TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 02 Kwietnia 2020, 10:51
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Rowerem do Santiago

Rowerem do Santiago

Ośmiu rowerzystów i kierowca busa wyruszyło z Kalisza na pielgrzymkę do Santiago de Compostela. Rowerami przejechaliśmy ponad 800 km od 24 sierpnia do 6 września.
Po drodze nawiedzaliśmy zabytkowe kościoły, zamki i mosty. Na szlaku św. Jakuba zbieraliśmy stemple do specjalnych paszportów, a na zakończenie w Santiago otrzymaliśmy dyplomy i certyfikaty (compostele) ukończenia pielgrzymki. Św. Jakub z Piotrem i Janem był jednym z pierwszych uczniów Pana Jezusa i należał do grupy Apostołów najbliższych Jezusowi. Tradycja podaje że św. Jakub po zesłaniu Ducha Świętego udał się do Hiszpanii, żeby tam głosić Dobrą Nowinę. Zginął jako pierwszy z 12 apostołów, a jego szczątki znajdują się w katedrze Santiago de Compostela w Galicji w północno-zachodniej Hiszpanii.
Patronat honorowy nad wydarzeniem objął ks. bp Edward Janiak. Jednakowe stroje okolicznościowe sfinansowane przez firmę Mercedes – Benz z Ociąża wzbudzały uznanie u napotykanych osób, a cała grupa wyglądała imponująco. Przy rowerze były obowiązkowe muszla pielgrzyma i flaga narodowa lub papieska z wizerunkiem św. Jana Pawła. Gotowe zestawy obiadowe, które przeszły wcześniej proces liofilizacji, na umówionych postojach przygotowywał nam kierowca Michał. Każdy uczestnik miał przypisane konkretne zadanie, z którego wywiązywał się na medal. Po prostu tworzyliśmy bardzo zgrany „łańcuch uczestników”, aczkolwiek pojedyncze „ogniwka” nieraz zazgrzytały, ale to normalne przy dziewięciu osobach i kilkunastu dniach bycia ze sobą.
Na początku po zapakowaniu jednośladów i bagaży do busa z przyczepką, błogosławieństwie udzielonym przez bpa Edwarda Janiaka i Mszy Świętej odprawionej w bazylice św. Józefa, grupa rowerzystów, głównie z KTK „Cyklista” w Kaliszu rozpoczęła wyprawę do Saint Jean Pied de Port. To właśnie w tej miejscowości wykonaliśmy desant rowerowy i stąd rozpoczęliśmy nasze Camino Frances. Choć nazwa wskazuje na drogę francuską to trasa w 97% przebiegała po terytorium Hiszpanii. Jest dobrze oznaczona: żółte strzałki i muszle Jakubowe są pomocne w orientacji. Po zarejestrowaniu polskiej grupy w biurze pielgrzyma, otrzymaniu pierwszej pieczątki w specjalnym paszporcie (credencjal) rozpoczęła się nasza 11-dniowa pielgrzymka do grobu św. Jakuba. Gdy wychodziliśmy z biura, usłyszeliśmy jeszcze hiszpańskie „Buen Camino” - co znaczy „dobrej drogi” –  to pozdrowienie obowiązujące pielgrzymów na całej drodze do Santiago.
Pierwszy etap rozpoczęty na wysokości 170 m n.p.m., po 25 km osiągnął ponad 1000 m n.p.m. - w końcu to Pireneje. Pozostałe dni upływały nam na zaliczaniu atrakcji, modlitwach i poznawaniu ludzi takich jak: Herbert z Austrii( 63 l.) - idzie do Santiago od kwietnia, a wyruszył z Suwałk, Piotr z Wrocławia, Damian z Giżycka, okradziony Tomek z Katowic (trochę go wsparliśmy), Koreańczycy z południa, Argentyńczyk na rowerze, Miguel, któremu pomagaliśmy przy wymianie przebitej dętki i użyczeniu nakrętki do przykręcenia koła. Wieczorami staraliśmy się poznawać tradycje tu panujące. Wprawdzie hiszpańska kuchnia nie każdemu smakuje, ale jest jednak kilka potraw obowiązkowych. I tak oprócz patatas bravas, warte skosztowania były: paella, tortilla i tarta de Santiago. Droga powrotna do kraju z zapakowanymi rowerami musiała się oczywiście odbyć przez Fisterrę. Jest to miejsce najbardziej wysunięte na zachód Europy, gdzie każdy pielgrzym powinien przybyć, wykąpać się w oceanie i spalić jakąś część rzeczy, która mu towarzyszyła podczas wyprawy.
Wracając do atrakcji. W Lourdes uczestniczyliśmy w wieczornej procesji z pochodniami przed Grotą i sanktuarium Matki Boskiej. Następnego dnia zaopatrzyliśmy się w cudowną wodę z tego miejsca. Niesamowite wrażenia pozostawiły późniejsze etapy przez Pireneje, niesamowite widoki północnej Hiszpanii, magia szlaku św. Jakuba i tajemnica ludzi spod znaku muszli. Do tego Alto del Perdon - instalacja rzeźb przedstawiające pielgrzymów, Monasterio Irache - kranik z bezpłatnym winem, Boadilla del Camino - jazda wzdłuż kanału de Castillo, Sahagun - pobyt w  restauracji prowadzonej przez Polaka, Mansilla de Las Mulas - procesja nawiedzenia figury Matki Boskiej Łaskawej, Cruz de ferro - 1504 m. n.p.m. - tutaj każdy pielgrzym zostawia kamień, który zabrał ze swojego domu, Pamplona, Leon, Santiago de Compostela oraz Fisterra - tam trzeba po prostu być.
Bez wątpienia Camino de Santiago to coś wyjątkowego i chyba nie ma osoby, która żałowała tej wędrówki. Taka pielgrzymka wzbogaca naszą osobowość, wiedzę i doświadczenie. Umacnia wiarę, ma cel pokutny, pozwala spełnić ślubowania z prośbą o uzdrowienie lub pozwala złożyć dziękczynienie. Udowodniliśmy sobie, że jesteśmy w stanie osiągnąć więcej niż nam się wydaje. Camino bardzo wciąga.
Ta przygoda zostanie już na zawsze w mojej pamięci. Czy uda mi się jeszcze raz wybrać na podobną wyprawę? Bardzo bym pragnął. Jestem mądrzejszy o pewne doświadczenia i powinienem uniknąć niektórych problemów. Życie pokaże. To była uczta dla ducha i ciała.


Jarosław Karpisiewicz

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!