mnie za pajaca, niżby się mnie mieli bać. Chciałbym, aby przy mnie czuli się bezpiecznie i pewnie. Bo prowadzę do Chrystusa, bo przekazuję im Ewangelię i nauczanie Kościoła, a nie swoje wymysły i wreszcie bo z mojej strony nie muszą się absolutnie niczego obawiać, bo kocham ich, jak pasterz owce i widzę w nich Jezusa.

Niestety, jak się okazało, przez dziesięciolecia Kościół jako instytucja, wielu swoim dzieciom nie zapewnił takiego bezpieczeństwa. Papież Franciszek właśnie zareagował na raport na temat przypadków wykorzystywania seksualnego nieletnich przez duchownych w Pensylwanii i napisał „List do Ludu Bożego”. 

Czytamy w nim: „Ze wstydem i skruchą, jako wspólnota kościelna, przyznajemy, że nie potrafiliśmy być tam, gdzie powinniśmy być, że nie działaliśmy w porę, rozpoznając rozmiary i powagę szkody spowodowanej w tak wielu ludzkich istnieniach. Zlekceważyliśmy i opuściliśmy maluczkich. Zacytuję słowa ówczesnego kardynała Ratzingera, kiedy podczas Drogi Krzyżowej w 2005 roku dołączył do krzyku bólu tak wielu ofiar i głośno powiedział: „Ile brudu jest w Kościele, i to właśnie wśród tych, którzy poprzez kapłaństwo powinni należeć całkowicie do Niego! Ileż pychy i samouwielbienia! Jak mało cenimy sobie sakrament pojednania, w którym On czeka, by nas podźwignąć z upadków! To wszystko jest obecne w Jego męce. Zdrada uczniów, niegodne przyjmowanie Jego Ciała i Krwi jest z pewnością największym bólem, który przeszywa serce Zbawiciela. Nie pozostaje nam nic innego, jak z głębi duszy wołać do Niego Kyrie, eleison — Panie, ratuj!”

Papież Franciszek kilkakrotnie podkreśla w swoim liście, że bardzo ważne jest, aby wszyscy ochrzczeni czuli się zobowiązani do wzięcia na siebie bólu naszych sióstr i braci zranionych na ciele i duszy. „Jeśli w przeszłości naszym sposobem reakcji mogło być zaniedbanie, to dzisiaj chcemy, aby solidarność, rozumiana w swoim najgłębszym i wymagającym znaczeniu stała się naszym sposobem tworzenia historii aktualnej i przyszłej, w środowisku gdzie konflikty, napięcia a zwłaszcza ofiary nadużyć wszelkiego rodzaju mogłyby znaleźć pomocną dłoń, która chroniłaby ich i uwolniła od bólu” . Dalej pisze papież o konieczności pokuty i modlitwy, które pomogą  „uwrażliwić nasze oczy i serce na cierpienia innych oraz na pokonanie żądzy panowania i posiadania, które tak często stają się źródłem tego zła. (...) Niech post, obdarzy nas głodem i pragnieniem sprawiedliwości i skłoni nas do podążania w prawdzie, wspierając wszystkie postępowania sądowe, które byłyby niezbędne. Chodzi o post, który nami wstrząśnie (...)

Bardzo ważne są te słowa papieża Franciszka, bardzo ważne jest, aby cały Kościół się z nimi identyfikował i każdy dołożył choćby małą cegiełkę w braniu na siebie bólu zranionych, bo „rany się nie przedawniają”. Choćby przez post w tej intencji. I zero tolerancji. Ale trzeba będzie pokoleń, aby ten dach naprawić, aby on znowu dawał schronienie.

ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!