TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 11 Kwietnia 2021, 17:40
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Rysio, Róża i Tusia ...o zachwycie

Rysio, Róża i Tusia ...o zachwycie.

W sobotę Rysio obudził się już zupełnie zdrowy, ale tydzień wcześniej… Zaczęło się od zwykłego kataru, który skutecznie utrudniał Rysiowi oddychanie i sprawiał, że chłopiec nie mógł w pełni cieszyć się zapachem i smakiem ulubionych potraw. Zupełnie nic nie czuł. Do tego doszedł jeszcze ból gardła i gorączka. Szkoda gadać!


Rysio przeleżał w łóżku cały tydzień i wydawało mu się, że już nigdy z niego nie wstanie. Nie miał apetytu. Lekarstwa były paskudne, zwłaszcza syrop, którego gorzki smak jak na złość Rysio wyczuwał bezbłędnie. Starsza siostra próbowała go pocieszać, mówiąc, że i ona kiedyś musiała go przyjmować, a młodsza przychodziła do niego z zabawkowym zestawem lekarskim. Gdy poczuł się trochę lepiej, a pomidorowa z ryżem zaczęła smakować jak… pomidorowa z ryżem, Rysio wciąż pytał, kiedy wreszcie będzie mógł wyjść z domu.
- Dziś możesz już wstać z łóżka i zacząć uzupełniać lekcje – powiedziała mama.
- Trochę się tego nazbierało.
- Wiem, wiem… - mruknął Rysio.
- W czwartek mam sprawdzian z matmy.
- Jutro możemy pójść na spacer.
- Spacer? - jęknął chłopiec. - A nie mogę z tatą pograć w piłkę?
- Cierpliwości synku. Musisz jeszcze nabrać sił, żeby znów nie wylądować w łóżku.
Rysio przytaknął. Chyba nie strzeliłby żadnego gola. Był osłabiony, więc spacer musi wystarczyć.
- Mamo, to może chociaż deskę mogę wziąć albo hulajnogę? - zapytał. - Nudno jest tak spacerować bez celu.
Mama nie odpowiedziała. Spojrzała na Rysia tak, że chłopiec już wszystko wiedział. No cóż… Oby tylko świeciło słońce, wtedy od razu wszystko wydaje się piękniejsze. W niedzielę przed obiadem cała rodzina maszerowała alejkami parku, a słońce świeciło tak mocno, jakby chciało wynagrodzić Rysiowi dni spędzone w domu. Chłopiec co chwilę przystawał i rozglądał się dokoła. Podchodził do drzew, przyklękał, by przyjrzeć się trawie, albo zamykał oczy.
- Co ty robisz? - zapytała w końcu Róża, która dość już miała ponaglania brata.
- Jak to co? Zachwycam się przyrodą, powietrzem, słucham ptaków – odpowiedział jak prawdziwy przyrodnik.
- Jeju! - zaśmiała się Róża. - Od tego leżenia w łóżku zupełnie pomieszało ci się w głowie!
- Róża! Ostrzegam cię! - zganił ją tata. - Rysio ma rację. Gadasz bez przerwy i nawet nie zauważasz tego, jak zmienił się park.
- A ja już widziałam dwie biedronki – wtrąciła Tusia.
- Ja też – powiedział dla niej Rysio. - Przecież ja nie byłem na dworze od tygodnia, więc wszystko jest dla mnie jakby nowe.
- Słuchajcie! - zawołała mama. - Spróbujmy teraz nic nie mówić, tylko podziwiać przyrodę, słuchać ptaków i skupić się na tym co nas otacza.
Jak dobrze zachwycić się młodą trawą, liśćmi na drzewach, robaczkiem, który tak jak my czekał na wiosnę…

Nie wiem jak wy, ale ja chciałabym żeby wiosna trwała przez cały rok. Uwielbiam ten czas, gdy przyroda wreszcie zaczyna zachwycać swoim pięknem. Wiosna pachnie świeżością, nadzieją! Już nie mogę doczekać się konwalii. Zachęcam was żebyście wybrali się na spacer. Bez telefonów, bez słuchawek w uszach. Spróbujcie tak jak Rysio dostrzec to, obok czego przechodzimy obojętnie. A jeśli wolicie zimę? Ośnieżone góry albo szyby malowane mrozem też zapierają dech w piersiach. Co jeszcze może was zachwycić? Jak wyrazić podziw? Czy można się zachwycić drugim człowiekiem? Tym, kim jest, jak żyje, jak traktuje innych? Pomyślcie o tych, których podziwiacie i którzy zachwycają was swoim pięknem.

E.M.

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!