TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 22 Listopada 2019, 23:04
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Przez ocean do Nowego Świata, cz. 1

Przez ocean do Nowego Świata, cz. 1

Setki lat trwa wśród badaczy i miłośników historii dyskusja o tym, kto i kiedy mógł docierać do Nowego Świata przed wyprawą Kolumba w 1492 roku. Dziś w książkach, prasie i Internecie można spotkać różne opinie na ten temat. Niestety sprawdzone wiadomości giną w mroku mało prawdopodobnych hipotez.

Proces zasiedlania Nowego Świata z Azji był ciągły i wieloetapowy. Wielokrotnie do Ameryki przybywały drogą lądową (kiedy jeszcze istniała Beringia) i morską różne grupy osadników z Azji.

Drewniane łodzie u schyłku paleolitu

Po otwarciu Cieśniny Beringa u początku holocenu na kontynent amerykański można się było dostać jedynie drogą morską. Najmniejsza odległość dzieli Amerykę od Azji (85 km Cieśniny Beringa). Odległość brzegów Ameryki Południowej od Europy wynosi w linii prostej 6000 km, do Afryki 3000 km, a do Azji 12 tys. km. Pozornie tak wielkie odległości mogą się wydawać bardzo trudne do przebycia. Ale nie należy zapominać, że już w paleolicie ludzie rozwinęli żeglugę, zarówno na krótkich, jak i na dłuższych dystansach. Już w dolnym paleolicie budowano i wykorzystywano proste drewniane tratwy. Ludzie przebywali drogą morską cieśniny (Gibraltarską, Sycylijską, Bab El Mandeb) i większe akweny. Takie podróże musiały być doskonale zaplanowane i zorganizowane i nie odbywały się przypadkowo. Wymagały także lepszych środków transportu, niż proste pnie, czy prymitywne pływaki.

W okresie górnego paleolitu, około 50 tys. lat temu, przodkowie Aborygenów dotarli z lądu Sunda (obejmującego sporą część Archipelagu Indonezyjskiego i Malajskiego) do Sundy (która w plejstocenie obejmowała połączoną Australię i Papuę-Nową Gwineę). Wykorzystywano wtedy najprawdopodobniej tratwy drewniane i bambusowe. W 1999 roku archeolog Robert Bednarik zbudował dwie bambusowe tratwy napędzane wiosłami i przepłynął z załogą Cieśninę Lombok w 12 godzin. Żegluga nie była więc obca ludziom w głębokich pradziejach. Zresztą już ryty i malowidła naskalne ze Szwecji wskazują, że u schyłku paleolitu i w mezolicie używano sprawnych drewnianych łodzi z burtami, które zastąpiły tratwy.

Z Europy do Ameryki 21 tysięcy lat temu?

Wiedza o umiejętnościach żeglugowych w tej odległej epoce i krytyka modelu rozwoju paleolitycznych kultur amerykańskich, skłoniła niektórych amerykańskich specjalistów (zwłaszcza Bruce’a Bradleya i Dennisa Stanforda) do wysunięcia hipotezy, że z Europy do Ameryki migrowali drogą morską 21 tys. lat temu ludzie reprezentujący tzw. kulturę solutrejską z Francji. Zyskała ona w swoim czasie (około 2010 roku) dość szeroką popularność. Niestety, na jej potwierdzenie nie można przytoczyć żadnych mocniejszych dowodów, ani archeologicznych, ani antropologicznych i genetycznych. Haplogrupy charakterystyczne dla Eurazji (X i Y) przybyły do Ameryki z Azji przez Beringię, tak samo jak ainuidalne populacje indiańskie przypominające ludzi odmiany białej, których przedstawicielem był słynny Człowiek z Kennewick sprzed 7000 lat przed Chr. Jego czaszka została odkryta w stanie Waszyngton w 1996 roku.

Dowody na kontakty z Oceanią

Dużo lepiej udowodniona i znacznie pewniejsza jest hipoteza mówiąca o transoceanicznych kontaktach Ameryki Południowej z Polinezją. Pierwszą przesłanką do wysunięcia takiej tezy była obecność wilca ziemniaczanego (Ipomoea batatas), czyli batata lub słodkiego ziemniaka, którego ojczyzną są zwrotnikowe rejony Ameryki, na wyspach Archipelagu Polinezyjskiego. Datowanie radiowęglowe pozostałości batatów z Wysp Cooka wskazuje, że liczą sobie one ponad 1000 lat. Prawdopodobnie już około 700 lat po Chr. polinezyjscy żeglarze dotarli do Ameryki Południowej i zabrali stamtąd bataty, które zaczęto sadzić na wyspach Oceanu Spokojnego. Ostatnie badania wskazują jednak na możliwość naturalnego rozprzestrzenia się wilca ziemniaczanego w Polinezji tysiące lat wcześniej, bez udziału ludzi. Jeśli pierwsza hipoteza jest prawdziwa, to Polinezyjczycy co najmniej dwa razy przewozili bataty przez Ocean jeszcze przed europejskim podbojem. Istnieją jednak jeszcze mocniejsze dowody.

W 2010 roku specjaliści przebadali peruwiańskie mumie (datowane na 1200 lat po Chr.) z Bolton Museum w Wielkiej Brytanii. Okazało się, że ciała zmarłych zostały zakonserwowane za pomocą drzewnej żywicy. Pochodziła ona od odmiany araukarii spotykanej jedynie w Oceanii i na Nowej Gwinei i nieznanej w Ameryce Południowej. Żywica użyta do mumifikacji mogła być zatem przywieziona z tak daleka, co wskazuje na kontakty między mieszkańcami wysp Pacyfiku a ludnością prekolumbijskiej Ameryki Południowej. Te dowody prawdopodobnych kontaktów zwróciły uwagę archeologów na ludy zamieszkujące pacyficzne wybrzeże Ameryki Południowej.

Zamieszkujący wybrzeże Chile lud Mapuczów (Araukanów) był długo uważany za pierwszych w Ameryce hodowców kur domowych. Ostatnie badania genetyczne porównujące genom kurcząt z Chile i Polinezji dały niejednoznaczne wyniki. Niektóre analizy wskazują na pokrewieństwo kurcząt z Ameryki Południowej z tymi z Samoa i Tonga. Inne zdecydowanie takie pokrewieństwo wykluczają. Na kontakty wskazują także podobieństwa językowe. Protopolinezyjskie słowo kumala oznaczające batata, jest bardzo podobne do kumara z języka Wyspy Wielkanocnej i maoryskiego kumāra, oraz co ważniejsze do słów oznaczających batata w językach keczua i ajmara (k’umar ; k’umara). Podobnie słowo oznaczające kamienny topór w języku maoryskim brzmi toki, w jezyku Mapuczów toki, a w wymarłym języku Jurumagui z Kolumbii totoki.

Czaszki z wyspy Concepcion u wybrzeży Chile po przebadaniu przez antropologów wykazały polinezyjskie cechy antropologiczne. Znaczniki genetyczne charakterystyczne dla mieszkańców Wyspy Wielkanocnej znaleziono w genomach mieszkańców Ameryki Południowej. W genach wymarłego już obecnie plemienia Botocudu z brazylijskiej dżungli zidentyfikowano haplogrupę B4a1a1, charakterystyczną dla ludów austronezyjskich, zamieszkujących południowo-wschodnią Azję, Oceanię i wschodnią Afrykę. Badania genomu niektórych rdzennych mieszkańców Niziny Amazońskiej wykazały, że przynajmniej część z nich jest w jakiś sposób spokrewniona z Aborygenami australijskimi, mieszkańcami Papui-Nowej Gwinei i Andamanów. Mimo, że wiele dowodów jest dyskusyjnych, kontakty Nowego Świata z Oceanią w I i II tysiącleciu po Chr. są prawdopodobne. Historia populacji obu Ameryk jest bardziej skomplikowana, niż dotąd sądzono.

Tekst Szymon Modzelewski

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!