TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 21 Stycznia 2021, 11:49
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Rodzina na straży cywilizacji życia

Rodzina na straży cywilizacji życia 

– Lęk o zdrowie, o życie swoje, o życie najbliższych zatroskanych o rodzinę, o pracę, lękających się o przyszłość. To również zagubienie bezbronnych, których życiem chce zarządzać, jak się okazuje, społeczeństwo bardzo rozwydrzonych egoistów - mówił bp Arkadiusz Okroj, który 5 listopada przewodniczył comiesięcznym modlitwom w intencji rodzin i obrony życia poczętego w Narodowym Sanktuarium św. Józefa w Kaliszu.

Listopadowe spotkanie od wielu już lat gromadzi przed obliczem św. Józefa młodzież, która przybywa z Pielgrzymką Społeczności Akademickiej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, w tym roku  ze względów pandemii, pielgrzymka ta miała charakter duchowy. Jak mówi dr Dorota Żuchowska, dla społeczności akademickiej zawsze jest to wyjątkowy czas, czas refleksji, zadumy przed obrazem Świętej Rodziny, przed św. Józefem, którego studenci proszą o wstawiennictwo, o to, by pomógł znaleźć im dobre żony, dobrych mężów. - Z roku na rok widzimy, że ten wielki orędownik im w tym pomaga,  także i później pomaga w tym, żeby rodziny były piękne, były rodzinami, które stoją na straży cywilizacji życia –  dodaje dr Dorota Żuchowska
Nie wszyscy, którzy chcieli mogli przybyć do sanktuarium, jednak ci, którym udało się przyjechać wygłosili swoje świadectwa, wśród nich byli studenci, absolwenci a także wykładowcy WSKSiM. I jak zauważył ks. prałat Leszek Szkopek, powiało nadzieją i radością, że są ludzie, którzy gorliwie modlą się o życie tych najbardziej bezbronnych mimo, iż świat dzisiaj krzyczy złowrogie hasła. 

Każde życie jest cudem
- To był cud Boży, bo to dziecko było wymodlone, ale przede wszystkim walczyliśmy o każdy dzień, o każdy oddech. Chodzi o to, żeby pamiętać, że dla każdego rodzica, który walczy o życie swojego dziecka, każda sekunda jest dla niego cudem – mówił Piotr Mirecki, którego córeczka miała się w ogóle nie urodzić. Dla lekarzy, którzy mówili, że nie ma żadnych szans, był to cud medyczny. Dla rodziców cud Boży pomimo tego, że mała Marysia już jest w niebie. Pan Piotr przybył sam, żona została w domu, gdyż jest w piątym miesiącu ciąży. - Moje życie i życie mojej żony to bardzo długa historia, na którą nie ma czasu w tym miejscu, by ją opowiadać. Powiem jedno, że jestem w tym miejscu dlatego, że to jest odpowiedzialność każdego z nas, każdego mężczyzny przede wszystkim, gdyż św. Józef dał każdemu laskę pasterską, by bronił swojej żony, bronił życia – zaznaczył Piotr. Pan Piotr zaznaczył również, że zaprosiłby te wszystkie kobiety, które strajkują i chcą „wolności”, żeby zobaczyły, jak wygląda oddział intensywnej terapii noworodka, jak wyglądają sytuacje rodziców, którzy walczą o każdą chwilę życia dziecka. 
Linia życia i śmierci jest bardzo cienka. Jednego dnia usłyszeliśmy od lekarza, że nasze dziecko umiera i umrze, a kolejnego dnia wchodząc na oddział widzieliśmy, że to dziecko samo wyciągnęło sobie rurkę od respiratora i zaczęło samodzielnie oddychać – podkreślił pan Piotr, wskazując właśnie na fakt jak cienka jest granica między życiem a śmiercią. Zaznaczył również, że dziecko od sercem matki jest dzieckiem od początku, a nie tylko płodem, dodając, że każdy dobry lekarz będzie zawsze walczył wykorzystując swoją wiedzę i możliwości, by uratować życie dziecka. Na zakończenie zaś zaakcentował, że bardzo ważne jest, by mężczyzna był przy żonie, przy kobiecie w każdej chwili i tak jak św. Józef bronić jej. 
Najmłodsze dziecko Piotra i Bernadety Grabowskich, kolejnych gości pierwszoczwartkowej modlitwy, również nie miało przyjść na świat. W najlepszym wypadku miało być ciężko chore. Taką diagnozę potwierdziło kilku lekarzy, ale jak wyznała pani Bernadeta, błagała ona doktora prosząc o jedno zdanie nadziei, czy jest jakakolwiek szansa, że to dziecko się urodzi. Lekarz jej odrzekł, że ma już trójkę zdrowych dzieci, powinno to wystarczyć. Nie mając znikąd dobrego słowa, życie dziecka, któremu przypisywano wówczas wiele chorób, zawierzyli Panu Bogu, całemu zastępowi świętych w tym szczególnie św. Gerardowi Malei, św. Józefowi i św. Janowi Pawłowi II. - Udało nam się w końcu trafić do dobrego specjalisty, który ujął nas tym, że od początku traktował dziecko jako dziecko, a nie płód. Z każdą kolejną wizytą pojawiał się cień nadziei. Ludwik urodził się absolutnie zdrowy, dziś ma prawie dziewięć miesięcy i jest w 100 procentach zdrowym chłopcem, jest naszym cudem. Cudem i darem za wytrwanie w nadziei – podkreśliła pani Bernadeta. Oboje małżonkowie są absolwentami szkoły w Toruniu, a pan Piotr obecnie jej wykładowcą. - Potwierdzono nam później, że uszkodzenia jakie pojawiły się w trzecim miesiącu ciąży, o których mówili lekarze, były bardzo poważne. Tym bardziej jest on dla nas cudem, cudem i darem za wytrwanie w nadziei – zaznaczył ojciec Ludwika, ubolewając nad tym ile dzieciom nie było dane się narodzić.

Nadzieja Kościoła
Centralnym punktem spotkania u stóp św. Józefa była Eucharystia, której przewodniczył ks. bp Arkadiusz Okroj, biskup pomocniczy diecezji pelplińskiej. W homilii podkreślił on, jak wielkim terrorystą może być lęk. Lęk, który jest narzędziem manipulowania społeczeństwem, źródłem pesymizmu i braku nadziei, podkreślając przy tym, że w obecnych czasach Kościół jest ważny jak nigdy dotąd i w tych trudnych czasach zamętu Kościół ma się stać sakramentem nadziei. Akcentował, że św. Józef uczy ludzi Kościoła wsłuchiwać się uważnie w to, co jest wolą Boga. - Wolą Boga jest szukanie twórczych rozwiązań w czasach zamętu. Mamy wypatrywać ludzi sfrustrowanych, ludzi, którzy nie wiedzą co robić ze swoim czasem i idą za zwodniczymi głosami fałszywych proroków. Ludzie Kościoła  dzisiaj nie mogą dzisiaj marnować swojej energii na zajmowanie się sobą. Ten kryzys ma po prostu sprawić, byśmy my, ludzie Kościoła zeszli na ziemię, w realia, byśmy sobie uświadomili, że nie wolno marnować energii na to, co nie jest ewangelizacją, zwłaszcza zagubionych ludzi młodych. Oni są szansą Kościoła, również ci, którzy może nas drażnią, a Kościół jest dla nich, choćby im się wydawało, że on jest z innej bajki  – przekonywał Celebrans, podkreślając, że kapłani i ludzie świeccy powinni tworzyć coraz skuteczniej środowiska, w których będzie organizowało się dobro. - Potrzeba stworzyć warunki, by poczuli, że Chrystus ich kocha. Potrzebne jest twórcze podejście do katechezy, nie chodzi o to czy ona ma być czy nie. Ona ma być po prostu dobra, ma pobudzać młodych ludzi do myślenia, do otwierania się na wiarę – wskazywał Kaznodzieja. Podkreślał również, że ludzie Kościoła czynią wiele dobra, które nie jest głośne i  trudno zliczyć ilu chorych odwiedzają nasi duszpasterze, również teraz w czasie pandemii, z Komunią Świętą, umożliwiając im skorzystanie z sakramentu miłosierdzia, sakramentu namaszczenia. - Trudno zliczyć inicjatywy ludzi młodych, którzy nie są porwani przez rzeczników egoizmu, ale generują piękne pomysły. To są wolontariusze, którzy służą ludziom starszym, także w tym czasie. Nie do przecenienia są media katolickie. Kościół był i będzie niezależnie od różnych trendów, koniunktur zawsze wierny swojej misji – powiedział Biskup pomocniczy diecezji pelplińskiej. Dalej za papieżem Franciszkiem zaznaczył, że trzeba otworzyć się na życie, które jest święte i podkreślił, że jest to zarówno życie bezbronnego dziecka w łonie matki, jak i osoby bliskiej śmierci. Naturalną przestrzenią promocji kultury życia jest rodzina i trzeba się nad nią z troską pochylać.  W rodzinie dzisiaj trzeba zapalić światło wiary. Wiara jest przekazywana wokół stołu domowego, w zwyczajnej rozmowie, a także we wspólnej modlitwie – zaznaczył biskup Okroj, zachęcając do czerpania wzoru ze św. Józefa. - Trzeba promować dobro. Promocja dobra to zadanie dla nas wszystkich, którzy utożsamiamy się z Kościołem. Stoją przed nami potężne wyzwania, ale damy radę, jeśli nie sobie zaufamy, ale będziemy wpatrywać się w mądre wzorce. Wpatrujmy się zatem w naszego potężnego orędownika św. Józefa – podsumował Kaznodzieja. 
Po Komunii św. o. Zdzisław Klafka, rektor WSKSiM w Toruniu zawierzył św. Józefowi społeczność akademicką, rodziny i dzieci nienarodzone. W swoim przemówieniu biskup pomocniczy diecezji kaliskiej Łukasz Buzun dziękował duchowieństwu i wiernym, a zwłaszcza studentom za wspólną modlitwę do św. Józefa w intencji rodzin i obrony życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci. Zachęcał też wiernych do modlitwy w intencji zmarłych. Natomiast o. Tadeusz Rydzyk przypomniał, że comiesięczne transmisje z kaliskiego sanktuarium wierni zawdzięczają pierwszemu biskupowi kaliskiego Stanisławowi Napierale.  

Lidia Pośpiech

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!