TELEFON DO REDAKCJI: 62 766 07 07
Augustyna, Ingi, Jaromira 16 Października 2021, 19:53
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Prymas i Jan Paweł II (4)

Prymas i Jan Paweł II (4)

Polska od samego początku była w centrum uwagi Prymasa i papieża w pierwszych dniach,
a potem miesiącach jego pontyfikatu. Kardynał szybko, jeszcze w październiku w Rzymie, w czasie Mszy św. dla Polaków, zaskoczył władze PRL, bo bez konsultacji z nimi zaprosił Jana Pawła II do Ojczyzny na obchody 900-lecia śmierci św. Stanisława.

Nie będę opisywał szczegółów przygotowania tej pielgrzymki, wystarczy przywołać to, co do Prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego powiedział Ojciec Święty w pamiętnym czerwcu 1979 roku.

,,... że Ci się spełnia”
Kochany Ks. Prymasie! Wprowadziłeś, Ty, niestrudzony sługo ludu Bożego, Ty niestrudzony, niezmordowany Miłośniku i Służebniku Pani Jasnogórskiej, wprowadziłeś w program swojego prymasowskiego pasterzowania – odwiedziny papieża w Polsce. Księże Prymasie! Pozwól mi tylko to jedno powiedzieć, że Ci się spełnia – i ja za to Bogu dziękuję! - że Ci się spełnia ten punkt Twego odważnego, bohaterskiego programu duszpasterzowania w Polsce i w świecie współczesnym!” - mówił papież.
Prymas ze swej strony 2 czerwca 1979 roku zanotował: ,,Wielkie dni Polski rozpoczynają się dziś”. Obserwacja przez Kardynała wydarzeń wypełniających te wielkie dni nie ograniczała się do rejestracji bieżących wrażeń. Prymas Polski sięgał swą refleksją w głąb czasu, snuł rozważania o charakterze historiozoficznym. Oto, co dostrzegł i przemyślał w trakcie papieskiej Mszy na Placu Zwycięstwa 2 czerwca, a o czym mówił na Radzie Głównej z udziałem Jana Pawła II na Jasnej Górze: ,,Wychowany jestem w szkołach warszawskich. Znam Warszawę sprzed I wojny światowej. W Warszawie uczyłem się, miałem kolegów. Dokładnie na tym miejscu, gdzie stał Ojciec Święty, była absyda olbrzymiej cerkwi carskiej, postawionej na rozkaz cara jako ostateczne pognębienie Polski i Kościoła. Car powiedział na Zamku: «Polacy, porzućcie wszelką nadzieję». Dlatego chciałem, żeby Ojciec Święty był na Zamku, a nie w Belwederze. Panu Gierkowi wyłożyłem ostatnio: ,,Popełniliście duży błąd, przesuwając wizytę na Belweder. Trzeba to zrobić właśnie na Zamku, żeby odpowiedzieć nie tyle może Moskalom w tej chwili, ile Niemcom». Nie, Polacy nie porzucą nadziei. Dla mnie w czasie tej Mszy św. było to ogromne przeżycie, wstrząs ogromny, bo siedziałem na tym miejscu, gdzie stała cerkiew, i patrzyłem na papieża, który odprawiał Mszę św. tam, gdzie była główna kopuła cerkwi i obrzędy tej potęgi carskiej; i wszystko to znikło i papież odprawia Mszę łacińską, katolicką, właśnie tutaj. To było zwycięstwo, ale oczywiście narodowo-religijne, świadczące o związku: Kościół i naród i wzajemnej jakiejś, choć nierównej konieczności tych dwóch instytucji dla ratowania sytuacji”. Tak oto Prymas Polski pokazał, że zawsze trzeba widzieć i rozumieć więcej niż w danym miejscu dostrzega tylko wzrok fizyczny. Ale do tego potrzebna jest wiedza, w szczególności historyczna.
Czyniąc pierwsze próby podsumowania papieskiej podróży Prymas dalej w centrum swego namysłu sytuował Polskę. Przewidywał, a właściwie już teraz stwierdzał, że Polska skupia na sobie zainteresowanie całego świata i że osłabiony został dzielący Europę mur. Dla relacji Kościoła z władcami PRL nie bez znaczenia, i to od momentu wyboru Jana Pawła II, był fakt, że skończyła się wreszcie męcząca dla Kardynała gra w trójkącie. Odtąd kierownictwo partyjne nie mogło już taktycznie sprzymierzać się z watykańskimi urzędnikami, by zaszkodzić Prymasowi, bo, jak to określił szef Urzędu ds. Wyznań Kazimierz Kąkol, ,,dwa wierzchołki trójkąta zbiegły się w jednej ręce”. Okoliczność powyższa dała dość niespodziewanie i dramatycznie o sobie znać, gdy 2 czerwca papież i Prymas spotkali się w Belwederze z Gierkiem i przewodniczącym Rady Państwa Henrykiem Jabłońskim. Ton rozmowy, według oceny Kardynała, był bardzo szczery. Gierek ,,podkreślał, że tylko wzajemne zaufanie czwórki pozwala mu to mówić. Mówi szczerze i niemal prosząco – by Ojciec Święty na swoim stanowisku nie zapomniał o Polsce i uczynił dla niej to, co jest możliwe na jego stanowisku. Charakteryzował sytuację Polski na tle sytuacji światowej. Widać było, że żywo odczuwa grozę tej sytuacji. Myślę, że usiłowano niejako stworzyć ośrodek, który by skłaniał do poszanowania praw Polski i wolności. Papież, aprobując to stanowisko, podkreśla warunki, w jakich Kościół może skutecznie działać. Moje przemówienie było krótkie. Podkreśliłem tylko, że istnieją elementy budzące zaufanie, np. obrona życia dzieci i budowa świątyń. Pożegnanie było szczere i budzące nadzieję”. Tajemniczo brzmią słowa domysłu, że usiłowano stworzyć ośrodek skłaniający do poszanowania praw Polski. Czyżby ekipa Gierka próbowała w konspiracji wzmocnić pozycję PRL względem Moskwy?

„Nie wszędzie muszę być”
W czasie pielgrzymki Ks. Prymas postanowił usunąć się w cień. Chciał, by punktem odniesienia był Ojciec Święty. ,,Nie wszędzie muszę być” - pisał Kardynał tłumacząc, dlaczego 6 czerwca pozostał na Jasnej Górze i nie towarzyszył papieżowi w jego peregrynacji po południowej Polsce. Do Krakowa dotarł dopiero 9 czerwca. Został w sanktuarium jasnogórskim, bo ktoś musiał, jego zdaniem, dziękować za łaski związane z obecnością papieża. ,,Wypraszamy Ojcu Święty szczęśliwą wędrówkę przez Polskę i zbieranie sił do dalszej pracy” - dodawał Prymas Polski. Podobnie myślał i zachowywał się kilka miesięcy wcześniej w Rzymie, gdy wiele wpływowych osobistości Kościoła i świata polityki chciało nawiązać z nim kontakt. Prymasowi nigdy nie groziło tzw. uderzenie wody sodowej. Nie chciał być, dzisiejszym językiem mówiąc, medialnym celebrytą ani też szarą eminencją: ,,Oni myślą, że ja chcę być «coś» lub «ktoś» na Watykanie. A ja jestem Abpem Gniezna i Warszawy, i nie chcę być nikim innym. Jeden z kardynałów mi powiedział, że teraz jestem na Watykanie pierwszą osobą po papieżu. A moja odpowiedź: nie chcę być na Watykanie. Nie jestem żadnym pośrednikiem wobec Ojca Świętego”.
W Rzymie Prymas unikał ludzi, by nie uchodzić za personaggio. Sądził, że jego miejsce ,,nie jest przy papieżu”, ale ,,na granicy polsko-sowieckiej”. Innym razem podkreślał: ,,Uważam się za Domini canis, do obowiązków którego należy poszczekiwać w Ojczyźnie”. Wszystkie te spostrzeżenia na własny temat nie miały nic wspólnego z fałszywą skromnością, nie wynikały z przekonania, że nie wypada się chełpić, pożądać wprost władzy, popularności i wpływów. Prymas był skromny i pokorny naprawdę! Nie zależało mu na chwale tego świata. Kiedyś wcale nie chciał zostać prymasem. Również jego legendarna apodyktyczność, przejawiana choćby w trakcie obrad Konferencji Episkopatu Polski mieściła się w granicach rzeczowości i dobrego tonu. Prymas bywał stanowczy, ale nie hamował wolności wypowiedzi i nie ingerował w kompetencje poszczególnych biskupów. Kiedyś na posiedzeniu Episkopatu biskup Miziołek wywołał dyskusję, czy należy odprawiać Mszę św. w języku esperanto. Kard. Wojtyła uznał pomysł za ciekawy, kard. Wyszyński zaś uważał, że problem jak i sam język jest sztuczny i nie warto się nim zajmować. Ponieważ zaś wystąpiła różnica zdań między kardynałami, zdjął temat z porządku obrad.
Nie mniej, kiedy Jan Paweł II przyjechał do Polski w czerwcu 1979 roku, wyznał, że ,,tęskni za stylem pracy Rady Głównej”, bo zawsze raduje go i pociąga swobodna wymiana myśli. Zatem Prymas nie tłumił niczyich myśli ani wypowiedzi, przeciwnie, umożliwiał żywą ich ekspresję.

Ks. Piotr Jaroszkiewicz

 

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!