TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 07 Sierpnia 2020, 10:51
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Sardy - List do Kościoła pozorów

Sardy - List do Kościoła pozorów

Piątym z kolei Kościołem, do którego zwraca się zmartwychwstały Pan w apokaliptycznej wizji św. Jana jest Kościół w Sardach (Ap 3, 1-6). Kościół ten znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie, mimo iż zachowuje pozory życia.

Sardy były w starożytności stolicą Lidii. Okres świetności miasta rozpoczął się w VII w. p.n.e., kiedy to zaczęto wykorzystywać złoto, wydobywane z rzeki Paktol, do wybijania monet. Dzięki temu nastąpił dynamiczny rozwój handlu, a Sardy stały się najbogatszym miastem tamtych czasów. Największą świetność królestwo Lidii osiągnęło za panowania króla Krezusa (560-547 p.n.e.). Do dzisiaj jego imię oznacza kogoś opływającego w ogromne bogactwa. Z racji swego naturalnego położenia na wysokim wzgórzu miasto uchodziło za twierdzę nie do zdobycia. Mieszkańcy czuli się w nim tak bezpiecznie, że lekceważyli konieczność wystawiania straży. Dwukrotnie w historii skończyło się to tragicznie. W 546 roku przed Chr. miasto zostało zdobyte przez wojska króla perskiego Cyrusa, a w 334 przed Chr. przez Aleksandra Wielkiego. Za każdym razem przyczyną porażki była beztroska mieszkańców i brak czujności. Nie wiadomo, kto przyniósł wiarę chrześcijańską do Sard. Faktem jest, że ok. r. 96, za czasów cesarza Domicjana, a więc wtedy, gdy apostoł Jan pisał swój list, w mieście była bardzo mała grupa chrześcijan.
Kościół w Sardach w ocenie Chrystusa wypada gorzej niż poprzednie. Nie zostają wymienione żadne jego zasługi, nie otrzymuje żadnej pochwały, a skierowane do niego słowa upomnienia brzmią bardzo gorzko – „masz imię, które mówi, że żyjesz, a jesteś martwy” (Ap 3,1). Wspólnota uchodzi za żywą - istnieje, działa, zewnętrznie wydaje się „być w porządku”, ale w rzeczywistości jest duchowo martwa. Większość wiernych oddaliła się od Chrystusa i zaniedbała życie wewnętrzne. Kościołowi w Sardach nie groził żaden atak z zewnątrz, od pogan czy też od Żydów. Nie groziła mu także żadna herezja wewnętrzna. Rozkładała go natomiast duchowa opieszałość, bylejakość i marazm. Wielu było duchowo martwych, a nadto istniała realna groźba oddalenia się od Chrystusa chrześcijan dotąd wiernych. Pomimo swojej dramatycznej sytuacji Kościół w Sardach wydaje się być i usatysfakcjonowany i zadowolony. I to właśnie jest jego głównym problemem. Jest Kościołem pozorów – koncentruje się na tym, by sprawiać dobre wrażenie, zadowala się pozornymi sukcesami, jest skoncentrowany na sobie, a nie na głoszeniu Dobrej Nowiny, żyje swoim życiem, a nie życiem swego Pana. Pozbawionemu Ducha i martwemu Kościołowi w Sardach Chrystus przedstawia się jako „Ten, który ma siedem Duchów Boga i siedem gwiazd” (Ap 3,1), czyli jako suwerenny Pan całego Kościoła, posiadający pełnię ożywczego Ducha Świętego po to, by obdarzać życiem. Chrystus ostrzega zadowolonych z siebie, pozornych chrześcijan, wzywa ich do nawrócenia i nakazuje czujność. Aby wskrzesić umarłą wiarę chrześcijanie mają „pamiętać” i „strzec” tego, czego słuchali. Jest to zapewne odniesienie do pierwotnej katechezy w ich wspólnocie, gdy usłyszeli Ewangelię o Jezusie Chrystusie. Mają przypomnieć sobie entuzjazm, otwartość serca i zadziwienie, z jakim słuchali na początku słów Dobrej Nowiny. Posianego słowa trzeba nieustannie strzec, aby nie wydziobały go ptaki,  nie zagłuszyły ciernie i chwasty, nie wypaliło słońce. Trzeba strzec usłyszanego Słowa, aby doświadczać jego przemieniającej mocy. Brak czujności, który zgubił dawnych mieszkańców Sard (dwukrotne zdobycie miasta), pogrąża także obecnych nie dostrzegających, iż poważnie zagrożone jest ich zbawienie. Wszystkim pozornie żyjącym wiarą, uśpionym, beztroskim i myślącym, że „jakoś tam będzie” chrześcijanom Chrystus przypomina, iż przyjdzie niespodziewanie jak złodziej, a zatem trzeba czuwać, by nie było za późno. Wspólnota w Sardach nie umarła całkowicie, bo jest w niej niewielka grupa tych, którzy nie zadowolili się pozorną wiarą, lecz zachowali żywą więź z Chrystusem. To oni dzięki wierności Słowu Jezusa już teraz uczestniczą w Jego zwycięstwie i stają się dla wspólnoty zaczynem nowego życia.

ks. Piotr Bałoniak

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!