TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 19 Stycznia 2020, 01:29
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Radość wiary

Radość wiary

Małgorzata chodziła raz w tygodniu do Domu Pomocy Społecznej w moim mieście, żeby chętnym seniorom poczytać na głos. W ten sposób poznała panią Śniegocką, by potem przedstawić ją mnie. Staruszka miała 99 lat, ciekawe życie, doskonałą pamięć i ani jednej bliskiej osoby. Zaproponowałam w gazecie, w której wtedy pracowałam, że napiszę o niej reportaż. Byłam przekonywana, że może lepiej poczekać, aż pani skończy setkę, wtedy artykuł zwróci większą uwagę. Trochę ze względu na mój upór, a trochę ze względu na niecierpliwość postanowiłam zrobić go jednak od razu. Kilka miesięcy później, przed setnymi urodzinami, pani Maria odeszła do wieczności.

Jej historia była fascynująca, choć nie było w niej męża i dzieci: dwie wojny, dwa powstania, spotkania ze znanymi Polakami w Warszawie, służba u hrabiny w Konstancinie i wiele innych ciekawych epizodów. Zanim zostawiła ten świat zdążyła zobaczyć swoją historię utrwaloną na papierze (a potem także w bibliotecznym archiwum, ale o tym pani Maria już nie wiedziała). W tamtym, ale i w kaliskim Domu Pomocy Społecznej, jak i w wielu innych takich placówkach takich historii jest mnóstwo. Każdy mieszkaniec, częściej będący tam w wyniku smutnych okoliczności, niż z własnej woli, miałby wiele do opowiedzenia. Problemem jest jedynie to, że niewielu chce słuchać. Jedni mówią, że nie mają czasu, drudzy, że seniorzy fantazjują z nudów albo w wyniku chorób układu nerwowego. Dlatego tak wielką radość w sercach tych ludzi wywołują odwiedziny kogoś, kto chce się wsłuchać w ich problemy, a na dodatek doskonale je rozumie, bo sam także jest seniorem. Ale seniorem niezwykłym, bo szczególnie wybranym przez Ducha Świętego na jezusowego apostoła na ziemi. 

Kogoś takiego, jak ksiądz biskup senior Teofil Wilski, który w kaliskim Domu Pomocy Społecznej sprawował Eucharystię wraz z kapelanem tej placówki. Nie dało się ukryć wzruszenia i radości pensjonariuszy z tego, że oto będzie mówił do nich ktoś, kto doskonale ich rozumie i przybył tu specjalnie do każdego z nich, by dawać Jezusa. W różnych tego typu placówkach realizuje się liczne projekty, mające walczyć ze społecznym wykluczeniem ludzi starszych, organizuje się imprezy, wyjazdy i różne inne działania. Jednak tak naprawdę oni potrzebują po prostu chwili bezinteresownej uwagi, miłości, poczucia bycia zauważonym, a nie zawsze znajdą się bliscy, którzy odwiedzą i przytulą. Dla wszystkich jednak tym oparciem jest wiara. Była ona bardzo silna u Jana Pawła II, którego modlitwę podczas homilii przywoływał ks. bp Wilski. Snując refleksję na kanwie tego zawierzenia naszego papieża u progu jego starości Ksiądz Biskup mówił do seniorów z kaliskiego DPS-u, ale mówił też do siebie i o sobie. Podobnie, jak Jan Paweł II dziękując za dar życia i wielu lat posługi. Pasterz podkreślił także, że papież już wtedy, będąc jeszcze silnym i samodzielnym, już modlił się za tych, którzy będą się nim opiekować (całość wspomnianej modlitwy obok). 

Za tę posługę Biskupowi Seniorowi podziękowała przedstawicielka pracowników domu pomocy oraz reprezentantka jego mieszkańców. Obie życzyły ks. biskupowi Teofilowi zdrowia i błogosławieństwa na kolejne lata. CI, którzy nie mogli udać się do kaplicy mogli w swoich pokojach obejrzeć Eucharystię i łączyć się duchowo z jej uczestnikami, dzięki kamerze zamontowanej w kaplicy. Po Mszy św. seniorzy czekali na Księdza Biskupa, by zaśpiewać mu: ,,Życzymy, życzymy...”, czekali na błogosławieństwo i bardzo chcieli z nim zamienić choć jedno słowo. Na co dzień może często smutną rzeczywistość na chwilę rozjaśniły uśmiechy i to zarówno te na twarzach mieszkańców DPS-u, jak i ten na twarzy Księdza Biskupa. Uśmiechy poparte wzajemnym zrozumieniem i świadomością kruchości i przemijalności naszego życia, a nadzieją na życie wieczne wolne od ograniczeń ciała i umysłu.

Trochę później (11 listopada) takie uśmiechy wywołała wizyta grupy kleryków z kaliskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Tej radości towarzyszyło wzruszenie, bo alumni przygotowali dla mieszkańców DPS-u montaż słowno-muzyczny w kaplicy z okazji 93. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Jednak w tym przypadku także nie najważniejsze były patriotyczne pieśni, a nawet wspólnie wykonana ,,Bogurodzica”, ale te chwile, które klerycy spędzili na bezpośredniej rozmowie z seniorami przy herbacie, chwile, kiedy opowiadając trochę o swoim życiu wsłuchiwali się w opowieści mieszkańców kaliskego DPS-u.

Anika Djoniziak


MODLITWA JANA PAWŁA II


 18 maja 1985 roku papież Jan Paweł II odwiedził belgijskie miasto Mechelen. Tam przeżył swoje osobiste doświadczenie zwierzenia. Skończył właśnie 65 lat, a jest to taki moment, kiedy zazwyczaj ludzie przechodzą na emeryturę i konfrontują się z nadchodzącą jesienią życia. Belgijskie czasopismo karmelitańskie zamieściło na swoich łamach modlitwę, którą - według redakcji - Ojciec Święty tego dnia ułożył i tam zostawił. Oto ona.

„Panie, od ponad 65 lat dajesz mi bezcenny dar życia; od momentu moich narodzin nieustannie spływa na mnie Twoja łaska i nieskończona miłość. Minione lata były mieszaniną wielkich radości, prób, postępów, porażek, problemów zdrowotnych i zmartwień, w sposób właściwy każdemu z nas. Z Twoją łaską i pomocą mogłem pokonywać te przeszkody i zdążać do Ciebie. Dziś czuję się ubogacony moim doświadczeniem, tą wielką pociechą, którą jest bycie przedmiotem Twojej miłości. Moja dusza wyśpiewuje Tobie dziękczynienie.

Jednak codziennie spotykam w moim otoczeniu osoby starsze, które poddałeś ciężkiej próbie: są sparaliżowane, ułomne, niedołężne i często nie mają wystarczających sił, aby modlić się do Ciebie. Inni utracili możność posługiwania się swoimi zdolnościami umysłowymi i nie potrafią już wyjść ze swojego nierzeczywistego świata i iść do Ciebie. Spoglądam na nich i mówię do siebie ,,A gdybym to był ja?”. Oto już dzisiaj, Panie, kiedy mogę jeszcze samodzielnie się poruszać i jestem w pełni moich władz umysłowych, już zawczasu deklaruję przed Tobą przyjęcie przeze mnie Twojej świętej woli i jeśli taka czy inna spośród tych prób miała by dotknąć mnie, to pragnę, aby służyła Twojej chwale i zbawieniu ludzkości. Od tej chwili proszę Cię też, byś z Twoją łaską był pomocą dla tych, którzy będą mieli niewdzięczne zadanie pielęgnowania mnie.

Jeżeli pewnego dnia stanie się, że choroba dotknie mego umysłu i zaciemni rozum, to już teraz poddaję się Tobie tym poddaniem, które potem zyska swoją kontynuację w milczącej adoracji. Gdybym pewnego dnia miał się położyć na długo pozostając bez świadomości, to pragnę, aby każda godzina, którą dane mi będzie w taki sposób przeżyć, była nieprzerwanym dziękczynieniem, a moje ostatnie tchnienie było także tchnieniem miłości. Wówczas, w takiej chwili, moja dusza prowadzona ręką Maryi, stanie przed Tobą, aby na wieki wyśpiewać Twoją chwałę. Amen”.

 


Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!