TELEFON DO REDAKCJI: +48 62 766 07 17
Augustyna, Ingi, Jaromira 05 Sierpnia 2020, 06:31
Dziś 19°C
Jutro 13°C
Szukaj w serwisie

Pluralizm polityczny i jego konsekwencje

Pluralizm polityczny i jego konsekwencje

Bardzo podoba mi się jedno z określeń nauki społecznej Kościoła, które mówi, że jest ona przekładem Ewangelii na życie społeczne. Dlatego też w tym przekładzie nie można pominąć polityki, która w życiu społecznym zajmuje wręcz centralne miejsce.

W jednym z artykułów czytałem ostatnio, że określenie „katolik” i „katolickość” nie należą do kategorii politycznych, ale terminy te wynikają z decyzji dotyczących innego poziomu życia. To jednak nie oznacza, że katolik nie może uczestniczyć w życiu społecznym i politycznym, wręcz przeciwnie jest takim samym obywatelem jak inni, ale jego katolickość nie ma być hasłem politycznym tylko przestrzeganiem wartości, które z tej katolickości wynikają. Nie jest to wcale „masło maślane”, ale niezwykle subtelna i poważna różnica. Ta subtelna różnica pojawia się także w stwierdzeniu, że nie ma polityki katolickiej, ale można prowadzić politykę zgodnie z wartościami katolickimi i chrześcijańskimi. Wydaje się, że są to sprawy bardzo oczywiste, ale należy je ciągle przypominać i mówić o nich. Tematy te tym bardziej stają się aktualne, gdy przychodzi dokonać wyboru przedstawicieli do parlamentu albo samorządu, lub też jak obecnie głowy państwa.
Niestety kampanie wyborcze, z którymi mamy ostatnio do czynienia, mają bardzo negatywny wpływ na całe społeczeństwo. Pluralizm polityczny i partyjny zasadniczo postrzegany jest jako zjawisko pozytywne i sprzyjające demokracji. W naszym przypadku stał się on jednak przyczyną negatywnych podziałów w społeczeństwie. Nikt nie może negować wolności myśli i słowa, jednocześnie wolności wyrażania swoich poglądów politycznych. Taka wolność jest powszechna i może być w pełni realizowana tylko wtedy, gdy szanuje się wolność i poglądy innych nawet wtedy, gdy są odmienne. Jest to chyba najważniejsza zasada i wymóg prawdziwej wolności. Dzisiaj niestety najszybsza droga do kłótni, nawet w bardzo zgodnej rodzinie, to temat polityki. Nie brak też ciągłych oskarżeń w stosunku do Kościoła i księży, że wypowiadają się na temat polityki.
W opinii zdecydowanej większości społeczeństwa - polityka to umiejętność zdobywania i utrzymywania władzy. Zdobycie i utrzymanie władzy nie może jednak odbywać się za pomocą kłamstwa, nieuczciwości, korupcji, wykorzystywania stanowisk publicznych do wzbogacania się i załatwiania prywatnych interesów. W nauczaniu Kościoła polityka rozumiana jest jako dążenie do dobra wspólnego. W Adhortacji Christifideles laici czytamy: „Podstawowym kryterium polityki uprawianej na rzecz osoby i społeczeństwa jest dążenie do wspólnego dobra jako dobra wszystkich ludzi i całego człowieka, dobra, które jest dane i które gwarantuje, że jego przyjęcie jest sprawą wolnego i odpowiedzialnego wyboru poszczególnych osób czy stowarzyszeń”. Nie da się ukryć i nikt nie może temu zaprzeczyć, że nauczanie Kościoła zawiera wiele wskazań i prawd, które są istotne do prowadzenia właściwej polityki w pluralistycznym społeczeństwie. Zasady te nie mają charakteru religijnego, ale mogą być przyjęte i praktykowane przez wszystkich bez względu na światopogląd. Wizja polityki, którą daje nauka społeczna Kościoła jest niezwykle wartościowa i nie można jej odrzucać.
Innym problemem jest identyfikowanie się Kościoła z jedną partią czy ugrupowaniem politycznym. Niektórzy w Polsce stawiają właśnie takie zarzuty. Choć na pewno nie ma żadnej konkretnej oficjalnej wypowiedzi o tym charakterze. W mediach pojawiają się wciąż przykłady wypowiedzi biskupów czy pojedynczych księży, które są odczytywane jako agitacja za konkretnym kandydatem na prezydenta. Przytoczę tu słowa Jana Pawła II z jednej z katechez: „Kapłan z pewnością zachowuje prawo do osobistych poglądów politycznych oraz do korzystania zgodnie z sumieniem z prawa głosu (...). W szczególności powinien pamiętać o tym, że partii politycznej nie można nigdy utożsamiać z prawdą Ewangelii, dlatego żadna partia, w odróżnieniu od Ewangelii, nie może stać się nigdy przedmiotem absolutnego wyboru (...). Trzeba dodać, że prawo prezbitera do ujawniania własnych wyborów ograniczają wymogi jego posługi kapłańskiej (...). Tym bardziej powinien unikać ukazywania swojego wyboru jako jedynie słusznego, a w obrębie wspólnoty chrześcijańskiej powinien szanować dojrzałość ludzi świeckich, co więcej, musi pomagać im w jej osiąganiu poprzez formację sumień”. Formacja sumień to głoszenie Ewangelii i wartości chrześcijańskich, także popieranie tych, którzy tych wartości bronią.
Pojawia się pewien problem związany z wyborami prezydenckimi. Nikt nie może powiedzieć, że zachęcanie do pójścia na wybory jest czymś złym. Każdy kapłan powinien też u swoich wiernych kształtować postawy obywatelskie i jednocześnie formować w kierowaniu się odpowiednimi wartościami. Zawsze oczywiście pozostawiając osobistą wolność w dokonaniu wyboru. Jeżeli jednak powie (zgodnie z nauką społeczną Kościoła), że należy wybrać osobę, która prezentuje wartości chrześcijańskie, kieruje się patriotyzmem i staje w obronie rodziny, to wypowiedź taka będzie zinterpretowana jednoznacznie zwłaszcza w obecnym przypadku wyborów prezydenckich. Czy to jest mieszanie się w politykę? Czy to jest przekroczenie zadań duszpasterskich w formowaniu sumień? Czy to jest kampania wyborcza? „Biada mi gdybym nie głosił Ewangelii”(1Kor 19, 16) - mówi Święty Paweł. Co do tego nie mamy żadnych wątpliwości.

ks. Paweł Guździoł

Galeria zdjęć

Dodaj komentarz

Pozostało znaków: 1000

Komentarze

Nikt nie dodał jeszcze komentarza.
Bądź pierwszy!