TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 24 Września 2021, 23:13
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Róbmy swoje

Róbmy swoje

Kiedy „Opiekun” trafi do Czytelników będziemy obchodzić kolejny Tydzień Modlitw o Powołania do Kapłaństwa i Życia Konsekrowanego. A wcześniej mieliśmy Tydzień Biblijny, a jeszcze wcześniej Tydzień Miłosierdzia. Jako proboszcz starałem się, aby każdy nasz parafianin miał świadomość, że akurat o te konkretne wymiary wiary i życia wspólnoty troszczymy się w danych dniach, kto był na liturgii nie mógł się nie zorientować.

Nie chcę jednak ukrywać, że nie jestem do końca przekonany do tych wszystkich dni i tygodni, w których „coś robimy” na „rzecz kogoś czy czegoś”. Mam wrażenie, że jest tego za dużo i nawet jeśli ktoś się tym przejmuje, to jest to klasyczne skakanie od akcji do akcji, a oprócz tego sprawia wrażenie, że musimy mieć coś więcej, coś dodatkowego, co nas zmusi do działania. Teraz na przykład wszyscy czekamy „aż wróci normalność po pandemii”, my, Kościół, też. I oczywiście czekamy z nadzieją. Czekamy z nadzieją, że ludzie przestaną się zakażać, chorować i umierać (często w samotności, a już na pewno z dala od swoich bliskich), że skończy się ta przeraźliwa i dewastująca wszystkich, a najbardziej dzieci i seniorów, izolacja i zamknięcie w domach, że skończy się ograniczenie działalności gospodarczej, która prowadzi firmy na skraj bankructwa, że skończy się to nieustanne liczenie ludzi i dzielenie ich na kategorie i wreszcie, że skończy się ten kolejny front podziału w naszym społeczeństwie na tych, którzy (świadomie przejaskrawiam) zmusiliby wszystkich do szczepienia się i tych, którzy widzą w szczepionkach chipowanie człowieka i programowanie jego bliskiej śmierci. No i że wreszcie przestaniemy chodzić w maseczkach (nie wiem jak wam, ale mnie się wydaje, że oczy każdego dziecka w maseczce są smutne, a z drugiej strony z trudem się powstrzymuję, aby nie zareagować na sytuacje, w których maseczki sprawiają wrażenie hamaka na podbródek). Na to wszystko czekamy z nadzieją. Ale też czekamy z drżeniem zastanawiając się, czy ludzie wrócą do sakramentów, do liturgii. Niektórzy z nas wręcz z lękiem i przerażeniem. A niektórzy już się nawet pogodzili, że część tzw. katolików kulturowych odpadła i nawet nie mają zamiaru po nich płakać. Straszne to, ale już kiedyś o tym pisałem.

Pozwolę sobie teraz zacytować wypowiedź ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Przyznam, że jest to wypowiedź szokująca i dziwię się, że nie spotkała się z większym rezonansem (nie oglądając telewizji, nie trafiłbym na nią, gdyby nie cytat na blogu Krzysztofa Osiejuka), posłuchajcie zresztą sami. Oto odpowiedź pana ministra na pytanie TVN24, kiedy wrócimy do rzeczywistości sprzed pandemii: „Nigdy już nie wrócimy do świata sprzed pandemii. Część z nas już zawsze będzie używała maseczek i będzie trzymała dystans w obawie przed zakażeniem. Jeśli chcą mnie państwo zapytać, czy pokolenie dzisiejszych 50- i 40-latków będzie do końca swoich dni żyło w stanie zagrożenia epidemicznego, to odpowiedź brzmi: absolutnie tak. Zagrożeń biologicznych będzie już tylko więcej. Mało tego: będą coraz bardziej niebezpieczne i świat będzie na nie reagował inaczej niż reagował do tej pory. Inspekcje sanitarne będą jednymi z lepiej wyposażonych instytucji we wszystkich krajach. Pora zacząć oswajać się z myślą, że to nie jest ostatnia pandemia w naszym życiu”.

Nie mam pojęcia, czy pan minister miał gorszy dzień, czy może był ironiczny wobec telewizji, która delikatnie mówiąc nie rozpieszcza obecnego rządu, czy może wie znacznie więcej, niż my. Ale szczerze mówiąc nawet mnie to nie interesuje. Chodzi mi po prostu o to, że czekanie na koniec pandemii nie ma sensu. Róbmy swoje! Oczywiście, jeszcze raz podkreślę, błagamy Boga o koniec wszystkich dramatów z pandemią związanych, ale trzeba żyć i iść do przodu. Trzeba robić swoje zawsze i wszędzie, w każdym czasie. Nie musimy czekać na kolejny Tydzień Modlitw o Powołania, ale musimy na co dzień na serio potraktować słowa Jezusa: „Proście Pana żniwa, aby wysłał robotników”. Pandemia zabrała wielu księży, nasi klerycy zostali przeniesieni do Poznania... Co mamy robić? Może posłuchajmy Wojciecha Młynarskiego...
Raz Noe wypił wina dzban i rzekł do synów
„Oto przecieki z samej Góry mam
Chłopaki, idzie potop!”
Widoki nasze marne są i dola przesądzona
Rozdzieram oto szatę swą, chłopaki, jest już po nas!
A jeden z synów, zresztą cham
Rzekł: „Taką tacie radę dam”
Róbmy swoje! Pewne jest to jedno, że
Róbmy swoje! Póki jeszcze ciut się chce
Skromniutko, ot, na własną miarkę
Zmajstrujmy coś, chociażby Arkę!
Tatusiu, Róbmy swoje! Róbmy swoje!
Może to coś da. Kto wie?

Ks. Andrzej Antoni Klimek

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!