TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 06 Kwietnia 2020, 07:17
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Pod Twoją obronę

Pod Twoją obronę

Nie mamy raczej w zwyczaju, by podsumowywać, na ile Adwent przyczynił się do właściwego przeżycia świąt Bożego Narodzenia. Zgoła inaczej wygląda to już z rozliczaniem się ze starego roku. W nowy zapewne zawsze wchodzimy z nadzieją i dozą pewnego niepokoju.
Nie zmienia się zazwyczaj to, co potrafi spędzić nam sen z powiek, ale tym bardziej niezmienne pozostaje to, co winno być gwarantem naszego wewnętrznego pokoju! Nieprzerwanie z błogiego nastroju wyprowadzają nas raporty polityki klimatycznej. Australijskie centrum naukowe Breakthrough National Centre for Climate Restoration podało dla przykładu, że do końca naszej cywilizacji zostało zaledwie 31 lat. Nie raz już przywoływałem te obrazy: topiąca się arktyczna pokrywa lodowa i powodzie, susze, pożary lasów i dżungli. Około jedna trzecia lądu na świecie stać się ma pustynią - mówią uczeni, a cytuje to National Geographic Polska. Kardynał Robert Sarah, którego w jakiś sposób możemy nazwać prorokiem naszych czasów, w najnowszej książce „Wieczór się zbliża i dzień już się chyli” wskazuje, że nasz świat stoi nad przepaścią z innych jeszcze przyczyn. Najogólniej trzeba stwierdzić, że stworzenie zapomina o swoim Stwórcy i to jest przyczyna największej tragedii. Dla wielu Europejczyków Bóg - zgodnie z tezą Nietzschego - po prostu umarł. Hierarcha nieustannie analizuje wszelkie przejawy pogrążającej nas degradacji: „kryzys wiary i Kościoła, schyłek Zachodu, zdrada jego elit, relatywizm moralny, niczym nieograniczona globalizacja, nieokiełznany kapitalizm, nowe ideologie, polityczne wypalenie, wypaczenia islamskiego totalitaryzmu...”, ale daje wskazówki jak można jeszcze wyjść z zastawionych na siebie pułapek.
Najgorszy z dotykających nas kryzysów dotyczy właśnie wiary i nie da się go rozwiązać w wymiarze instytucji tylko ludzkiej. „Jeśli chcesz podźwignąć Kościół, padnij na kolana!” - poucza Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Pierwszym etapem wyjścia z kryzysu duchowego powinna być nauka wiary w rodzinach (takie wskazanie dał kard. Sarah w wywiadzie dla tygodnika „Niedziela”). Jakże z takim przesłaniem nie wejść w AD 2020 i nie klękać rodzinami do wspólnej modlitwy. Swoją drogą my, ludzie wierzący składając życzenia często zapominamy o Bogu. Mało kiedy słyszy się: „Bożego błogosławieństwa, wszelkich łask Bożych, opieki Matki Bożej”. Wchodzimy w nowy rok ze świadomością ogromu dotykającego nas kryzysu, ale z drugiej strony z nadzieję, a ta - jako cnota teologalna nie jest „matką głupich”, ale cnotą wlaną.
W ostatnią niedzielę grudnia w szczególniejszy sposób wpatrzeni jesteśmy w Świętą Rodzinę. Ewangelia dnia przywołuje sytuację kryzysową w jakiej ta Rodzina się znalazła. Ciekawy jest ten wątek, że po ratunek uciekają do „domu niewoli”. Jeszcze ciekawsze są dla mnie objawienia, z którymi teraz zapoznałem się bliżej, bo jakoś nie czułem tych doniesień z Egiptu. W grudniu 10 lat temu na wyspie Warraq el-Hadar (znajdującej się na Nilu) tłumy było świadkami ukazania się świetlistej postaci nad kopułami świątyni koptyjskiej. Masowo robiono zdjęcia i nagrywano to wydarzenie, wrzucając relacje na Youtube czy Facebook. A 40 lat wcześniej o wiele bardziej spektakularne objawienia miały miejsce w egipskim Zeitoun (miasteczko leżące na peryferiach stolicy kraju). Według tradycji Święta Rodzina podczas ucieczki do Egiptu, odpoczęła właśnie w tej miejscowości, a pamiątką tego jest koptyjska świątynia, nad dachem której ukazywała się postać przyodzianej w światło Maryi. Trwało to przez ponad dwa lata nocami i to dwa, trzy razy w tygodniu. Na fotografiach, których zrobiono i wtedy wiele, udokumentowane jest to doskonale. Świadkami wydarzenia na przestrzeni tego czasu było ok. 250 tys. osób, a w tym gronie odliczyło się niemało wyznawców Islamu, ale i ludzi niewierzących. Objawienia badały także władze Egiptu. Naocznym świadkiem tych objawień był ówczesny prezydent kraju. Policja egipska i naukowcy nie znaleźli naturalnego wyjaśnienia tego zjawiska. Raport sporządziła także komisja watykańska, która przybyła do miasteczka: „Objawienia obserwowały tysiące ludzi różnych wyznań i religii, Egipcjanie i goście z zagranicy, duchowni i naukowcy, przedstawiciele różnych klas i zawodów. Opisy każdego objawienia pod względem czasu, miejsca i formy były identyczne u wszystkich świadków, co czyni to objawienie wyjątkowym i wzniosłym”. Pojawienie się tam Matki Bożej nie były jednak związane z żadnym przekazem, jak miało to miejsce w Lourdes, czy w Fatimie. Wydaje się, że Matka Boże chciała uświadomić wierzącym, jak i niewierzącym, powiedzieć nic nie mówiąc, że ona jest! W tegorocznych Roratach w wielu parafiach patronował Prymas Tysiąclecia, za sprawą materiałów z „Małego Gościa Niedzielnego”. Jako Mąż Opatrznościowy przeprowadził Polskę przez trudne czasy, zawierzając wszystko Matce Najświętszej. Prymas wspominał, że synowskie oddanie Bogurodzicy wyniósł z rodzinnego domu. W 50. rocznicę swoich święceń kapłańskich dzielił się swoim doświadczeniem: „Stawiając wszystko na Bogurodzicę, nie zostałem zawiedziony”. W 2020 stanie się kolejnym, szczególniejszym orędownikiem dla Polski. A my tylko teraz dodać możemy, dobrze, że pierwszy dzień nowego roku zaczniemy ze Świętą Bożą Rodzicielką.

Ks. Piotr Szkudlarek

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!