TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 04 Sierpnia 2020, 10:30
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Przy Gross - Rosen, Auschwitz to sanatorium

Przy Gross - Rosen, Auschwitz to sanatorium

Po tym co odkryłam pisząc książkę „Imperium malych piekieł”, Dolny Śląsk nie będzie już dla mnie tym samym czym był – mówi Joanna Lamparska pisarka i badaczka tajemnic Dolnego Śląska. – Nie zdawałam sobie sprawy, że tak blisko mojego domu miały miejsce aż tak tragiczne wydarzenia.

18 stycznia 1945 roku doktor Mengele opuszcza KL Auschwitz i przyjeżdża na Dolny Śląsk, pojawia się w Gross-Rosen, a później m.in. w Kleinschönau, czyli dzisiejszej Sieniawce pod Bogatynią…
Nie nazywam Josefa Mengele „doktorem Mengele”, bo to co robił nie ma nic wspólnego z medycyną, to nie był lekarz. Pierwsza zasada Hipokratesa brzmi: „nie szkodzić”, prawda? Mengele wyłącznie szkodził, z założenia w dodatku. On nie leczył, nie ratował życia, niszczył je, upokarzał, zadawał ból i śmierć, by budować swoją pozycję. Z rozmysłem określiłam go w mojej książce bardzo nieładnym słowem na „s” i wydawnictwo to słowo opublikowało. Nie przyjmuję tłumaczeń w stylu, że w dzieciństwie wpadł do wiadra z deszczówką i w związku z tym nie powinno się go tak łatwo osądzać, bo dorastał z jakąś tam traumą. Nawet jeśli miał za sobą coś trudnego, pewnego dnia stanął przed konkretnym wyborem i wybrał bycie potworem. Może historyk nie mógłby tak powiedzieć, ale mi jako reporterce wolno.

Mengele wpadł do wiadra z deszczówką?
Tak, jako mały chłopiec i ponoć omal się w nim nie utopił. Jego niektórzy – nazwijmy to pacjenci – wspominają, że był dla nich dobry, że wręcz dbał o nich. Romska rodzina karłów z Oświęcimia otrzymywała od niego drobne upominki, kiedy wracał z podróży. Byli mu w jakiś absurdalny sposób wdzięczni za to, że pod jego skrzydłami mieli lepiej w obozie niż reszta więźniów.
Ale Mengele nie dbał o nich jak człowiek o człowieka, tylko tak jak się dba o swój materiał do eksperymentów. Robił to wyłącznie we własnym interesie. Znam taką historię, ona nie jest z Dolnego Śląska, o dwóch chłopcach, bliźniakach, na których Mengele eksperymentował. Kiedy przestali mu być potrzebni, zostali wysłani do komory gazowej. Nim do niej weszli, Mengele wyciągnął ich z tłumu więźniów skierowanych do zagazowania i narysował im obu coś na skórze. Chłopcy byli przekonani, że oznacza ich w ten sposób, by uchronić od śmierci. Tymczasem Mengele potrzebował ich skóry po śmierci i oznaczył chłopców po to, by zachowano dla niego ich ciała.
Powszechnie Mengele znany jest wyłącznie jako bezwzględny zbrodniarz. Pani natomiast obnaża w książce jego słabości, o których mało kto wie.
Mengele miał oliwkową cerę, ciemne oczy, ciemne włosy i wielkie kompleksy z tego powodu. Prawdziwy Aryjczyk nie powinien przecież tak wyglądać, prawda? Do tego był chorowity, niezbyt wysoki, miał skłonności do tycia i przed wojną miewał kłopoty z relacjami, także damsko-męskimi.

Więźniarki mówiły, że był eleganckim mężczyzną.
Bo nosił się elegancko, pachniał dobrymi perfumami. We wspomnieniach więźniarek Mengele z jednej strony jawi się jako przystojniak, niektóre mówiły wręcz, że bywał figlarny, a z drugiej, w ich relacjach pojawiają się stwierdzenia, że emanujące od niego zło sprawiało, że więźniarki, które nie widziały go nigdy wcześniej, spotykając go w obozie pierwszy raz od razu miały pewność, że to właśnie on. Kiedy Mengele wchodził do baraku to również wszyscy wiedzieli, że to właśnie on, a nie ktoś inny. Budził strach. Co ciekawe, Mengele, jeszcze na początku 1945 roku nie dowierzał, że Niemcy przegrają wojnę. Był fanatykiem. Wiele wskazuje na to, że dokumentacja, którą wywiózł z Oświęcimia, nie była przez niego zabrana po to, by być ewentualną kartą przetargową, gdyby został schwytany przez aliantów. Mengele wierzył, że wszystko skończy się na tyle dobrze dla Niemców, że przyjdzie czas, kiedy pochwali się swoimi wynikami „badań” przed innymi lekarzami niemieckimi, że one uczynią go wybitnym naukowcem, kimś znaczącym w świecie medycyny.

Czy to prawda, że przez pewien czas Mengele mieszkał w Wałbrzychu?
Podczas kwerendy w archiwum Gross Rosen usłyszałam, że założył w Wałbrzychu nawet konto bankowe. Ale tej informacji nie udało mi się zweryfikować. Myślę, że to plotka kreująca jego demoniczny obraz, mający potwierdzać cynizm działania.

Wróćmy do stycznia 1945 roku. Do Oświęcimia zbliża się Armia Czerwona, Josef Mengele opuszcza obóz zabrawszy ze sobą dokumentację badań nad bliźniętami i karłami. Zatrzymuje się w obozie Gross-Rosen, czyli na terenie dzisiejszej Rogoźnicy pod Strzegomiem.
Gross-Rosen to w gruncie rzeczy mało znany obóz, a tymczasem Szymon Wiesenthal, łowca nazistów, twórca Instytutu Szymona Wiesenthala, więzień kilku obozów koncentracyjnych, w tym KL Auschwitz, stwierdził, że Gross-Rosen było zdecydowanie najgorszym obozem. Jeden z więźniów Gross-Rosen, powiedział nawet, że Auschwitz przy Gross-Rosen, to było, cytuję, sanatorium. Wynikało to głównie z faktu, że w Gross-Rosen 70% więźniów stanowiły tzw. zielone trójkąty, czyli zwykli kryminaliści. Powodowało to, że na terenie obozu właściwie niemożliwe było stworzenie jakiegokolwiek wewnętrznego ruchu oporu, jakiejś samopomocy. Zagrożenie płynęło tam nie tylko ze strony oprawców, ale i współwięźniów, którzy szybko dogadali się z oprawcami, zaczęli współpracować. W Oświęcimu morale, że tak powiem, było znacznie wyższe. Drugim czynnikiem powodującym, że obóz w Gross-Rosen był tak straszny, była praca. Bo nie dość, że więźniowie ciężko pracowali w kamieniołomach, to kiedy wracali z pracy, musieli jeszcze dźwigać ciężki kamień. Te kamienie kazano im nosić tylko po to, by dodatkowo ich udręczyć. Josef Mengele został oddelegowany do pracy w Gross-Rosen i tam objął stanowisko lekarza obozowego. Właściwie już w drugim dniu pobytu zaczyna objeżdżać filie obozowe i m.in. wizytuje Sieniawkę, oddaloną od Rogoźnicy o ponad 100 kilometrów. Wykonuje tam, jak gdyby nigdy nic, selekcje. Sieniawka to nieprawdopodobne miejsce. Najpierw był to ogromny kompleks koszar, później zamieniono go na zakłady Junkersa, a jeszcze później na obóz. Część budynków jest dziś wyremontowana, mieszkają w nich ludzie, a w dwóch z nich znajduje się od lat 70. szpital dla psychicznie i nerwowo chorych. Pozostałe budynki są zdewastowane i wyglądają przerażająco. To taki przedziwny konglomerat współczesności i tego co działo się tam kiedyś. Np. w miejscu, gdzie dziś pacjenci szpitala palą papierosy, w czasie wojny palono zwłoki.

W szpitalu psychiatrycznym jest piwnica, a w niej dziwne konstrukcje.
Ta piwnica nie jest używana od czasów wojny. Jedna z sal piwnicznych wygląda jak klasyczna sala do sekcji zwłok, są w niej wyłożone zielonymi kaflami betonowe stoły sekcyjne, dalej znajduje się pomieszczenie z zagadkowymi betonowymi korytami, ja nazwałam je betonowymi trumnami. Te koryta/trumny mają dziwne odpływy czy rynny, w ściany wbite są haki. Ta sala na pewno nie była ani salą sekcyjną, ani operacyjną. Okazała się salą do preparowania ludzkich ciał. Jak tłumaczy prof. Tadeusz Dobosz, wybitny polski genetyk, nazistowskie preparaty należały do najlepszych, często robione były z ciepłych jeszcze zwłok, ludzi „na preparaty” wybierano i zabijano. W tym miejscu chcę podkreślić, że temat Sieniawki aż prosi się o dogłębne zbadanie przez naukowców. Możliwe, że to jedyne tego typu istniejące jeszcze miejsce na świecie, a wiele rzeczy wymaga wyjaśnienia. To co ustaliłam na pewno to fakt, że do Sieniawki przyjeżdżały kobiety w ciąży, które miały tam rodzić. Co się działo z ich dziećmi nie zdołałam wyjaśnić. Na pewno przebywał w Sieniawce przez jakiś czas, bądź bywał tam Mengele. Na pewno „dziwne” konstrukcje w piwnicy szpitala psychiatrycznego, służyły do preparowania ludzkich ciał. Nie wiemy jednak, czy były używane, czy dopiero miały być użyte. Prof. Andrzej Kulig, syn lekarza, więźnia tego obozu, opowiadał, że ojciec był tam świadkiem jakiejś bardzo specyficznej, bardzo skomplikowanej i nowoczesnej operacji. Co to była za operacja? Co jeszcze robiono w Sieniawce? Dobrze byłoby to wiedzieć.

rozmawiała Aleksandra Polewska - Wianecka

Dziękuję za rozmowę.

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!