TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 23 Sierpnia 2019, 08:46
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Przepis na życie

Przepis na życie

Przepis na życie jest prosty – twierdzi Wojciech Modest Amaro, gwiazda kulinarnego świata, która gotowała m.in. dla prezydenta Obamy. – Na pierwszym miejscu Bóg, na drugim sakramenty, czyli powołanie: albo małżeństwo albo kapłaństwo czy zakon. A na trzecim miejscu pasja.

„Amaro z domu Basiura” – taką oto informację o słynnym polskim kucharzu i restauratorze znajduję w pierwszym akapicie poświęconym jego osobie w wikipedii. Zaraz po dacie i miejscu urodzenia: „12 lutego 1972, Sosnowiec”. Przyznam, że przez długi czas myślałam, że Amaro to po prostu jakiś spolszczony cudzoziemiec (Włoch, ewentualnie Hiszpan lub Latynos) w rodzaju Michela Morana, Pascala Brodnickiego, Paolo Cozzy czy nawet Conrado Moreno. Dezorientowało mnie trochę jednak, jego, bardzo polskie przecież, imię: Wojciech. Koniec końców, dowiedziałam się, że Wojciech Basiura - bo przez większość życia słynny kucharz znany był pod tym nazwiskiem, tak prywatnie, jak i zawodowo - nazwisko Amaro przyjął po żonie. I trudno zaprzeczyć, że brzmi ono bardziej medialnie niż Basiura. Możemy domniemywać, że młody Wojtek Basiura nie wiązał raczej przyszłości ze sztuką kulinarną, bo po szkole podstawowej rozpoczął naukę w technikum elektronicznym.
Zwrot nastąpił później i przyszły mistrz Amaro zaczął praktykę u boku takich międzynarodowych sław jak Alain Ducasse, Yannick Alleno czy Ferran Adria. W 2008 roku jego wysiłki zwieńczył prestiżowy tytuł Chef de L’Avenir nadawany przez Międzynarodową Akademię Gastronomiczną. Wkrótce potem Amaro, wraz z żoną Agnieszką, otworzyli w Warszawie autorską restaurację Atelier Amaro, specjalizującą się w awangardowej kuchni molekularnej. W 2013 roku, Atelier, jako pierwsza restauracja w Polsce otrzymała gwiazdkę Michelina (Oscar restauratorów). I utrzymała ją przez kolejne pięć lat. Jeszcze przed ową gwiazdką, Amaro wydał dwie książki poświęcone kuchni polskiej: „Natura kuchni polskiej” i „Kuchnia polska XXI wieku”. Druga z nich otrzymała w 2010 roku Grand Prix w kategorii literatura kulinarna na Międzynarodowej Akademii Gastronomicznej w Paryżu.

Syndrom spełnionych marzeń

Sukcesy wydawały się sypać z rękawa Wojciecha Modesta Amaro, w sposób wręcz przysłowiowy. W latach 2013 – 2016 (a później także w roku 2018) był przewodniczącym jury kulinarnego reality show Top Chef, a między 2014 a 2016 rokiem, również gospodarzem kultowego w skali globalnej programu Hell’s Kitchen. Piekielna Kuchnia”, w których udział przyniósł mu ogólnopolski rozgłos. I właśnie w czasie tego festiwalu osiągnięć, naszemu bohaterowi przytrafiło się coś, co w psycholodzy zwykli nazywać syndromem bądź smutkiem spełnionych marzeń. Wokalistka Ania Dąbrowska scharakteryzowała kiedyś to zjawisko następującymi słowami: „Jest coś takiego jak syndrom spełnionych marzeń i pustego serca. Jak już je spełnisz, to nie masz celu”. Dokładnie ten syndrom dotknął w pewnym momencie Wojciecha Modesta Amaro. Sukcesy przestały go cieszyć, widział dookoła siebie tylko przerażającą pustkę.
Jednak była to pustka, która miała okazać się błogosławioną, bo doprowadziła go na nowo do Boga. „Ludzie nawracają się, odkrywają Boga często w sytuacjach tragicznych czy dramatycznych – mówił w jednym z wywiadów. – Umiera im ktoś bliski, dotyka ich śmiertelna choroba, tracą pracę, rozpada się rodzina. Mnie nic takiego spotkało. Byłem u szczytu swych możliwości. Miałem zdrowie, cudowną rodzinę, mieszkaliśmy w naszym wymarzonym domu, odnosiłem sukcesy, były pieniądze, a mimo to przestałem widzieć sens w życiu. Kompletnie nie wiedziałem co się dzieje. Niektórzy mówią, że dzięki tej pustce się nawróciłem, ale ja wolę nazywać to inaczej. Bo ja byłem cały czas człowiekiem wierzącym, ja się nie tyle nawróciłem, co opamiętałem się po prostu. To było takie wielkie opamiętanie. Pan Jezus zainterweniował w moje życie i poukładał je na nowo.” Od tamtego czasu fani i dziennikarze pytają Amaro nie tylko o przepisy na wykwintne dania, ale także o przepis na życie. Bo na pierwszy rzut oka widać, że owo „wielkie opamiętanie” uczyniło z Amaro szczęśliwego człowieka.

Pycha!
„Po pierwsze: pierwsze przykazanie – mówi restaurator. - Odwaga w postawieniu Jezusa na pierwszym miejscu ma niesamowitą moc. Wydaje się, że jesteśmy codziennie tak zabiegani, że na poświęcanie czasu relacji z Bogiem, jeżeli już nawet znalazłaby się jakaś wolna chwila, to kompletnie nie będziemy mieć na to siły. A tymczasem okazuje się, że kiedy masz czas dla Boga to czas jakby się rozciągał. Wszystko samo się porządkuje, nie zawalasz rzeczy, które wydawałoby się, że zawalisz, bo braknie czasu, a nagle odkrywasz, że zarządzasz tym czasem znacznie efektywniej, a nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy.” Mówiąc o pierwszym przykazaniu Amaro nawiązuje także do pychy. (Swoją drogą, jakże to słowo świetnie komponuje się ze sztukami kulinarnymi!) Bo tam gdzie Bóg nie stoi na pierwszym miejscu, tam często zajmujemy miejsce my sami. A wszystko przez pychę właśnie – czyli pierwszy z grzechów głównych. „Pycha nie tylko wychodzi z nas na każdym kroku, ale dodatkowo próbuje rozgrzeszać nas na wielu polach, podpowiada, że nie jest przecież ze mną tak źle, że jakimś wielkim grzesznikiem to przecież nie jestem itd. Bóg przez Pismo Święte, daje odpowiedź na wszystkie nasze życiowe pytania i wszystkie wątpliwości, gdzie wydawałoby się, szczególnie teraz, żyjąc w takim świecie gdzie my żyjemy, że Biblia w żadnym razie nie może być odpowiedzią, że przecież dziś jest taka nieżyciowa. A prawda jest taka, że tam jest każda odpowiedź. Każda traktująca o człowieku, dla człowieka, wskazująca, że ta hierarchia gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, jest jedyną właściwą. Bo kiedy jest na pierwszym miejscu to pozwala nam doświadczać, że On się prawdziwie o nas troszczy, zaspokaja nasz byt: zadba o to co będziemy jeść, pić, w co się będziemy ubierać, uzdrowi nas, obdarzy charyzmatami, da nam wszystko”.

Byłem cały czas człowiekiem wierzącym, ja się nie tyle nawróciłem, co opamiętałem się po prostu. To było takie wielkie opamiętanie. Pan Jezus zainterweniował w moje życie i poukładał je na nowo - podkreśla Amaro

Aleksandra Polewska

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!