TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 02 Kwietnia 2020, 12:33
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Pod skrzydłami uzdrawiającej nadziei

Pod skrzydłami uzdrawiającej nadziei

wolczyn

Do Wołczyna przyjechał ,,Ambulans nadziei”. Ponad tysiąc młodych ludzi z całej Polski uczyło się rozpoznawać różne choroby, szczególnie te duchowe, potem je u siebie diagnozowali, by za chwilę udać się do najskuteczniejszego lekarza, jakim dla każdego chrześcijanina jest Chrystus i zyskać zdrowie. Razem z kapucynami (organizatorami) i licznymi gośćmi rozważali też znaczenie i moc sakramentu namaszczenia chorych. Po czasie modlitwy i refleksji było też dużo zabawy i wiele wspaniałych koncertów. W tym roku Spotkanie Młodych stało się pełnoletnie, bo odbyło się po raz osiemnasty.

Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że od dawna nie przemówiła do mnie tak mocno wspólnota, liturgia, modlitwa, jak ta w Wołczynie podczas Mszy św., której przewodniczył ks. bp Teofil Wilski, jestem święcie przekonana i potwierdziło to wielu uczestników, że nie mniej wspaniała była każda liturgia sprawowana na tym Spotkaniu Młodych. Miałam wrażenie, że wszyscy, którzy się zebrali przed ołtarzem, co do jednego, wiedzą, czego tu szukają i po co tu przyjechali. Po raz pierwszy od dłuższego czasu chciało mi się zdzierać gardło śpiewając i kołysać się w rytm pochwalnych piosenek. Wielkie skrzydła górujące nad ołtarzem (tym samym nad sceną) przypominały mi moją ukochaną piosenkę (,,bądź, jak skrzydła dwa, kiedy braknie sił”). Basia siedziała koło mnie przed Mszą św. i pozwoliła podejrzeć książeczkę czy notatnik, który dostał każdy uczestnik. Są tam liturgie i program na każdy dzień z tematami do rozważań (modlitwa o doświadczenie mocy Jezusa, o uzdrowienie z duchowej ślepoty, o silną wiarę i uzdrowienie ze zranień, które zamykają na życie). Potem zauważa, że z ciekawością patrzę na jej czoło. - Prawdopodobnie w dawnych czasach literką ,,F” oznaczeni byli uciekinierzy, a my jesteśmy takimi uciekinierami od Chrystusa, kiedy grzeszymy, więc daliśmy się opieczętować - powiedziała dziewczyna z Krynicy Zdroju, która jest w Wołczynie po raz pierwszy i jest zachwycona atmosferą, pięknem każdej liturgii, modlitwy oraz serdecznością ludzi. Ola przyjechała już szósty raz (choć ma dopiero 19 lat) i namówiła do tego swoje koleżanki. - Kiedy byłam mała lekarze nie dawali mi szans na przeżycie, rodzice zabrali mnie ze szpitala, a ja żyję do dzisiaj, to dla mnie wielka łaska. Myślę, że temat choroby i cierpienia jest jakoś bliski każdemu, tutaj można się w niego zagłębić, poznawać Boga, cieszyć się wspaniałą atmosferą - wyjaśniła uczestniczka z Mąkoszyc (w opolskim). Na polu namiotowym, po tym, jak zrobiłam zdjęcie muzykującej grupie z Gdańska (saksofon, dwie gitary i jamba), spotkałam Izę, która dziękowała Księdzu Biskupowi za spotkanie i przewodniczenie Mszy św. Okazuje się, że miała przyjechać ze znajomymi, ale oni rozmyślili się i ostatecznie dotarła sama z okolic Torunia. Zapytałam, czy ma jakieś doświadczenia choroby lub cierpienia - Pamiętam, jak babcia chorowała, a potem umierała. Ja miałam około 10 lat, a moja mama płakała i zajmowała się nią, dźwigała, prowadziła do łazienki, myła. Mój przyjaciel pracuje w hospicjum i zauważa, którzy pacjenci stają się niecierpliwi i złośliwi przez chorobę, a którzy są tacy z natury. To wszystko bardzo trudne. Ja fizycznie jestem zdrowa, ale kiedy miałam dwa latka tato cudem uratował mnie przed rozjechaniem przez wielki koło ciągnika, z którego spadłam. Te spotkania tutaj i modlitwy pomagają, odnaleźć siebie. Są tu wspaniali ludzie, wspaniała atmosfera. Wczoraj byłam na koncercie metalowo-rockowym i wspaniale się bawiłam - opowiedziała Iza, dodając nieśmiało, że skończyła II klasę szkoły średniej i pojawiła się w niej myśl zakonnego powołania, która ją zszokowała i wywołała bunt, ale czuję, że dziewczyna zda się na Pana Boga. On wie, co robi. 

Ksiądz Biskup także w swej homilii podkreślał, że cierpienie i choroba to trudny dla młodych temat, mówił o niepełnosprawnych, nabożeństwach o uzdrowienie (nie tylko fizyczne), znaczeniu cierpienia, które może być powołaniem w Kościele. Przypominał, jak Jan Paweł II mówił o chorych, jako skarbie Kościoła i tych, którzy dopełniają cierpień Chrystusa dla zbawienia świata. Tego wieczoru miał miejsce sakrament pokuty i pojednania, a w kościele trwała adoracja Najświętszego sakramentu. Cały czas coś się działo, a właściwie cały czas działy się wyłącznie ważne rzeczy. Wspólnota wołczyńska była naprawdę zjednoczona i piękna, a jednocześnie Bóg sam wystarczył. W oczy rzucał się też namiot misyjny kapucynów.

Tekst i foto Nika

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!