TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 26 Sierpnia 2019, 02:34
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Rozpoznanie życiowej drogi

Rozpoznanie życiowej drogi


Majowe spotkanie u św. Józefa, poza tą najważniejszą modlitwą za rodziny i w obronie życia, skupiło się wokół powołania. Powołania do kapłaństwa, życia konsekrowanego i szczególnej służby Bożej. Mszy św. tego dnia przewodniczył i homilię wygłosił ks. bp Grzegorz Olszowski.

Maj, to czas kiedy w życiu kapłanów, ale i parafii dzieje się wiele uroczystości związanych z jubileuszami kapłańskimi, ze święceniami i mszami prymicyjnymi. Ale jest to również czas kiedy młodzi ludzie podejmują refleksję nad swoim życiem, rozpoznają do czego są wezwani, do czego są powołani i niektórzy wybierając dalszą drogę, idą za głosem powołania do życia kapłańskiego czy zakonnego. Stąd też temat przewodni majowej modlitwy, jak i konferencji brzmiał: „Rodzina miejscem rozpoznania powołania i pierwszym seminarium”. A do rozmowy ks. prałat Leszek Szkopek zaprosił tych, którzy na głos powołania odpowiedzieli i co więcej dbają o te powołania. Pierwszym, który zabrał głos był rektor seminarium ks. Marcin Załężny. Już w pierwszych słowach zaznaczył, że nasza diecezja ma powody do dumy i radości, gdyż liczba powołań wzrosła. – Przez wiele lat mieliśmy sytuację, że każdego roku zgłaszało się po kilku kandydatów do kapłaństwa. Było ich czerech, pięciu, dziesięciu, a nawet trzech. Nagle w Roku Jubileuszowym św. Józefa do naszego seminarium zgłosiło się aż 16 kandydatów, a obecnie jest ich już 17 na pierwszym roku. I jesteśmy głęboko przekonani, że jest to cud na miarę Polski. Ponieważ jesteśmy w czołówce seminariów w Polsce, które cieszy się tak dużą liczbą powołań. Jesteśmy przekonani, że to św. Józef przyprowadził nam tych ludzi. Dlatego jesteśmy tutaj, aby wyrazić mu wdzięczność za ten dar i oczywiście polecić nowe powołania, ale polecić również rodziny, w których rodzą się powołania – mówił Ks. Rektor

Siła modlitwy

Kolejnym zaproszonym księdzem był referent ds. powołań kapłańskich diecezji kaliskiej, ks. Waldemar Graczyk, który mówił o wielkiej roli modlitwy za powołania, które są podejmowane na wielu płaszczyznach. Podkreślając przy tym, że dzieło powołań jest wspomagane wielkim zaangażowaniem. - Referaty do spraw powołań żyją w każdej polskiej diecezji, również w zgromadzeniach zakonnych. Zawsze jest ktoś kto jest odpowiedzialny za powołania. I powiem, że w tym referacie do spraw powołań pracuje każdy, nie tylko ten powołany przez biskupa, ale każdy, kto pragnie wzbudzać nowe powołania, kto o nie się modli - zaznaczył ks. Waldemar, wskazując na słowa Pana Jezusa: „Proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Łk 10, 2). - Zatem w tym dziele najważniejsza jest modlitwa, za którą idą konkretne działania. Również w naszej diecezji – podkreślił ks. Waldemar. Dalej ks. Graczyk zaznaczył, że każdego roku w kaliskim seminarium są organizowane rekolekcje powołaniowe, gdzie młodzi ludzie mogą odkrywać swoje powołanie do kapłaństwa, do życia konsekrowanego. Mówił także o współpracy duszpasterstwa ds. powołań z duszpasterstwem ministrantów diecezji. Ponieważ ono również w murach seminarium organizuje rekolekcje, dni skupienia, a także kursy dla przyszłych lektorów, ceremoniarzy. Jedną z idei tego duszpasterstwa jest wzbudzanie nowych powołań do kapłaństwa z grona ministrantów.
- Nie możemy tutaj zapomnieć o rodzinie, która jest pierwszym seminarium, gdzie młody człowiek rozeznaje pragnienie zostania kapłanem i w pewnym momencie musi powiedzieć o tym swoim bliskim, rodzicom – wtrącił ks. prałat Leszek Szkopek, wywołując kolejny ważny aspekt w dziele powołań. W odpowiedzi Ks. Rektor zaznaczył, że bywa iż młodzi ludzie czasami nie potrafią lub boją się powiedzieć rodzinie o swoim wyborze. Odpowiedzi mogą być rożne, ale najlepsza jest oczywiście akceptacja. - Najłatwiej jest w rodzinie, która żyje Bogiem, wiarą i miłością do Kościoła, gdzie młody człowiek słyszy pozytywną narrację na temat kapłanów. Jednak bywa, że ten młody człowiek może usłyszeć, nie! Nie zgadzamy się. Czasami wynika to ze zwykłego lęku o swoje dziecko. Pomimo, iż rodzice są wierzący i dają mu wolność wyboru, to boją się ze względu na atak na Kościół jaki jest obecnie. Nie chcą by źle o ich dziecku mówiono, by był źle traktowany. Bywa, także, że rodzice po prostu mieli własny plan na życie swego dziecka, czyli inaczej mówiąc jest to powołanie osobiste rodziców, które różni się od powołania wskazanego przez Chrystusa. Innym powodem jest zwyczajnie niewiara. Rodzice nie zgadzają się, bo nie widzą sensu. Uważają, że jest to strata życia, strata syna - mówił Ks. Rektor.

W oczekiwaniu na znaki

Przechodzimy teraz do ostatniego gościa ks. diakona Tomasza Dytfelda, który za kilka dni przyjmie święcenia kapłańskie. Jego narodziny, jak sam zaznaczył były Bożym cudem. Rodzice długo starali się by mieć dziecko i wbrew logice lekarzy pojawił się na świecie. Pierwsza myśl w głowie młodego chłopca pojawiła się w roku 2010, kiedy to w kościele był przeżywany Rok Kapłaństwa. Wówczas w kościele, czy też na katechezie, bardzo wiele mówiło się o kapłanach. - Od tego roku regularnie zacząłem czytać Pismo Święte, korzystać częściej z sakramentu pokuty i pojednania. Byłem także ministrantem i rzeczywistość kapłańską mogłem obserwować na co dzień. Jeździłem na rekolekcje powołaniowe, ale najbardziej pamiętam te przed maturą. Miałem jeszcze wtedy pewne wątpliwości i poprosiłem Pana Boga by dał mi jakiś znak, bo nie wiem skąd wziąć odpowiedzi na pewne nurtujące mnie pytania – wyznał Ks. Diakon. - I wtedy też podczas Mszy św. na zakończenie rekolekcji spośród 60 uczestników wybrano właśnie mnie, bym służył do Mszy Świętej. Co więcej w homilii wygłoszonej wtedy przez ks. bpa Janiaka zostały poruszone wszystkie kwestie, które mnie nurtowały. I to był dla mnie ten znak – zaznaczył dk. Tomasz. Kontynuując podkreślił, że zrozumiał wówczas, iż Pan Bóg troszczy się o niego i rozwiewa wszystkie wątpliwości. - Podjąłem więc decyzje, że zdam maturę i pójdę do seminarium. Na tym jednak nie koniec, czułem pewien lęk przed obraniem tejże drogi. Poprosiłem znów Pana Boga, by dał mi jeszcze jeden szczególny znak. Kolejnego dnia czekałem, szukałem tego znaku i dopiero wieczorem po włączeniu telewizora usłyszałem sensacyjną wiadomość. Papież Benedykt XVI ogłosił decyzję o abdykacji. To było 11 lutego i  wtedy, za Tomaszem Apostołem, mogłem z całą pewnością powtórzyć: „Pan mój i Bóg mój”. Odczytałem abdykację jako przykład olbrzymiego posłuszeństwa i zaufania Panu Bogu. Od tego momentu i ja przestałem się bać. Zaufałem Panu Bogu i dałem mu się prowadzić i już za kilka dni przyjmę święcenia kapłańskie – zakończył Ks Diakon.

Piękno życia rodzinnego

- Okazuje się, jak to potwierdzają liczne badania empiryczne, że młodzi ludzie mają w zdecydowanej większości marzenia o szczęściu rodzinnym wprost pokrywające się z chrześcijańską wizją rodziny – mówił w homilii ks. bp Grzegorz Olszowski, podkreślając, że właśnie rodzina jest tą podstawową szkołą życia, szkołą miłości, a szczęście człowieka, piękno ludzkiego życia, piękność szlachetnych charakterów w sposób decydujący zależy od piękna życia rodzinnego. Bo jak mówił Ksiądz Biskup pomocniczy archidiecezji katowickiej instytucja rodziny znana jest we wszystkich kulturach i niejednokrotnie historia pokazała, że upadek znanych kultur czy cywilizacji związany był właśnie z degradacją rodziny i życia duchowego. - Sprawy rodziny to sprawy „być albo nie być człowieka” – podkreślił bp Grzegorz.
Dlatego też wzywał wszystkich, by byli świadkami rodziny jak św. Józef i otaczali opieką rodziny i życie ludzkie. - Niech św. Józef uczy nas słuchania Boga bardziej niż ludzi i otwartości na Bożego Ducha, abyśmy byli dobrymi narzędziami w ręku Boga – mówił ks. bp Olszowski. Zaznaczając przy tym, iż tylko wtedy, gdy będziemy głośno mówić i nazywać rzeczy po imieniu, że coś jest złem, bo przynosi szkodę rodzinie, coś jest dobrem, bo ją ubogaca i uszczęśliwia, wtedy wszystko będzie jak być powinno. Zachęcał także do podejmowania trudu przemiany własnego życia. - Tylko wtedy uczynimy świat lepszym, rodzinę uczynimy lepszą, jeśli sami będziemy podejmować trud osobistego nawrócenia – zaakcentował bp Olszowski.
Na zakończenie tradycyjnie głos zabrał bp Edward Janiak, który podziękował biskupom, kapłanom, a przede wszystkim pielgrzymom z Polski i diecezji kaliskiej za wspólną modlitwę w intencji rodzin i obrony życia. Także o. Dawid Wilczyński, który w imieniu Ojca Tadeusza Rydzyka, prosił, aby wszyscy, którym leży na sercu dobro ojczyzny prosili św. Józefa, aby orędował za nami, abyśmy w pierwszej kolejności budowali wspólnotę z Bogiem, a następnie byśmy budowali wszelką inną wspólnotę na Bogu.

Tekst i zdjęcia Arleta Wencwel

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!