TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 28 Maja 2020, 02:30
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Przychodzenie - XIV Niedziela Zwykła Mt 11, 25-30

XIV Niedziela Zwykła Mt 11, 25-30

Przychodzenie

 

Życie człowieka wiąże się z przemieszczaniem. Poruszamy się, każdego dnia pokonujemy wiele metrów, czy nawet kilometrów. Przychodzimy do różnych miejsc, osób. Jesteśmy niemalże ciągle w ruchu. Czy to jest konieczne? Robimy to dla przyjemności, czy z obowiązku? Częściej raczej dlatego, że musimy. Przyjść do pracy, szkoły, sklepu, urzędu. Ale są także sytuacje, gdy odwiedzamy konkretne miejsca, aby odpocząć, spotkać znajomych, przyjaciół. Na pewno jest tak, że raz przychodzimy z większą, innym razem mniejszą radością. Wówczas bardzo potrzebna jest zachęta, zaproszenie, dodatkowa motywacja.

Coś takiego czyni Chrystus w dzisiejszej Ewangelii. „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. Zaprasza do siebie, zaprasza do przyjścia. Co to znaczy przyjść do Chrystusa? Najpierw słuchać Go, poznać, aby uwierzyć w Niego, powierzyć Mu swoje życie, wejść na drogę zbawienia. Przyjść po raz pierwszy, ale także przychodzić nieustannie. Spotykać Go na modlitwie, w sakramentach. Żyć tak jak On uczył, naśladować Go. „Uczcie się ode Mnie, bo jestem łagodny i pokorny sercem”. To daje pokrzepienie, ukojenie, a przede wszystkim zbawienie.

Ale nie tylko Chrystus zaprasza do przyjścia do Niego. Dzisiejszy świat również bardzo głośno, wprost natrętnie „zaprasza” do konsumpcji, nabywania, posiadania, używania, korzystania z życia. Obiecując w konsekwencji szczęście, spełnienie, realizację. Komu wierzyć, czyje zaproszenie przyjąć? Trzeba się mocno zastanawiać, reflektować za kim idę, kogo słucham? Ale przede wszystkim patrzeć, jakie są tego konsekwencje? Jakie motywy stoją za tymi, którzy nas zapraszają do siebie?

Zobaczmy prosty przykład. Niedziela, dzień Pański, dzień zmartwychwstania Chrystusa. W tym dniu On zaprasza na Eucharystię, na spotkanie, które daje pokrzepienie. Karmi nas swoim Słowem i Ciałem, abyśmy nie ustali w drodze, abyśmy nie zbłądzili. A z drugiej strony świat zaprasza do supermarketów, na super zakupy. Które zaproszenie przyjmuje, wybieram? A motywy? Chrystus daje siebie, jest bezinteresowny, zatroskany o nas, o nasze życie, o nasze zbawienie. W marketach również „dostajemy”, ale trzeba za to słono płacić. I w tym przypadku chodzi nie o człowieka, ale o jego pieniądze. Im więcej tym lepiej dla tych, którzy na tym zarabiają. A że ktoś musi pracować, nie może spędzić niedzieli z rodziną, że ktoś inny daje się wciągnąć w niepotrzebną, zbyteczną konsumpcję? Dla tych, którzy korzystają to nie ma znaczenia, najważniejszy jest zysk.

Przyjście do Jezusa nie zawsze jest łatwe. Często potrzebny jest ktoś, kto nam w tym pomoże. Kiedy Filip zapraszał Natanaela do przyjścia do Jezusa napotkał na duży opór, nawet mocne słowa: „Czy może być co dobrego z Nazaretu?” (J 1, 46). Ale był nieustępliwy, stwierdzając: „Choć i zobacz” (J 1, 46). Przyszedł, zobaczył i przekonał się, z Kim ma do czynienia i został jednym z Apostołów. A gdyby nie Filip, gdyby nie decyzja przyjścia pomimo oporów? Nie bójmy się zapraszać, pomagać tym, którzy są daleko. Często bardzo ważne, potrzebne jest to pierwsze spotkanie. Pomagajmy innym, aby odważyli się przyjść i zobaczyć. 

ks. Michał Pacyna

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!