TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 31 Marca 2020, 17:59
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Przeczysty stróż Dziewicy

Przeczysty stróż Dziewicy

Józef jest niczym ów człowiek z ewangelicznej przypowieści, który znalazł skarb w polu i sprzedał wszystko co miał, aby to pole nabyć. I mieć ten skarb. Józef dla skarbów,
które mu Bóg powierzył, również oddał wszystko, włącznie ze wszystkimi swoimi ludzkimi pragnieniami.

W ubiegłym roku przeżywaliśmy Roraty z dziećmi pod hasłem „Strażnik Skarbów” i pod tym przepięknym tytułem skrywał się oczywiście Święty Józef. Kiedy więc przystępuję teraz do refleksji nad kolejnym wezwaniem litanii, tym mianowicie, które tytułuje Świętego Józefa „Przeczystym stróżem Dziewicy”, nucę pod nosem słowa piosenki, którą wówczas śpiewaliśmy. Jednak tytuł „Strażnik Skarbów” to nie tylko prościutka piosenka dla dzieci, ale parafraza nauczania Świętego Jana Pawła II, który tak napisał w Adhortacji Redemptoris custos: „W setną rocznicę ogłoszenia Encykliki Quamguam pluries papieża Leona XIII i w duchu wielowiekowego kultu św. Józefa pragnę poddać Wam pod rozwagę, drodzy Bracia i Siostry, kilka refleksji o człowieku, któremu Bóg „powierzył straż nad swymi najcenniejszymi skarbami”. Już to nam pozwala zrozumieć, że jakkolwiek Józef kochał Maryję, to jednak Bóg go wybrał, aby jej strzegł, i to strzegł w niej nie tylko tego co sam chciał w niej widzieć i widział, ale przede wszystkim strzegł tego, co było istotne z racji na misję, do jakiej Bóg ją wybrał. Nie było to łatwe zadanie dla Świętego Józefa, co zresztą doskonale oddaje obraz Agnieszki Słodkowskiej, którym zilustrowaliśmy ten tekst. Przedstawia on Józefa w momencie, kiedy po raz pierwszy konfrontuje się ze swoją dziewiczą małżonką, która jednakże okazuje się być brzemienną. Jeszcze nie usłyszał we śnie Anioła, który go zapewni, że z Ducha Świętego jest Dziecię, które się poczęło w łonie jego małżonki, w związku z czym nie powinien się bać wziąć ją do siebie. Na razie myśli, że sam musi znaleźć wyjście z sytuacji i jego olbrzymie spracowane dłonie wydają się być zastygnięte w oczekiwaniu na decyzję. Ale są gotowe do obrony Maryi przed zniesławieniem, a pewnie i nie tylko przed tym.

Papieże potwierdzają
Przyjmując do siebie swoją żonę, Maryję, wraz z dzieckiem Święty Józef wyraził zgodę na to, że jego życie będzie wyglądać inaczej niż sobie wyobrażał, zaplanował. On, mężczyzna z krwi i kości, który w przeciwieństwie do swojej małżonki nie był niepokalanie poczęty, w pełni musiał doświadczać ciągłego zmagania ze skazą grzechu pierworodnego, a na pewno też i z pokusami, i własnymi słabościami. A jednak Józef podjął decyzję o życiu w czystości i przyjął zadanie stania na straży dziewictwa swojej żony. Oddajmy raz jeszcze głos Świętemu Janowi Pawłowi II: „Józef - wraz z Maryją - jest pierwszym powiernikiem tej tajemnicy Boga żywego. Wraz z Maryją - a także ze względu na Maryję - uczestniczy on w tym szczytowym etapie samoobjawiania się Boga w Chrystusie, uczestniczy od samego początku. Mając przed oczyma zapis obu ewangelistów: Mateusza i Łukasza, można też powiedzieć, że Józef jest pierwszym, który uczestniczy w wierze Bogarodzicy. Uczestnicząc, wspiera swą Oblubienicę w wierze Bożego zwiastowania. Józef jest też pierwszym, którego Bóg postawił na drodze tego „pielgrzymowania przez wiarę”, w którym Maryja - zwłaszcza od czasu Kalwarii i Pięćdziesiątnicy - będzie „najdoskonalej przodować”. Droga własna Józefa - Jego pielgrzymowanie przez wiarę - zakończy się wcześniej; zanim Maryja stanie u stóp krzyża na Golgocie, a po odejściu Chrystusa do Ojca - znajdzie się w wieczerniku jerozolimskiej Pięćdziesiątnicy, w dniu objawienia się światu Kościoła narodzonego w mocy Ducha Prawdy. Jednakże droga wiary Józefa podąża w tym samym kierunku, pozostaje w całości określona tą samą tajemnicą, której Józef - wraz z Maryją - stał się pierwszym powiernikiem”.
Oczywiście papież z Polski nie był pierwszym, który ten wymiar stania na straży dziewictwa Maryi podkreślił. Wcześniej choćby Leon XIII w Encyklice Quamquam pluries pisał: „Jeżeli zatem Bóg przeznaczył św. Józefa na małżonka Najświętszej Dziewicy, to uczynił go z pewnością nie tylko towarzyszem Jej życia, świadkiem Jej dziewictwa, obrońcą Jej cnoty, ale przez związek małżeński także uczestnikiem w Jej wzniosłej godności. W równy sposób przewyższa on wszystkich ludzi swoim wysokim stanowiskiem, gdy z rozporządzenia Bożego był on opiekunem Syna Bożego i domniemanym Jego ojcem. (...) Z tą podwójną godnością były też jednak związane ściśle pewne obowiązki, które nakłada natura ojcu, tak że św. Józef był prawnym i naturalnym stróżem, opiekunem i obrońcą tej Świętej Rodziny, której przewodził. Te obowiązki spełniał też tak długo, dopóki żył na tej ziemi. Z największą miłością i niezmordowaną wytrwałością czuwał on nad swoją Oblubienicą i nad Jej Boskim Synem”.

Ojcowie Kościoła bronią
Z punktu widzenia ludzkiego jednak postawienie w jednym domu młodego mężczyzny i młodej pięknej kobiety i zalecenie temu pierwszemu, aby był „obrońcą Jej cnoty” jest dość szalonym zadaniem. Rzeczywiście przez wieki były z tym problemy, a nawet pojawiały się błędne interpretacje, że Maryja Dziewica po zrodzeniu Jezusa miała stosunki małżeńskie z Józefem. A więc nie była dziewicą przez całe życie. I chrześcijańscy apologeci, jak Jan Chryzostom musieli tłumaczyć, że prawda o virginitas Mariae post partum, chociaż nie została ukazana w sposób jasny i jednoznaczny, to jednak wynika z całości biblijnego przekazu. I jako argument powołał się na ewangelistę Łukasza, który podkreślał osobistą świętość Józefa. Nadzwyczajna interwencja Ducha Świętego w łonie Maryi, a co za tym idzie jej nadzwyczajna rola w Bożym planie zbawienia, doprowadziła Józefa do decyzji o wstrzemięźliwości w relacjach małżeńskich z Maryją. Będąc człowiekiem sprawiedliwym, nie chciał współżyć z kobietą, która w cudowny sposób poczęła i porodziła Zbawiciela.
Natomiast Hilary z Poitiers w taki sposób broni dziewictwa Maryi i Józefa: „Po narodzeniu przebywa z Nią, to jest uznaje Ją za małżonkę, mieszka z Nią, ale nie współżyje. Kiedy bowiem Józefowi polecono przenieść się do Egiptu, tak mu powiedziano: „Weź Dziecię i Matkę Jego” oraz „Wróć z Dziecięciem i Matką Jego”, a także u Łukasza czytamy: „A był Józef i Matka Jezusa”. Ilekroć, bowiem mowa jest o nich obojgu, Ona nazywana jest raczej Matką Chrystusa, ponieważ nią była, niż żoną Józefa, ponieważ nią nie była. Tego też powodu trzymał się anioł, gdy narzeczoną sprawiedliwego Józefa nazywał małżonką. Mówi, bowiem: „Józefie, synu Dawida, nie bój się przyjąć Maryi, Małżonki twojej”. A zatem narzeczoną nazywa już małżonką, a po narodzeniu małżonkę nazywa tylko Matką Jezusa, aby w jaki sposób uznawano małżeństwo sprawiedliwego Józefa z Maryją, w taki też ukazało się w matce Jezusa czcigodne Jej dziewictwo”.

Strażnik nie mógł być stary
Na zakończenie jeszcze jeden aspekt. Dzisiaj zdarza się, że starsi panowie na emeryturze, zwłaszcza byli mundurowi, dorabiają sobie jako ochroniarze, czy strażnicy. Spoglądając choćby na nasz kaliski wizerunek Świętego Józefa trzeba się zapytać o wiek małżonka Maryi. Trzeba się zapytać, czy Bóg, powierzyłby swoje największe skarby starcowi. Dlaczego miałby tak robić, skoro później sam Jezus powierzy Maryję najmłodszemu z Apostołów? Trudno więc zakładać, że Józef był znacznie starszy od Maryi, jak to często przedstawiano na płótnach z pewnie dobrą intencją zaznaczenia wieczystego dziewictwa Maryi, ale za słabą wiarą w ludzkie możliwości. Św. Josemaría Escríva napisał, że „aby żyć cnotą czystości, nie trzeba czekać na starość lub na brak wigoru. Czystość rodzi się z miłości, ale dla czystej miłości wigor i radość, właściwe młodości, nie są przeszkodą. Młode było serce i ciało Józefa, kiedy poślubił on Maryję; kiedy dowiedział się o tajemnicy Jej Bożego Macierzyństwa, kiedy zamieszkał razem z Nią, szanując Jej nienaruszoność, którą Bóg chciał pozostawić światu jako jeszcze jeden znak swojego przyjścia do ludzi”.
Również św. Jan Paweł II podejmując zagadnienie wieku św. Józefa powiedział w jednej z katechez, że „trudność w zrozumieniu wzniosłej tajemnicy ich oblubieńczej komunii sprawiła, iż niektórzy, już od II wieku, twierdzili, że Józef był mężczyzną w podeszłym wieku i uważali go bardziej za opiekuna niż oblubieńca Maryi. Tymczasem należałoby założyć, że nie był on człowiekiem starszym, lecz że jego wewnętrzna doskonałość, będąca owocem łaski, doprowadziła go do przeżywania z dziewiczym uczuciem oblubieńczej relacji z Maryją”.
Maryja i Józef mogli przeżywać swoją miłość bez cielesnego dopełnienia, ponieważ, jak to ujął Leon XIII „dopełnienie ich miłości było w Jezusie”. Ojciec Augustyn Pelanowski zauważył, że tak jak mąż i żona stojąc nad swoim nowo zrodzonym dzieckiem zapominają na moment o sobie nawzajem, tak Maryja i Józef, mając Boga w swojej rodzinie, „ledwie sobie zdawali sprawę z tego że mają ciała. Ich zapatrzenie w Syna oszałamiało ich szczęściem dla nas niepojętym, szczęściem nie do wyobrażenia”. Znowu powraca więc ta myśl, że wyrzeczenie jest warunkiem obdarowania czymś nieskończenie większym. Czymś takim było dla Józefa stanie na straży dziewictwa Maryi. Również przed sobą samym.

Ks. Andrzej Antoni Klimek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!