TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 01 Grudnia 2020, 09:37
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Podpora Rodzin

Podpora Rodzin

Rodzina oderwana od fundamentu Objawienia Bożego, które określa ją w oparciu o małżeństwo mężczyzny i kobiety i ich płodną miłość, a także od modelu Świętej Rodziny, gdzie w centrum jest Jezus Chrystus, zostaje rzucona na głębokie i wzburzone wody, z których nie może wyjść inaczej jak tylko rozbita i zniszczona.

Pamiętam jedną z rozmów jakie odbyłem z moją bratanicą, kiedy miała może dziesięć, a może dwanaście lat. Chodziło o Maksa, czyli jamnika, który został wzięty ze schroniska i od kilku lat był nie tylko mieszkańcem domu, ale jak najbardziej członkiem rodziny. Najwyraźniej o coś zagniewana na starszą siostrę Kasia powiedziała mi, że gdyby się w naszym domu zdarzył pożar, a ona mogłaby uratować albo Maksa, albo siostrę, to ratowałaby Maksa. Kiedy próbowałem jej tłumaczyć, że owszem Maksiu jest kochany, ale jednak nie ma porównania pomiędzy nim a człowiekiem, to dziewczynka nie dawała za wygraną. Wreszcie zapytała mnie, kogo ja bym w takim razie uratował, gdybym miał wybierać pomiędzy nią a jej siostrą. Odpowiedziałem, że nigdy nie chciałbym przed takim wyborem stanąć, ale gdyby wybór był między jedną z nich a Maksiem, to z całą miłością do pieska, nie miałbym żadnych wątpliwości. Dziewczę stwierdziło wówczas, że ona i tak ratowałaby Maksa, bo Maks jest członkiem rodziny i koniec. Zresztą starsza siostra na pewno i tak by sobie poradziła. Maks umarł śmiercią naturalną, pożaru na szczęście nigdy u nas nie było, więc ówczesne poglądy mojej bratanicy nie zostały poddane weryfikacji.


Zapomnieć o rodzinie jaką znaliśmy?
Wspominam ten epizod zastanawiając się nad rodziną dzisiaj, bo wydaje się, że zaliczenie do jej członków psa czy kota, jakkolwiek coraz bardziej dzisiaj powszechne i często naprawdę niepokojące (znam przynajmniej kilka małżeństw, które po początkowych trudnościach ze zrodzeniem potomstwa weszły w posiadanie psa i całe uczucia rodzicielskie przelały na zwierzaka, nawet nie próbując wejść w głąb problemu, czy choćby rozważyć adopcję) jest jednym z mniejszych problemów. Pominę tutaj temat ideologii gender, która jest jedną z najbardziej krzykliwych dzisiaj platform rozprawienia się z tradycyjną rodziną opartą na małżeństwie mężczyzny i kobiety. Ale chciałbym przywołać niektóre socjologiczne wywody, oparte choćby o poglądy Zygmunta Baumana (można powiedzieć, że korzenie zawsze z tego samego marksistowskiego gruntu co gender, ale forma nieco bardziej naukowa). W tym ujęciu rodzina jest instancją egzystencjalną, a nie instytucją społeczną, czyli miała sens tylko w pewnej sytuacji egzystencjalnej. Tradycyjny model rodziny, zakładający jej instytucjonalne uwarunkowania i pewne aksjologiczne, a także pragmatyczne struktury relacji pomiędzy jednostką, rodziną i społeczeństwem opierał się na możliwości realizowania powinności przez członka społeczeństwa za pośrednictwem rodziny. Rodzina jako instytucja społeczna zawierała istotne elementy ekonomiczno – gospodarcze (przydomowy warsztat pracy, rodzinne przedsiębiorstwa, dziedziczne zawody i umiejętności), a także lokacyjne (rodzina miała oficjalną siedzibę – duży, wielopokoleniowy dom). Tak zorganizowana instytucja wymagała egzekwowania pewnych wartości, hierarchii, podziału obowiązków; wpływało to bezpośrednio na zwiększenie zażyłości pomiędzy członkami rodziny, a także na ustawiczne poznawanie siebie i wzajemne kształtowanie. No i właśnie taki model rodziny jako instytucji w naszych czasach wymagających zwiększonej mobilności i kreatywności w relacjach pomiędzy pozostałymi członkami społeczeństwa, a także konieczność koegzystowania z członkami innych społeczności, innych kultur, innej tradycji, poza obrębem społeczności, w której skład wchodzi własna rodzina, ma być niemożliwy do utrzymania. Do tego dochodzi przekonanie, że więź biologiczna, a więc nie wybrana, nie jest wystarczająca na dzisiejsze czasy, a dla wielu większym oparciem niż rodzina stają się przyjaciel czy środowisko pracy. Wiemy jak umiejętnie, zwłaszcza korporacje, starają się zapewnić człowiekowi realizację wszystkich jego potrzeb, w tym rodzinnych, a już na pewno tak bardzo zabierają czas, że te rodzinne mocno utrudnia. Dzieci poprzez swoje wykształcenie często znacznie przewyższają intelektem swoich rodziców, a przyjmowane przez nie wartości często stwarzają przepaść pomiędzy nimi a rodzicami. Wsłuchując się w takie wywody nie można nie wyciągnąć wniosku, że po rodzinie jaką znamy już wkrótce nie będzie co zbierać. Ja oczywiście nie zgadzam się z taką diagnozą, ale nie mogę udawać, że nie widzę, jak wiele się we współczesnym świecie robi, aby ona się spełniła. Są ludzie i organizacje, którym bardzo zależy na wypracowaniu nowego modelu rodziny, czy jak tam inaczej nazwać podstawową komórkę społeczeństwa, byle tylko nie była to ta wymyślona przez Pana Boga, czyli rodzina oparta na małżeństwie mężczyzny i kobiety. Sądząc po tym co widzimy wokół nas, zwłaszcza w tak zwanych rozwiniętych demokracjach, ich wysiłki przynoszą efekty jeśli chodzi o destrukcję starego modelu, ale jeszcze nie do końca chyba udało im się wykreować nowy. A może chodzi po prostu o to, aby nie było żadnego? Może lepiej jest kiedy jednostki są zatomizowane i nie mają głębszych więzi, a wszystko co przeżywają jest instant?

Na czym się wesprzeć?
Rodzinę łatwo jest rozbroić, jeżeli jej się zabierze fundament i odwrotnie, jeżeli rodzina jest zbudowana na silnym fundamencie ona się ostoi. Nie bez powodu Maryja objawiła siostrze Łucji, że ostatnim atakiem szatana będzie atak na rodzinę. W Litanii do św. Józefa jest wezwanie, które dzisiaj nas interesuje, a które budzi nadzieję. Co to znaczy, że Święty Józef jest podporą rodzin? W jednej ze swoich homilii bp Stanisław Napierała powiedział: „Podporą nazywamy kogoś, na kim można się oprzeć; kto może służyć pomocą w trudnej sytuacji; na kim możemy polegać; kto zabezpiecza nas przed upadkiem. W jaki sposób św. Józef pełni rolę podpory wobec rodzin? Pomoc podpory, jaką św. Józef świadczy rodzinom, wyrasta z miejsca, jakie Bóg Mu wyznaczył w Świętej Rodzinie. Józef był w niej głową, ojcowskim opiekunem, wychowawcą. Nikt nie był tak blisko Jezusa Zbawiciela i Maryi Jego Matki, jak św. Józef. Nie tylko żył z Nimi pod jednym dachem, ale Oni oboje - Jezus i Maryja - byli powierzeni Jego ojcowskiej trosce. On zapewniał im dom, utrzymanie, bezpieczeństwo. Wolno domyślać się, że w Świętej Rodzinie, będącej wzorem każdej rodziny, Bóg w pewien sposób powierzył opiece św. Józefa każdą rodzinę. Święty Józef w niebie darzy szczególnym upodobaniem rodziny i wstawia się za nimi. Bóg tego chce i miła jest Mu prośba Józefa za każdą rodzinę, zwłaszcza zaś za tę, której jest ciężko”.
Myślę, że warto w tym miejscu dodać, że rola jaką pełnił Święty Józef w Świętej Rodzinie, a także historia życia tej Rodziny, wskazuje nam nie na rodzinę idealną i bezproblemową, ale wskazuje na Rodzinę, która musiała się konfrontować z wieloma problemami dzisiejszych rodzin: zarówno materialnej biedy, jak i losu emigranckiego, niemożności realizowania własnej seksualności, czy wreszcie bycia przybranym, czy też adopcyjnym rodzicem. To wszystko było treścią życia Maryi, Józefa i Maryi. I takie problemy stoją dzisiaj przed bardzo wieloma rodzinami. Dlatego ma rację ks. Daniel Foucher, kiedy mówi, że życie Świętego Józefa jest Dobrą Nowiną, a więc i fundamentem i podporą dla małżeństw niepłodnych, dla adoptujących rodziców, dla dzieci adoptowanych, dla dzieci opuszczonych, dla wszystkich małżonków. Święty Józef nie żyje dla siebie, lecz staje się bezinteresownym Bożym darem dla innych. Jest o nich zatroskany w sposób heroiczny, wierny i odpowiedzialny. Potrafi kochać w sytuacji zupełnie wyjątkowej i niepowtarzalnej w całej historii świata. I dlatego nawet jeśli następują te wszystkie zmiany, o których mówił Bauman, czy te które są stymulowane przez wrogów Bożej wizji rodziny, to właśnie w Józefie możemy szukać oparcia, bo on się z atakami szatana (w osobie Heroda) też musiał zmierzyć. Właśnie św. Józef pokazuje nam, że każdy atak na rodzinę zostanie odparty, jeżeli w jej centrum znajduje się miłość do Dzieciątka.
Warto jeszcze na koniec poświęcić kilka słów na kwestię autorytetu. Zgodnie z hierarchią osób, w Świętej Rodzinie pierwsze miejsce zajmował Pan Jezus, drugie miejsce Maryja, trzecie zaś św. Józef. Jednakże, zgodnie z hierarchią autorytetu, św. Józef – jako prawowity małżonek i głowa rodziny – zajmował miejsce pierwsze, Maryja drugie, trzecie zaś Jezus Chrystus, dziecię Maryi i przybrany syn św. Józefa. Jeśli rodzina pragnie się uchować w tych trudnych czasach, musi istnieć w niej konkretna hierarchia autorytetu jaką ustanowił sam Bóg, wyznaczając ojcu rolę głowy rodziny. Drugie miejsce zajmuje w niej żona, po niej zaś dzieci. Taki mamy wzór w Świętej Rodzinie. Wiemy, że szatan woli chaos, a Słowo Boże porządkuje chaos. Tam gdzie nie ma autorytetu jest właśnie chaos. Dlatego tak ważne jest, aby każdy brał na siebie odpowiedzialność za swoje miejsce w rodzinie.

Ks. Andrzej Antoni Klimek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!